Najgorzej ocenianym gatunkiem jest zdecydowanie horror. Podobnie jak w przypadku filmów, gry najczęściej są traktowane jak najgorsze śmiecie, nie warte nawet spojrzenia zwykłego gracza. Tak jest zazwyczaj. Na szczęście czasami pojawiają się komputerowe horrory z krwi i kości. Mówię tu o tasiemcowej serii Resident Evil i oczywiście o Silent Hill.

O Residentach nie zamierzam już więcej wspominać, bo w końcu ten tekst ma być o nieźle zapowiadającej się kontynuacji zdecydowanie najlepszego komputerowego horroru - Silent Hill. Pozwolę sobie przypomnieć, dlaczego produkcja Konami zasiada z dumnie podniesionym czołem na tronie dreszczowców.

Od lat gracze byli przyzwyczajeni do obserwowania w horrorach tanich, jarmarcznych sztuczek, mających za zadanie wywołać strach. Wszyscy sądzili, że to jedyna droga prowadząca do trwogi. Praktykowano to od niepamiętnych czasów w przeróżnych tytułach. Schemat był taki: bohater kroczy spokojnie przez spowity mrokiem korytarz, a wokoło przejmująca cisza (przed burzą, jak to mawiają). Nagle zza rogu wyłania się szkaradna postać, wyglądająca gorzej od żony prezydenta (wiem, że trudno to sobie wyobrazić, ale chociaż spróbujcie), która od razu rzuca się z furią na gracza. Takie popisy można było zaobserwować w większości ówczesnych gier. W porę ktoś złapał się za głowę i stwierdził, że w ten sposób można jedynie wpaść w błędne koło. I tak powstał Silent Hill. Bazował on na zupełnie innym, nowatorskim pomyśle. Tam gracz nie boi się wyskakującego znienacka potwora, tylko samej ciszy. Wyobraźcie sobie, że idziecie w gęstej mgle, a spokój jest przerywana przez coraz głośniejszy szum radia. Oznacza to jedno - monstrum się zbliża. Nie wiadomo gdzie jest ani skąd nadejdzie pierwszy cios. Dzięki temu prostemu w sumie zabiegowi pierwsza część Silenta okazała się najbardziej przerażającą grą wszechczasów. Dodatkowo posiadała również fantastyczną fabułę i genialnie zaprojektowane postacie. Nie mówię tu o ich wyglądzie, tylko ich portretach psychologicznych. Każdy ma głęboką, wiarygodną osobowość, każdy jest na swój sposób tajemniczy. W tym świecie niczego nie można brać za pewnik, nikomu tak naprawdę nie można w pełni ufać. Pogłębia to jedynie uczucie kompletnego zaszczucia i strachu.

Silent Hill 5

Niestety Pecetowcy nie mieli okazji zapoznać się z tym wybitnym dziełem, gdyż został wydany jedynie na PSX. Na szczęście dla nich, kolejna część Silent Hill ukazała się również na poczciwych PieCach. Opowiadała ona smutną historię Jamesa Sunderlanda. Człowieka, który przybywa do tytułowego miasta, po otrzymaniu tajemniczego listu od swojej zmarłej żony. Jego pobyt w niewielkiej mieścinie jest karą za dawne przewinienia. Silent Hill 2 okazał się grą równie wybitną jak osławiona poprzedniczka, ponadto z bardziej sugestywną fabułą. Jest to smutna opowieść o miłości, śmierci i odpowiedzialności. Wzbogacona jest również dodatkowymi wątkami, jak na przykład historia pewnej dziewczyny, która uciekła z domu rodzinnego w poszukiwaniu własnej matki. Z początku wydaje się nawet niespełna rozumu, lecz to wrażenie wywołane jest przez doświadczenia, które wyniosła z domu. Gracz współczuje biednej kobiecie jej dramatu, ale koszmar Jamesa nie jest bardziej błachy.

Od kolejnej odsłony gry zaczął się spadek formy twórców. W Silent Hill 3 pola fabule i zagadkom ustąpiła walka z maszkarami. Scenariusz tak jak poprzednio potrafi zachwycić, ale nie jest to już to mistrzostwo części drugiej. Heather, główna bohaterka nowej opowieści, budzi się w alternatywnej wersji lunaparku, w którym pluszowe zwierzęta broczą krwią, a karuzela nie wzbudza radości. Nieco zawiodłem się początkiem gry, bo mimo niewątpliwego uroku parku rozrywki, oczekiwałbym powrotu na łono upiornego miasteczka Silent Hill, do którego trafiamy dopiero w połowie roz(g)rywki. By zrozumieć w pełni zawiłości scenariusza części trzeciej wypada znać historię Harry'ego Masona i jego córeczki Cheryl. W innym wypadku intryga jawić się będzie graczowi jako ciekawa, enigmatyczna opowiastka, pełna niedopowiedzeń.

Silent Hill 5

Najnowsza (jak dotąd) produkcja spod szyldu Cichego Wzgórza, czyli czwórka, okazała się dla wielu oddanych fanów serii rozczarowaniem. Zapowiedziano drastyczne i w moim przekonaniu zupełnie niepotrzebne zmiany. Przede wszystkim pozbyto się reliktów przeszłości - latarki i radia. Przez to wszystko lokacje są zbyt jasne jak na horror, klimat poprzedniczek gdzieś uleciał, a grywalność momentami zalicza glebę. Z listy poronionych pomysłów wypada wymienić ograniczenie ekwipunku bohatera do 10 slotów i niemożność łączenia przedmiotów tej samej klasy (np. magazynków), dołączenie skrzyni do przechowywania gratów, do której non stop trzeba latać. Jest to chwyt poniżej pasa, wydłużający sztucznie rozgrywkę. Również prezencja naszych adwersarzy pozostawia sporo do życzenia, nie mają nawet szans równać się z fenomenalnym piramidogłowym z dwójki.

W Silent Hill 5 główną rolę będzie odgrywał weteran wojenny Alex Shepherd. Wraca on z zawieruchy wojennej w rodzinne strony. Na miejscu nie zastanie ciekawego widoku. Matka pogrążona w głębokiej katatonii, młodszy brat Alexa zniknął wraz z ojcem w niewyjaśnionych okolicznościach. W ich poszukiwaniu wyruszymy w pierwszych momentach rozgrywki.

Najpierw będziemy tropić ich ślady w miasteczku Shepherd's Glen, w którym zaczynamy grę, a później dotrzemy do samego Silent Hill. W wywiadach twórcy oznajmili, że piąta część podobna będzie pod względem fabularnym do osławionej drugiej odsłony. Upewnia nas w tym przekonaniu fakt, iż nieżyjąca żona Jamesa (SH2) - Mary miała na nazwisko Shepherd - Sunderland. Co łączy ją z Alexem? Póki co twórcy nie chcą tego zdradzić, bo może się to okazać ważnym wątkiem. Trzeba będzie poczekać do premiery samej gry. Muzyka nie będzie ustępowała poprzednim grom z cyklu - będzie równie nostalgiczna i klimatyczna. Tak wynika z trailerów udostępnionych w sieci.

Silent Hill 5

Warto skupić się teraz na kilku postaciach występujących w samej grze. Sam Alex może okazać się bardzo ciekawą osobą, może nawet trochę chorą psychicznie, z bogatą przeszłością. Nie dość, że przeżył koszmar na wojnie, to dodatkowo nie miał zbyt ciekawych wspomnień z domu rodzinnego. Wnioskować to można po obejrzeniu jednego z pierwszych zwiastunów, gdzie Shepherd mówi: "Wojna to piekło, ale istnieją gorsze rzeczy. Wojna zmienia człowieka i żaden z domowników tego nie rozumie. Nigdy mnie nie rozumieli. Mówią, że nie możesz ponownie wrócić do domu, ale się mylą. Ja po prostu nie chcę." Jeśli już o trailerach mowa, warto omówić kilka z nich. Najczęściej widzimy na nich Alexa przemierzającego korytarze o zakrwawionych ścianach, a akcja przedstawiona jest w TPP. Może się okazać, że Silent Hill przemieni się w bezmyślną nawalankę, a to dlatego, że twórcy chcą rozszerzyć repertuar zachowań głównego bohatera oraz wprowadzić system kombosów. Dodatkowo zwiastuny wzbogacone są o różne smaczki, jak upiorna scena, w której ze schodów spada wózek inwalidzki albo bohater podający zamkniętej dziewczynce lalkę. Mam nadzieję, że takich fragmentów będzie więcej, bo doskonale budują one klimat gry i liczę na zdrowy rozsądek twórców w balansowaniu elementów rozgrywki. Wracając do postaci: mamy dodatkowe podobieństwo do Silent Hilla 2, w postaci Elle - stare przyjaciółki Alexa, która ma być dla nas towarzyszką podróży. Możliwy jest nawet motyw romansu. Twórcy nie zdradzili jeszcze, czy będzie ona kontrolowana przez AI, czy sam gracz będzie mógł wcielić się w tą wyjątkowo piękną blondynkę. Na rodziców Alexa spuszczona jest (póki co) zasłona tajemnicy. Nie wiadomo, dlaczego matka wpadła w otchłań szaleństwa ani tego, gdzie jest ojciec. O Joshua - bracie głównego bohatera - również nie wiemy zbyt wiele. Jedyne co można ustalić to to, że wyruszył do Silent Hill. Jak widać mamy sporo znaków zapytania, które jeszcze bardziej zagęszczają klimat gry. Oczywiście nie możemy się spodziewać ujawnienia tych informacji przed jej premierą.

Silent Hill 5

Skupmy się teraz na potworach, które można podziwiać na przeróżnych zwiastunach. Do utłuczenia będziemy mieli klasyczne Silent Hill-owe Pielęgniarki, których słabym punktem jest przede wszystkim wrażliwość na hałas. Dzięki zaimplementowanemu modelowi fizyki będziemy mogli pozbyć się Pielęgniarek na przeróżne sposoby, które zależą głównie od inwencji graczy. Przewrócenie stołu, tłuczenie talerzy jest jak najbardziej możliwe. Z pozostałej menażerii wyróżniają się Schism (wielkie monstrum o głowie rozdzielonej na dwie części), Smog, Siam (stwór wyglądający na połączenie kobiety i mężczyzny) oraz maszkaron, który nie ma jeszcze nadanej nazwy (ma twarz niczym porcelanowa lalka). A czym będziemy dokonywać eksterminacji? Na razie wiadomo jedynie o broni białej, w której skład wchodzą przeróżne rodzaje siekier, toporów oraz gaz-rurka.

O muzyce pisałem, że będzie równie wyjątkowa i piękna. Co do grafiki nie można mieć jeszcze stuprocentowej pewności, jak będzie się prezentowała. Sądząc po screenach, nie można się będzie spodziewać wyglądu Crysisa, ale i tak zapowiada się bardzo ładnie. Gra tworzona jest na konsole nowej generacji (PS3, Xbox 360), co może zwiastować przyzwoitą grafikę. PeCetowcy, póki co, będą się musieli obejść smakiem, ale z pewnością niedługo doczekają się konwersji na swoją ulubioną maszynę.

Podsumowując, Silent Hill 5 rozbudza nadzieję na chwalebny powrót serii na tron komputerowych horrorów. Po rozczarowującej części czwartej należy się graczom produkcja, która bez wstydu mogłaby nosić miano kolejnej odsłony Cichego Wzgórza. Po zapoznaniu się z udostępnionymi informacjami już teraz można z całą pewnością stwierdzić, że Silent Hill 5 nie zawiedzie.