Czy pamiętasz, drogi graczu, te godziny, setki godzin, spędzonych przed monitorem, kiedy to układałeś mebelki w małym, przytulnym domku? Czy pamiętasz, z jakim zapałem wybierałeś strój elektronicznym laleczkom, wpatrzony w ich idealne, świetliste twarze? Czy pamiętasz, z jakim poświęceniem tresowałeś pikselowego psa i to wzruszenie, gdy Twoi podopieczni dorabiali się potomstwa? Jeśli wspominasz to wszystko z nostalgią, na pewno ucieszy Cię wiadomość, że simy powracają. Powracają w (podobno) wielkim stylu.

Jeśli chodzi o serię The Sims, to jest ona, można powiedzieć, legendą. Jeżeli istnieje gracz, który nie słyszał o niej, to albo zatrzymał się na etapie Sapera, albo trwa od dziesięciu lat w śpiączce. Niepozorna gra (w końcu szare życie każdy ma na co dzień) stworzona przez Willa Wrighta i studio Maxis, okazała się być hitem. Zastępy graczy wyczekują w sklepowych kolejkach w dniu wydania kolejnego dodatku. Sama kupiłam The Sims 2 na trzy miesiące przed zdobyciem sprzętu niezbędnego do choćby włączenia tej gry.

Dzięki The Sims 3 taką dziewczynę każdy może mieć w domu na wyłączność!

Krótkie przypomnienie: po raz pierwszy simy zagościły na naszych ekranach w 2000 roku i od razu stały się fenomenem. Zachwyt nad nimi prezentowali starzy i młodzi przedstawiciele obydwu płci. Prawie 100 milionów sprzedanych egzemplarzy gier z serii. Kilkanaście dodatków, pakietów dodatków, dodatki, dodatki, dodatki, kolejne tysiące stworzonych przez użytkowników, ponad 20 wersji językowych, po prostu maszynka do bicia kasy.

I ty myślisz, że błyskawicznie przybierasz na wadze?

Nadchodzi rewolucja… no, prawie rewolucja

The Sims 3 ma być dokładnie tym samym, co poprzednie gry z serii, czyli coraz bardziej skomplikowaną zabawą w komputerowy domek dla lalek. Oczywiście, wersja podstawowa będzie tylko zaostrzać apetyt. W końcu dodatkami The Sims stoi… nie znajdziemy na screenach zmieniających się pór roku ani zwierząt. Za to zachwycić ma nas grafika oraz niezwykle realistyczna rozgrywka. Simy wyglądają coraz ładniej, choć to raczej kwestia gustu. Oczywiście, będą nadal trójwymiarowe i starannie dopracowane, ale ich fizjonomie się znacząco zmienią w stosunku do części drugiej. Mniej komiksowe, bardziej realistyczne. Jeśli tego oczekujemy od naszych drogich laleczek, to doskonale. Gracz stworzy swojego pupila zgodnie z własnymi upodobaniami: dobierze właściwą wagę i sylwetkę, wymodeluje twarz jak najlepszy chirurg plastyczny, ustali najwłaściwszy kolor oczu i skóry… a na koniec ubierze swoje dzieło w najmodniejszy strój i ustroi różnymi akcesoriami. Zabawa w Boga rozpoczęta. EA zapewnia, że kreator postaci będzie łatwy w użyciu, ale przy tym rozbudowany. Pozostaje dostosować usposobienie (chodzą słuchy o kilkudziesięciu różnych cechach charakteru, z których wybierzemy 5 najbardziej nam odpowiadających), zachowanie oraz stosunek do innych wirtualnych ludzików. System potrzeb i obaw oczywiście pozostanie, z pewnymi zmianami: podobno nasze simy będą bardziej wymagające. Jak widać, czeka nas wiele zabawy już na tym etapie gry.

Pierwsza naturalna reakcja na ceny kolejnych części TS.

W moim magicznym domu…

Zbudujemy nowy dom, jeszcze jeden piękny dom. W zasadzie wszystko będzie można w nim zmodyfikować: obicia mebli, kolory ścian, roślinki i co tylko nam się zamarzy. Producent obiecuje prawdziwe cuda na patyku: sam określa możliwości modyfikacji jako "nieograniczone"… wierzymy na słowo, oczywiście. A na dowód mamy screeny. Przyznam, że nie widzę na razie jakichś prawdziwie rewolucyjnych zmian, poczekamy do premiery. To, co możemy dzisiaj stwierdzić, to faktycznie duża różnorodność wzorów obić - no cóż, ale na ten element w The Sims 2 też narzekać nie mogliśmy, zwłaszcza biorąc pod uwagę dodatki tworzone przez fanów.

Salon meblowy

Dziecko, jak ty się swobodnie zachowujesz!

Prawdziwa bonanza jednak czeka nas po właściwym rozpoczęciu gry. Nasz sim będzie mógł pójść na herbatkę do sąsiada albo pójść sobie do miasta - ot, tak. To chyba największa zmiana w rozgrywce. Będziemy mieli możliwość całkowitej modyfikacji sąsiedztwa. Między wierszami da się wyczytać, że nareszcie oprócz domów pojawią się i mieszkania. Życie będzie się toczyć w czasie rzeczywistym, co pomoże uniknąć oczywistych paradoksów części drugiej. Z drugiej strony, zupełnie realistyczne simy będą oznaczać zero rozrywki - nawet dziecięca zabawa "w dom" musi mieć w sobie jakąś magię, a pewne rzeczy lepiej przeżyć samemu niż wyidealizowanym wcieleniem.

Akurat miała ochotę odrobinę zmienić wystrój wnętrz…

Blaszaki czas wymienić

Niestety, zdaje się, że czeka nas całkowita zmiana sprzętu, żeby w ogóle móc odpalić The Sims 3. Dobra wiadomość? Dopiero w przyszłym roku. Plotki o rychłej premierze okazały się być całkowicie fałszywe, mówi się, że trzeba będzie czekać aż do 15 grudnia 2009. Miejmy nadzieję, że gra spełni oczekiwania z nią wiązane. Miliony miłośników The Sims czekają…

Home, sweet home.