Kiedy skończą się produkcje mówiące o inwazji Obcych na naszą planetę? Prawdopodobnie gdzieś pomiędzy premierą Duke Nukem Forever a ostatnim odcinkiem Mody na Sukces. Zadawanie sobie pytania "Ileż można?!" jest bezcelowe, odpowiedź jest oczywista: można, i to jeszcze długo. Dowodzą tego szczególnie Rosjanie, tworzący dziesiątki gier o zdewastowanych światach, kopiując pomysły z jednego tytułu do drugiego…

The Swarm, gra akcji powstająca w studiu Targem, nie zaszokuje nas raczej niczym oryginalnym. Fabuła przenosi gracza do przyszłości, w której Ziemia została zniszczona przez (niespodzianka!) kosmitów. Tuż po inwazji, nasi rządzący w akcie desperacji zaczęli rzucać atomówki gdzie popadnie, aż planeta przybrała postać, jaką oglądać możemy w produkcji Rosjan. Jak łatwo się domyślić, obca rasa przetrwała atak nuklearny, czego powiedzieć nie można o rasie ludzkiej. No dobra, trochę nas przeżyło - niedobitki skrywają się teraz w tunelach metra, schronach itp. Ocalali zaczęli formować gangi, walczące o resztki tego, co jadalne i potrzebne do życia. A pamiętać należy, że na zewnątrz wciąż grasują sobie kosmici…

The Swarm

Pochodzenie i historia życia bohatera, w którego przyjdzie nam się wcielić, nie są znane. Wiadomo tylko tyle, że na starcie jest on istotą w pełni ludzką - od nas zależy, ile tego człowieczeństwa w nim zostanie do końca gry. The Swarm pozwala bowiem na "dopakowywanie" postaci poprzez wszelkiej maści implanty, wszczepy itp. cyberpunkowe zabawki. Możemy w ten sposób zwiększać np. siłę bohatera, jego celność, a nawet nauczyć go zdolności panowania nad czasem. Wszystko jednak ma swoją cenę, więc wraz z zyskiwaniem nowych nadludzkich umiejętności, bohater traci poczytalność. Jak to będzie wyglądało w praktyce? Nie mam pojęcia, możemy się tylko domyślać, w jaki sposób twórcy przedstawią utratę człowieczeństwa. Dla bardziej konserwatywnych graczy także znajdzie się opcja: nic nie stoi na przeszkodzie, by przejść całą grę bez modyfikacji postaci. Polegać wtedy musimy wyłącznie na broni palnej, ale to także powinno dawać satysfakcję.

The Swarm

Omawiany tytuł będzie zapewne pełen akcji i rozlewu krwi. Od razu widać, że Rosjanie nie postawili na świetną fabułę, lecz na dużo walki, strzelania, biegania. Studio obiecuje bardzo bogaty zbiór mięsa armatniego, w postaci przede wszystkim kosmitów o bardzo różnych kształtach, ale nie zabraknie też ludzi, którzy walczą o przetrwanie niczym ich przodkowie sprzed kilku tysięcy lat. Także oręż powinien zadowalać - przyjdzie nam walczyć za pomocą broni palnej, w zwarciu (nożami, toporami itp.) oraz za pomocą swych nadludzkich zdolności (opcjonalnie).

The Swarm

Studio Targem zapewnia, że zrujnowana Moskwa, będąca naszym placem zabaw, zostanie odwzorowana bardzo wiernie. Grę obserwować będziemy z widoku trzeciej osoby. Na screenach oprawa prezentuje się trochę średnio, ale nie wolno sprawy przesądzać. Wątpię jednak, by grafika była mocną stroną The Swarm. To, co może się spodobać, to bardzo ciekawe lokacje, przedstawiające totalne ruiny świata. Jednak czyż nie widzieliśmy tego w wielu innych produkcjach?

The Swarm

Zapowiadany tytuł można podsumować mniej więcej tak: kolejna rosyjska gra, jakich wiele, w której jedyny ciekawy pomysł to ulepszanie bohatera za pomocą wszczepów, które nie zanosi się na bardzo rozbudowany element. Czy warto więc czekać na premierę, która planowana jest na wrzesień tego roku? I tak i nie. Szczerze wątpię, by dzieło twórców z Targem odniosło jakikolwiek sukces, jednak dopóki nie zagram, nie powinienem nic orzekać. A nuż trafi nam się miły relaksator, który przybędzie znikąd?