Świat bez mężczyzn? Czy to w ogóle jest możliwe? Z punktu widzenia nauki jest to wysoce prawdopodobne, jako że kobietom do prokreacji mężczyźni nie są niezbędni. Dla mnie jest to wizja przerażająca. Człowiek to przecież nie pszczoła czy jaszczurka z rodzaju Lacerta żyjąca w górach Kaukazu by rozmnażać się przez partenogenezę (tzw. dzieworództwo). Istnieją przecież przyjemniejsze, konwencjonalne metody prokreacji znane ludzkości od dawna. Poznajcie jej obrońców: Alberta i Maksa z Seksmisji.

Apologeci tradycyjnego rozmnażania się - to dwaj znani aktorzy - Jerzy Stuhr oraz Olgierd Łukaszewicz. Bliżej ich Państwu chyba przedstawiać nie muszę. Zwłaszcza wspaniałego J. Stuhra, którego rola Maksa w Seksmisji przeszła do historii polskiej kinematografii. Któż z nas nie pamięta przezabawnych tekstów z filmu, które na stałe przeniknęły do języka? Ich echo słychać po dzień dzisiejszy zarówno w mowie ludzi starszych, jak i tych młodszych. Albowiem Seksmisja ma w sobie tę magię, która przyciąga wszystkich - bez względu na wiek czy rolę społeczną. Przyjrzyjmy się bliżej filmowi, który na stale zagościł w naszych sercach.

Seksmisja

Prolog

Akcja rozpoczyna się w 1991 r. Podczas transmisji z przełomowego eksperymentu z udziałem dwóch ochotników, Alberta Starskiego oraz Maksa Parandysa, którzy dobrowolnie postanawiają się poddać hibernacji na trzy lata. Nieoczekiwanie, w wyniku burzliwych wydarzeń politycznych, ich stan letargu przeciąga się w czasie o 53 lata. Świat, który znali legł w gruzach. Podczas globalnego konfliktu została użyta nowa broń masowego rażenia - bomba M. Zgodnie z założeniami jej twórcy miała za zadanie czasowo paraliżować geny męskie. Niespodziewanie unicestwiła je definitywnie, przyczyniając się tym samym do całkowitego wyginięcia mężczyzn. Całkowitego? Otóż niezupełnie, albowiem 8 marca 2044 r. służby Archeo podczas wykopalisk natknęły się na relikty z minionej epoki. Odhibernowano dwóch samców, którym po przebudzeniu wydaje się, że przeprowadzony eksperyment zakończył się pomyślnie. Oczywiście wszystko do czasu. Po przedziwnym śniadaniu nasi bohaterowie dowiadują się od doktor Lami, że rzekomy prof. Kuppelweiser w ogóle nie istnieje. "Siostro co tu się dzieje? Eksperyment się udał tak? Jesteśmy bohaterami tak? Zostałem oblany pianą tak?" Po gradzie pytań zdesperowanego Maksa sytuacja staje się jeszcze bardziej dramatyczna. Okazuje się, że są ostatnimi przedstawicielami swojej płci. Na domiar złego dostają się w ręce wrogo nastawionej społeczności, w której władzę sprawuje trybunał kobiet z Jej Ekscelencją na czele.

"Tu zdaje się nie wolno palić"

O grze aktorskiej słów kilka

Jest po prostu kapitalna, fenomenalna, wspaniała, cudowna, genialna, fantastyczna, itd., itd. Można byłoby ją oceniać aż do wyczerpania przymiotników. Wielkie słowa uznania kieruję w stronę Jerzego Stuhra oraz Olgierda Łukaszewicza, bez których sylwetki bohaterów: Maksa oraz Alberta, byłyby jedynie kukiełkami pozbawionymi duszy. Gromkie brawa w szczególności należą się niekwestionowanej gwieździe polskiego kina - absolwentowi PWST. Odgrywana przez niego rola Maksymiliana Parandysa to zręcznie nakreślona sylwetka przeciętnego Polaka żyjącego w okresie socjalizmu. Popalającego i popijającego po kryjomu wódeczki z piersióweczki, będącego zarazem symbolem buntownika Solidarności, który nie godzi się na "permanentną inwigilację" ze strony Sióstr.

Kultowe dialogi - czyli "brachu ciachu i po strachu"

Większość z nas zna je na pamięć. Ja osobiście do dziś cytuję zabawne dialogi podczas rozmowy z przyjaciółmi. Jakżeby mogło być inaczej? "Żeby chłop nie mógł z gołą babą w windzie?" Przecież to stereotypowemu samcowi w głowię się nie mieści. "Do czego służyli mężczyźni? Mężczyźni do czego służyli? No używało się ich w większości wypadków do pracy. Do czego oni byli potrzebni… Głównie do rozrywki… No w pewnym sensie!". "Przepraszam drogie siostry za spóźnienie, ale zegarek mi stanął" - Jej Ekscelencja. Równie zabawnych dialogów jest w filmie cała masa. Śmianie się do łez - gwarantowane. Dla tych, co nie obejrzeli do tej pory Seksmisji, pozycja absolutnie obowiązkowa.

Święta jabłoń zasadzona ręką pramatki

Rzeczpospolita babska

Wizja świata, w którym kobieta staje się w pełni wyzwolona spod rządów patriarchatu zostaje zdominowana przez ideologię skrajnie feministyczną. Jej poglądy sprowadzają się do jednego mianownika - całe zło pochodzi od mężczyzn. Wojny, prostytucja, niewolnictwo to "wynalazek" samców. W Seksmisji świat został przewrócony do góry nogami. Ciężko jest w nim doszukać się prawdy. Mamy tutaj do czynienia z przeinaczaniem faktów religijnych, naukowych, historycznych. Ukrywaniem za wszelką cenę prawdy, odwracaniem uwagi od realnych wydarzeń poprzez urządzanie polowań na czarownice - tudzież mężczyzn. Naczelne hasło feministek "Samiec twój wróg" stanowi ideologiczne pranie mózgu młodych adeptek.

"A dlaczegu tu nie ma mężczyzn? A dlaczegu tu nie ma klamek?"

Partenogeneza - rozmnażanie bezplemnikowe. Prawda czy fałsz?

W świetle naukowych faktów prokreacja bez udziału plemnika, przez tzw. dzieworództwo jest możliwa. Na szczęście jedynie wśród zwierząt, tj. gekon czy rekin młot. Także panowie, nie obawiajcie się mitu, że możemy wyginać jak mamuty, albowiem jest to jedynie fikcja filmowa wyssana prosto z palca Juliusza Machulskiego. Życie człowieka, wraz z całą gamą potrzeb duchowych, nie sprowadza się jedynie do prokreacji czy też zaspokajania potrzeb fizycznych. Feministki w świecie Seksmisji zapomniały o tym, jak cudowne może być życie u boku mężczyzny. Stworzony przez nie świat jest sztuczny, ponury, brakuje w nim fundamentalnych wartości: piękna, miłości, przyjaźni, bez których człowiek staje się jedynie bezduszną maszyną nastawioną na samorealizację.

Hm... tajemne hasło? Zaraz, zaraz... (cenzura) mać!

Epilog

Komedia obfituje w wiele aluzji do realiów życia w czasach PRL-u. Mamy tutaj cały szereg nawiązań w postaci: nowomowy, inwigilacji, kontrolowania rozmów telefonicznych, redukcji podstawowych pojęć, ciągle psującego się sprzętu, absurdalnych nazw instytucji, tj.: Najwyższa Komisja Kontroli Czystości Gatunku oraz fanatycznego kultu wodza - Jej Ekscelencji, itp.

Przesłanie filmu można ująć w zaledwie kilku słowach. Miłość stanowi sens życia człowieka, czyniąc je prawdziwym i w pełni szczęśliwym. W świecie obłudy, kłamstw, zafałszowanej rzeczywistości wydaje się, że tylko miłość Lami do Maksa jest naprawdę prawdziwa.