Swego czasu miałem manię czytania książek Grahama Mastertona. Spod jego pióra wyszło sporo dość ciekawych horrorów. Problem zaczął się, gdy zwróciłem uwagę na to, że są strasznie schematyczne. To, co mnie mocno raziło to fakt, że problem pojedynczego człowieka, jakaś mała zjawa widziana w nocy czy odradzający się indiański szaman, ostatecznie zawsze okazywały się być zagrożeniem dla całego świata. Niestety, dość podobnie jest przy książce Dusana Fabiana "Rytuał". Ale po kolei...

Mieszkający na Słowacji Dawid Abel to zwyczajny urzędnik, jakich wiele. Za nic w świecie nie spodziewałby się, że spotkana w restauracji dziewczyna doprowadzi go przypadkowo do starcia z niezbyt przyjemnym demonem. Wskutek tego nieprzewidywalnego przebiegu wydarzeń na głównego bohatera rzucona zostaje klątwa - od tej pory dręczą go koszmarne sny - w każdym z nich widzi, ile zostało mu dni do końca życia. Na szczęście ta "przypadkowa" dziewczyna - Tamara - okazuje się wiedzieć bardzo wiele o rytuałach i sposobach postępowania z ciemną stroną magii. Rusza więc z Dawidem do swych przyjaciół i rodziny, aby odczynić rzucony urok. Zegar jednak wciąż tyka, a oni mają tylko dwa tygodnie. Przy okazji ruszą też tropem niejakiego Aziza, który pragnie zdobyć władzę nad wszystkim i nad wszystkimi.

Fabuła nie jest jakoś specjalnie zwalająca z nóg. Ot, lekka, łatwa i przyjemna lektura do poduszki (a zdarzyło mi się czytać takie powieści, po które szczerze nie radziłbym sięgać po zmroku). "Rytuał" jednak ma kilka takich elementów, które zasługują na wyróżnienie. Ku mojej uciesze jeszcze przed rozpoczęciem się właściwej fabuły autor częstuje nas tekstami różnych liczących się w świecie muzycznym kapel o mocnym brzmieniu (m.in. "Within Temptation", "In Flames"). Dodatkowo mamy tu parę nawiązań, które u fanów kilku dzieł powinny wywołać chociaż mały uśmiech na twarzy - bez problemu dostrzegamy elementy z Matrixa czy choćby wspomnienie twórczości Stephena Kinga. No i w pewnym momencie mamy też akcent z naszego kraju - bohater przebywający akurat za granicą szuka stacji radiowej z muzyką zdatną do słuchania. Jedyne, co wpada mu w ucho, to "ekscentryczne zjawisko muzyczne prosto z Polski".

Rytuał tom 1

Jeden zabieg, który dość średnio mi się podoba, to podział na tomy. Miałem nadzieję, że pierwszy z nich zakończy główną oś fabularną związaną z przekleństwem bohatera, a drugi skupi się na pogoni za Azizem. Jednak te dwie książki są ze sobą bardziej powiązane niż np. parę części filmu. Tu mam wrażenie, jakby ktoś wziął grube tomiszcze, ostrym nożem przerżnął je na pół i oprawił w osobne okładki. Pewnie to jakiś skomplikowany zabieg marketingowy, można i tak.

W sumie "Rytuał" to dość ciekawa książka. Nie należy spodziewać się ani zbyt zawiłej historii, ani jakiś filozoficznych rozmyślań, które na zawsze odmienią nasz światopogląd. Nieskomplikowane kilkaset stron dość barwnej przygody na parę godzin - do przeczytania i natychmiastowego zapomnienia. Oto czym tym razem raczy nas wydawnictwo Red Horse.