1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Rise of Argonauts

Gier o tematyce ściśle związanej z mitologią mamy ostatnio od zapchania. Duża część to hack'n'slashe (Titan Quest, Loki). I tym razem, w przypadku Rise of Argonauts, jak zapowiada Liquid Entertainment, będzie bliźniaczo podobnie (w sensie charakteru gry). Tyle, że teraz obiecanki twórców, w porównaniu do powyższych tytułów, są bardziej... obiecujące. Ekhm, zapowiada się - co trzeba podkreślić - innowacyjnie. I intrygująco. Są to dość poważne słowa, a jak to bywa z ciekawymi projektami, to wiecie sami dobrze. Niemniej jednak zapraszam serdecznie do przeczytania zapowiedzi Rise of Argonauts.

Rise of Argonauts

Jak wspomniałem we wstępie, produkt, przy którym maczają palce autorzy dobrego, acz - brzydko mówiąc - olanego przez graczy Battle Realms i - nieco powyżej przeciętnej - Władca Pierścieni: Wojna o Pierścień, nawiązuje do mitologii, a konkretniej - mitologii greckiej. Zagramy Jasonem (Jazonem), synem Ajzona, króla Jolkos - będziemy mogli wydawać rozkazy osiłkowi Heraklesowi czy bosko pięknej Atalancie.

Akcja Rise of Argonauts rozgrywa się, co nie powinno dziwić, w mitycznej Grecji. Jason, główny bohater historii, w przededniu ślubu z ukochaną dowiaduje się, że do tej uroczystości jednak nie dojdzie, gdyż jego miłość zostaje zamordowana. Nie załamując się, postanawia wyruszyć, by odnaleźć Złote Runo, mogące przywrócić życie jego wybrańce. Zadatek do pięknej historii o miłości i śmierci? Czemu nie, da się przełknąć. :)

Rise of Argonauts

Wyruszamy na pokładzie statku Argo wraz z kompanami, by zdobyć to, czego pragnie Jason. Droga do celu będzie - jak można przypuszczać - długa i kręta. Sam okręt stanowi dla gracza stację dokującą oraz służy do przemieszczenia się po Morzu Egejskim. Argo będzie dla Jasona tym, czym Ebon Hawk był dla głównych bohaterów KotOR-ów dwóch. ;-) Jako że miejscem akcji będą wyspy - pomysł przemyślany. Ich ilość nie jest jeszcze dokładna znana, ale będzie circa 15. Czyli znośnie. Każda z "piętnastki" będzie na swój sposób przemyślana oraz różnorodna, żebyśmy my, gracze, nie mieli wrażenia deja vu. Miejmy nadzieje, że ich rozmiar i jakość wykonania nas zaskoczy. Byleby tylko nie negatywnie. To nie koniec porównań z KoTOR-em. Podobnie jak tam, tu wyruszamy jedynie z dwójką towarzyszy, a resztę bractwa zostawiamy na Argo. W sumie wygodne posunięcie. Lepiej - nieładnie ujmując - zerżnąć pomysły od najlepszych niż od najgorszych. A produkty BioWare'u i Obsidianu są na pewno godne naśladowania, nawet jeśli mowa tutaj o zerżnięciu tego, co opracowali powyżsi twórcy. Okręt z czasem zapełni się tak, że można by nazwać go przytułkiem. :) Będziemy mogli tam odpocząć, zaleczyć rany czy zmienić dotychczasową obstawę (ciała Atalanty na kupę chodzących mięśni nie zamieniłbym za żadne grzechy!;)).

W grze Liquid Entertainment dużą rolę odgrywają bogowie, a dokładnie: Ares, Atena, Hermes oraz Apollo. Cała czwórka będzie śledzić uważnie poczynania Jasona. Będzie to ważne, bo dużo zależy od naszych relacji z nimi - czy ukarzą nas, czy uszczęśliwią, pomagając (w biedzie). Jednakże trudno będzie mieć tak samo dobre stosunki z każdym bogiem. Sami wybieramy, którą drogą będziemy kroczyć i który bóg będzie naszym sprzymierzeńcem, a który wrogiem. Może też dojść do sytuacji, w których postawimy na neutralność. Wtedy trzeba się liczyć, że nie dostaniemy ani boskiej pomocy, ani nie zdenerwujemy któregoś z bogów. Twórcy mają dość innowacyjny pomysł - fajnie, ale jeszcze nie do końca wiadomo jak to wyjdzie w praktyce. Ale bądźmy nastawieni optymistycznie. Miast czarnej lub jasnej strony mamy wpływ na - że tak rzeknę - pasek gniewu tudzież zadowolenia wszechmocnych.

Rise of Argonauts

Autorzy mawiają, że gra ma być czymś więcej, niż tylko zwyczajnym action-cRPG-iem. Między innymi, stawiają na realizm walk, jeśli w ogóle można na to liczyć, mając na uwadze w jakim świecie rozgrywa się Rise of Argonauts. Przymknijmy li tylko na to oko i spróbujmy sobie to wyobrazić. Chodzi o to, że będziemy mieli do czynienia nie z typową sieczką a'la Diablo 2 czy Titan Quest, a grą kierującą się bardziej do poważnej produkcji, czyli prawdziwego cRPG-a. Z tym to jednak mała przesada, bo po gameplayu z E3 widać, że gra raczej ma charakter zręcznościowy, ale myślę, że to za mało, żeby od razu skreślać w tej kwestii tę produkcję. Trzeba powiedzieć, że potyczki zostały zrealizowane z rozmachem i zapowiadają się bardzo upalnie... uff, to przez ten skwar na dworze... miałem na myśli - gorąco! Wyruszając na jedną z wysp winniśmy bacznie uważać na to, kogo weźmiemy do pomocy. Drużyna powinna być różnorodna, czyli zamiast trzech wojów o boskiej sile lepiej zabrać ze sobą osobę władającą biegle łukiem tudzież magią. Częstokroć umiejętności niektórych klas przydadzą się w misji.

Istotne znaczenie ma również wizualna strona gry. Co tu dużo mówić. Wszystkie znaki na niebie rokują nam, że będzie po prostu bajecznie! Głównie za sprawą silnika odpowiadającego za tak niesamowitą grafikę - Unreal Engine 3.0. Na zaprezentowanych w Internecie screenach i filmikach widać, że możemy oczekiwać wysokiej jakości oprawy, godnej bogini. Bez wątpienia będzie nieziemsko. Oczywiście wszystko kosztem wymagań sprzętowych. Aż żal nie wydać ostatnich kosztowności na nową kartę graficzną, by tylko zobaczyć cudowne ciało Atalanty. Kto się nie oprze takiej pokusie? Męska strona na pewno ulegnie. ;)

Rise of Argonauts

Reasumując - Rise of Argonauts to jedna z niewielu ciekawszych gier przyszłego roku, dla których zmieniłem sprzęt. Mam pewne obawy, czy rzeczywiście produkt okaże się dobrym tytułem. Nie do końca sprecyzowany charakter gry, to primo. Secundo - czy śmiałe podejście do w miarę nowatorskich planów wystarczy, aby gra podbiła rynek i spodobała się graczom? W każdym bądź razie, ja niezmiernie wyczekuję dnia premiery. I wtedy zobaczymy, czy pomysły i nadzieje pokładane w projekcie Liquid Entertainment nie legną gruzem, a sama gra będzie klapą (sedesową?). Obyśmy się takiego momentu nie doczekali. A sam produkt okazał się strawną ucztą nie tylko dla oczu i uszu i pokazał, że nadal powstają wysokiej jakości innowacyjne gry, mogące konkurować z największymi hitami w swoim gatunku.