Yes, yes, yes! Powtórzone niemal sześć tysięcy razy, bo tyle języków na tym świecie, na ustach każdego człowieka, czarnego, białego, zielonego. Dzień 19 maja, oficjalne stanowisko Blizzard Entertainment w sprawie Starcrafta 2: będzie! To jest już pewne. Kiedy? Tajemnica. Potem wszystko potoczyło się lawinowo. 22 maj - oficjalny gameplay z bety…

Mothership w pojedynkę

Flota dumnie toczy się po niebie nieznanej planety, trochę z gracją, trochę znajomo, choć to tylko parę jednostek. En taro Adun! - rozlega się w głośnika i już wiemy kim jesteśmy. Wiemy w jakim świecie się znaleźliśmy i kto składa nam pozdrowienie. Tym razem w zbroi, bez szmat, w jakich zostawialiśmy ich ostatnim razem. Głos lektora tłumaczy nam jeszcze, że to tylko beta, że wszystko, co zobaczymy, może ulec zmianie. Ale to nas nie obchodzi i tylko, z otwartymi na oścież ustami (otworzyły się zaraz po animacji ruchów Zealotów, ale o tym za chwilę) śledzimy kolejne ruchu jednostek.

Idą. Najpierw powoli, jakby ociężale, ale gdy tylko na ekranie pojawia się niewielka grupka Marines, od razu przyśpieszają i dopadają ich, zanim bezbarwny głos objaśni ich nowe zdolności. Szarża to nowa umiejętność Zealotów, która pomaga im w starciu z jednostkami atakujący na odległość. Zanim nacieszymy oczy tym widokiem, na oddaloną platformę wjeżdżają Siege Tanki i zmiatają Protossów z powierzchni. Scenariusz przygotowano tak, by jednostki pokazywały się po kolei. Tym razem czas na Immortali - młodszych braci Dragoonów - które dzięki polu ochronnemu niemal bez strat rozprawiają się z czołgami…To dopiero początek, a nie starczyłoby mi miejsca, żeby opisać cały film i tego co wtedy czułem. Jednym słowem jakie cisnęło się na usta było - o k****! Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Efekty, animacje, jednostki… Cud. Ale od początku.

Chmara Zerglingów

Najpierw byłem sceptycznie nastawiony do całej sprawy. Chodziły plotki, że Blizzard przerobi nieznacznie silnik Warcrafta 3 i wypuści na rynek gniota. Zresztą pomijam fakt, że nie było nawet wiadomo, co będzie następne w repertuarze producenta. Właściwie tak samo wszyscy czekają na Diablo 3 jak i na Starcrafta 2. Okazało się jednak, że prace nad kontynuacją gry-legendy trwają nieprzerwanie od wydania Warcrafta 3 w 2003. Niejako potwierdziło to owe plotki o skopiowanym silniku, co nie przypadło mi do gustu, bo myślałem wtedy, że spełnia się mój najczarniejszy sen. Dopiero oficjalny gameplay pozwolił mi przekonać się o majstersztyku, jakim z pewnością Starcraft 2 będzie. Zresztą czy Blizzard schrzanił kiedyś jakąś grę?

O grafice już wspomniałem. Nic więcej dodawać nie potrzeba, poza tym, że to po prostu trzeba zobaczyć. Wystarczy właściwie spojrzeć na jedną z umiejętności Statku Matki Protossów (o co ciekawszych jednostkach w następnym akapicie) - Time Bomb, by przekonać się o czym mowa. Najpierw na określony obszar opada klosz energii, które mieni się odcieniami niebieskiego oraz łamie co jakiś czas, by zaraz wrócić do swojego pierwotnego kształtu.

Kiedy pociski wlecą w jego pole, zwalniają. Te zaś które nie zdążą dosięgnąć celu, po zakończeniu Bomby Czasowej, opadają na ziemię. Jeżeli zaś opadną na pochylnie (tak samo jest ze szczątkami innych jednostek), polecą w dół. Warto wspomnieć Czarną Dziurę wsysającą wszystkie jednostki powietrzne, czy… Zresztą przykłady można mnożyć.

Prócz starych, znanych z jedynki jednostek, jak Zealot, Marine czy Zergling, dodano masę nowości. Z ciekawszych wymienić można potężne Kolosy, które swobodnie mogą wchodzić i schodzić z klifów, czy wersję Immortala stworzoną przez Dark Templarów, która umożliwia nam teleportowanie na niewielkie odległości. Ciekawą jednostką ze strategicznego punktu widzenia będzie Phase Prism, który pozwoli nam utworzyć pole podobne do tego, które wytwarza Pylon, czy teleportować w obręb takiego pola dowolne jednostki nawet z drugiego końca mapy. Także wspomniany Mothership będzie z pewnością czymś nowym dla zwolenników "kiszenia ogóra" w bazie i budowania najsilniejszych jednostek (bo pewnie przy normalnej grze nikt nie będzie w stanie go wyprodukować; oczywiście mowa o multi).

Kolosy w akcji

Główną rolę w demie odgrywają Protossi, toteż niewiele nowości zaprezentowano odnośnie innych ras. Jednak na pewno ciekawostką będą Reaperzy, którzy dzięki Jetpackom będą mogli "skakać" po platformach i klifach, oraz Banelingi - samobójcze mutacje Zerglingów, które przy kontakcie z wrogiem wybuchać będą kwasem. Można by jeszcze wymienić parę jednostek, jednak właściwie nie będą one niczym innowacyjnym - m.in. jednostka, która zadawać będzie tym większa obrażenia, im dłużej walić będzie w jeden cel. Takie coś już było na pewno w niejednej grze. Także starym jednostkom dodano zupełnie nowe umiejętności. Tak Zeloci dostają wspomnianą szarżę, Marines tarcze (konwencjonalne, nic w stylu Protossów), a Zerglingi możliwość mutacji. Tyle na temat jednostek…

Wraz z czasem, rozwijają się nowe technologie. IK System pozwoli Kolosom na chodzenie nawet wzdłuż klifów, nie wspominając o schodzeniu i wchodzeniu na nie. Ciekawy jest także motyw szczątków maszyn, ześlizgujących się z podjazdów na platformy, czy efekt rozpadających się na części Battlecruiserów. Wszystko to cieszy oko… i podnosi wymagania. Oficjalne nie są jeszcze podane, ale szacowanie ich to już teraz ból głowy.

Jedyne, co może być nie tak z nowym Starcraftem to grywalność. Blizzard ma tradycje wydawania setek patchy nawet po długich miesiącach od premiery (co swoją drogą też niejako dobrze świadczy), ale obawiam się, że wersja 1.00 będzie niezbalansowana. Resztą się nie martwię, gdyż zaprezentowane demo pokazuje, że nie warto.

Starcraft 2 godnie będzie kontynuował tradycje jedynki. Znowu odżyje już lekko zakurzony Battle.net a w głośnikach zagości znajome "En Taro Adun". To gra, na którą każdy fan musi czekać, bo już teraz wiadomo, że nie zawiedzie.