1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Rok z Playbackiem [cz.2]

Khem… na czym to ja? A tak, właśnie, poprzednią część naszych wspominek skończyłem gdzieś w okolicach AdventureBack, prawda? Jest maj 2006 roku, ekipa nie wyrobiła z kolejnym numerem, ale dzięki systematycznej pracy mogliśmy zastąpić go wydaniem specjalnym, co w sumie na swój sposób zaprocentowało miesiąc później. Coś nas tknęło, bo po miesiącu zbijania bąków i unikania wyjątkowo rozzłoszczonego Loona udało nam się wysmarować naprawdę porządny numer. 22 recenzje, w tym sporo nowości, 12 zapowiedzi (warto zwrócić uwagę na konsolowe Dragon Quest VIII), spora okołogrówka… numer 05 był na swój sposób przełomowy. Nie tylko zrezygnowaliśmy ze starej, dość rachitycznej szaty graficznej, ale (nareszcie) zaczęto nam przysyłać stuff do tekstów, co odbiło się pozytywnie na kondycji numeru. Co więcej - od "piątki" przy recenzjach zaczęły pojawiać się nasze przystojne facjaty (w tym moje obłędne zdjęcie z Jasełek sprzed lat kilku, które było jednak jedynym, jakie wciąż miałem na dysku).

W ogóle pomimo słabej okładki numer majowy był naprawdę wielkim krokiem naprzód. Pojawia się "Lista Przebojów", zaś "pliki" zostają rozbite na "dema", "patche" i"trailery". Jakiś przedziwny chochlik (nie)drukarski uciął nam za to ksywki i przy tekstach widzieliście nasze oficjalne personalia (dzięki Bogu Loon chochlika zwolnił i od kolejnego numeru takich cudów już nie było). Gecik zaczyna coraz bardziej angażować się w wygląd PB (będzie jeszcze o tym kilka słów), poza tym w ramach eksperymentu pojawia się dział "Humor" (który próby czasu nie przetrwał).

Nasza strona internetowa wciąż jest w proszku, ale w końcu, po wielu perypetiach i przetasowaniach w redakcji - wypuszczamy numer czerwcowy. Co w nim? Niby statystycznie podobnie - 20 recenzji, sporo zapowiedzi, bardzo obszerny tekst o komunikatorach internetowych pióra Gecika… o przepraszam, Geta, o którym do dnia dzisiejszego nie usłyszałem złego słowa. Numer, cóż, z perspektywy czasu patrząc, mocno niedopracowany i naprawdę dobrze zrobiłoby mu kilka dni szlifów. Jedna z najgorszych okładek w historii Playbacku, brak wielu zrzutów no i umieszczenie demotestu "Heroesów" w dziale "recenzje", za co również oberwaliśmy po łapkach. PIRX pisze o Romanie Giertychu, Spekkio przygląda się "Kotu w stanie czystym", Szarik skrobie kilka słów o targach E3, a Elmo wciąż tworzy toplistę. Widać, że sporo tekstów zostało podanych na przysłowiową "ostatnią chwilę".

Przykładu? Ot choćby Return to Mysterious Island i Secret of the Lost Cavern, które doszły do nas dosłownie na 3 dni przed deadlinem. Jeśli się jednak zrezygnuje z tak błahych czynności jak sen i jedzenie - okazuje się, że można je w tym czasie skończyć i opisać (Bogu do dziś dziękuję, że nie należały do najdłuższych i choć w minusach pisałem o "wątpliwej długości" rozgrywki, to jednak w duchu dziękowałem programistom, że nie przedłużali ich sztucznie). Bolognese ze współpracownika staje się redaktorem, dołączają do nas osoby bez których dziś wielu sobie Playbacku nie wyobraża - KmP (obecny naczelny), Bombski i SkyKnight (główny technolog, że podkradnę przydomek Kubie Wojewódzkiemu). TabO powoli od nas "odchodzi" - poprawia coraz mniej tekstów, zaś dawny zapał, niestety, gaśnie. Loon coś przebąkuje o kolejnym wydaniu specjalnym (StrategyBack. Wciąż się nie ukazało, ale pracujemy nad tym).

I wreszcie - siódemka, w przypadku Playbacku - naprawdę szczęśliwa. Zacznijmy od początku, a więc od okładki, która została okrzyknięta najlepszą dotychczas (od tego czasu, choć nie mam pojęcia jak to możliwe, co miesiąc zachwycam się kolejną pracą Gecika, która wydaje mi się naprawdę nie-do-pobicia, zaś tę miażdży 31 dni później ta "nowa"). Zaczyna się polowanie na osoby nie dodające metryczek do recenzji (dziś korektor i spółka biadolą o to dnie i noce, co w sumie średnio przyjemne jest i dla piszącego, i dla korekty/DTP, ale jakoś tak trudno wyszukać te kilka informacji i wkleić w tekst…) Pojawia się kolejny protoplasta działu "Moim zdaniem". Xyz i Voltaire (nasz nowy nabytek, notabene bardzo sensowny człowiek, który przejmuje obowiązki korektora) wypowiadają się w ośmiostronicowej (sic!) recenzji Heroes of Might & Magic V (8+) autorstwa piszącego niniejsze słowa. Również Lara nie wyszła poza osiem z plusem. Zachwycony Kuba przyznał Tony Hawk's Pro Skater 2 (retro) 9 z plusem, a Xyz odznaczył Chronicles of Riddick dziewiątką. Troszkę na przekór osobom zarzucającym nam "brak innowacyjnych rozwiązań" umieściliśmy w numerze przedziwny dział o nazwie "Budyń Corner". Cóż to było? Hmmm… do dziś nikt do końca nie wie.

Wśród zapowiedzi (18!) drugi raz z rzędu pojawia się Alone in the Dark: Near Death Investigation (drobne niedopatrzenie). Warto też powiedzieć kilka słów o Dark Messiahu (kiedyś liczyłem i wyszło, że w PB pojawiło się bodaj 5 tekstów dotyczących tej gry [włączając w to recenzję w tym numerze]) i… zapowiedziach obowiązkowych. Tak, oto bowiem idea która umarła przy narodzinach Gramofonu (jak pierwotnie miał się Playback nazywać), niby feniks z popiołów wróciła jeszcze mocniejsza. O co chodzi? Ano do dziś osoba za to odpowiedzialna wyznacza każdemu z nas grę, której zapowiedź, choćby się waliło, paliło i błyskało - napisać trzeba. Na swój sposób motywuje to do pracy, nie powiem.

No i następuje "Markolfowa inwazja" - użytkownicy tego skądinąd bardzo sympatycznego forum postanowili wesprzeć Playback kilkoma tekstami i tak do ekipy dołączyli Conqueror, Xyz i Adams - i choć żaden z nich nie jest dziś wśród nas - raz jeszcze dziękujemy. Jeśli mnie pamięć nie myli (co, niestety, dość możliwe), mniej więcej w tym okresie rozpoczęły się niesnaski z nieistniejącym już zinem noRespect, na które to jednak, bo przecież mamy swego rodzaju jubileusz i wręcz należy czytać tylko o rzeczach przyjemnych, spuścimy zasłonę milczenia. Z ciekawostek warto nadmienić, że pojawiła się pierwsza recenzja polonizacji (Quake IV - Lion i 7+) oraz, że uruchomiliśmy nasz oficjalny portal (jak ten czas leci, prawda?)

Kolejny numer i znów masa zmian. Po pierwsze - po raz pierwszy na okładce pojawiła się postać niezwiązana z grami komputerowymi. Kto zacz? Tim Burton, za którego autograf Gecik (autor okładki i obszernego tekstu o reżyserze) wskoczyłby pod rozpędzony pociąg i rozniósł w perzynę armię moherowych beretów. I znów grafik spisał się na medal. Również jeśli chodzi o nowy lay, z którego korzystamy do dziś. Elmo rozmawia z Dziadem (jeden z najpiękniejszych wywiadów w historii Playbacku - polecam!), a Dreamfall… no właśnie, zatrzymajmy się przy tej grze na chwilę, bo były z nią niezłe "cyrki". Tytuł zakupiłem ja, PIRX oraz Voltaire i szczerze mówiąc przez dłuższą chwilę myśleliśmy nad "dychą", a także napisaniem specjalnej, ufabularyzowanej recenzji (New Games Journalism pełną gębą, panowie). Loon wyrywał włosy z głowy, bo aby takie dzieło popełnić trzeba było przesunąć deadline - cóż, mówi się trudno. Z biegiem czasu jednak pojawiły się wątpliwości - po kolejnym przejściu Dreamfalla i powrocie do Najdłuższej Podróży oraz przemyśleniu sprawy "na chłodno" nasz triumwirat się rozpadł i idei "10/10" pozostał wierny jedynie Voltaire, głównie ze względu na wyjątkowo lynchowskie zakończenie [i do dziś nie zmieniłem zdania - Volt.]. Skończyło się na 9/10 i wielu, naprawdę wielu ciepłych słowach oraz dwóch tekstach publicystycznych (autorstwa PIRX-a i Voltaire'a właśnie) z tytułem związanych jak sznurówki z butem. Spekkio, Skyknight i KmP zostają mianowani "zastępcami naczelnego", ale ten i tak już powoli kończy kadencję i koronę ściąga ustępując miejsca (po demokratycznym głosowaniu) KomPotowi (w końcu Krakowiak, więc nawet nie narzekam). Do redakcji dochodzą TriPax (kumpel Elma i naczelny prestiżowej strony NFSa), mCrvn (człowiek z najtrudniejszą do przeczytania ksywką po tej stronie Wisły) i Halski (były redaktor Gameholicu). "Markolfiaki" przechodzą w stan luźnej współpracy. W recenzjach zaczyna się robić porządek, nigdzie nie brakuje metryczek i screenów… bez fałszywej skromności (bo miałem przyjemność być jednym ze składających numer) - naprawdę pięknie to wyszło.

A co było potem? Jak uruchomiliśmy dział humor, jakim cudem udało nam się zaprezentować Wam jedną z pierwszych w Polsce recenzji El Matador (jeśli nie pierwszą) i dlaczego Loon zrezygnował z funkcji redaktora naczelnego? Tego i nie tylko dowiecie się już za miesiąc w ostatniej części "Roku z Playbackiem". Tak więc do miłego, panowie i panie.