1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Prince of Persia: Piaski Czasu

Rok 1989 - narodziny dwuwymiarowej gierki przygodowo-zręcznościowej "Prince of Persia". Po ponad 4 latach prac doczekaliśmy się gry będącej źródłem inspiracji dla twórców Another World. Niesamowita, płynna animacja wirtualnych postaci, lokacje najeżone kolcami i zapadniami. Kto niejednokrotnie nie próbował ratować pięknej Księżniczki z rąk wezyra?

Latać każdy może, tylko trzeba się rozbujać

Rok 1993 - druga część, The Shadow & The Flame. Sequel gry wydanej 4 lata wcześniej był zręcznościówką ukazaną - tak jak część pierwsza - w pozycji bocznej. Zmianie uległa jednak oprawa graficzna i dźwiękowa. I znów dostaliśmy zadanie uratowania księżniczki z rąk złego wezyra, ale... dodatkowo musieliśmy odzyskać swoją osobowość, którą podstępny Jaffar odebrał naszemu bohaterowi. I, tak jak w pierwszej części, na naszej drodze napotykaliśmy całe chmary przeciwników, a także rozmaite pułapki.

Sześć lat później, w 1999 r., ukazała się pierwsza Prince of Persia w wersji 3D. Wyglądem przypominała Tomb Raidera, jednak nie została ciepło przyjęta przez graczy i krytyków. Głównym błędem programistów było sterowanie widokiem i postacią głównego bohatera. Jednak - mimo wszystko - napotkać mogliśmy fantastyczne potwory, a fabuła skupiała się na intrydze skierowanej przeciwko księciu.

Taki widok możemy podziwiać przez prawie całą grę

2 grudnia 2003 roku ukazała się czwarta część serii Prince of Persia, zatytułowana Piaski Czasu. Tym razem produkt powstał pod skrzydłami Ubisoft Entertainment. Fabuła - opowiadana przez naszego księcia - rozpoczyna się, gdy nasz bohater, razem ze swoim ojcem - królem Persji - wyrusza na wojnę. Podczas jednej z kampanii Persowie napotykają na zamek w Indiach, w którym - podobno - znajduje się skarb. Dzięki Wezyrowi, który zdradził swego władcę, Persowie zdobywają zamek, a w skarbcu - poza skarbami - odnajdują klepsydrę wypełnioną piaskiem oraz sztylet, nazwany Sztyletem Czasu. Klepsydra, jak i inne dobra, stały się prezentem sułtana. Na ceremonii ich wręczenia zdradziecki Wezyr namawia naszego bohatera, aby otworzył klepsydrę sztyletem. Niczego nieświadomy książę otwiera ją, doprowadzając do nieszczęścia. Zamknięty w niej piasek zamienia wszystkich w demony. Żywi i niezmienieni pozostali jedynie Jaffar, książę i Farah - księżniczka (przeżyła dzięki swojemu talizmanowi), a także niewolnica pokonanego Maharadży, która również miała być prezentem dla sułtana. Naszym celem jest odwrócenie i zniszczenie zła oraz pokonanie zdradliwego Wezyra.

W trakcie przygody możemy liczyć na komentarz "zza kadru" naszego bohatera, odnoszący sie do tego, co dzieje sie na ekranie - czasami jest kpiący, czasami poważny, a czasem rozkłada nas na łopatki, jak w momencie, kiedy nasz heros komentuje, np. prośbę księżniczki o spotkanie w Łaźniach.

Widok z pałacu Naczelnego. Zachwycający!

W grze, poza naszym bohaterem i złym Wezyrem, przy życiu pozostaje również Farah, która będzie pomagać naszemu księciu. Dlaczego, skoro powinna go nienawidzić? Otóż nasz bohater trzyma przy sobie Sztylet Czasu, a jest on jedyną bronią, którą można pokonać piaskowe demony, a także zniszczyć klepsydrę i zakończyć to, co nieszczęśliwie zaczął. Sztylet posiada również moc zamrażania wrogów i powalania ich jednym ciosem; przy jego użyciu możemy też cofnąć czas, np. gdy nasz skok się nie powiedzie bądź zginiemy podczas walki. Ma to jednak swoje koszta. Energia sztyletu się marnuje, a odzyskać ją możemy tylko dzięki "wyssaniu" jej z pokonanych demonów bądź pojawiających się od czasu do czasu "źródeł".

Teraz to, co stanowi najlepszą, moim zdaniem, część gry - walka. Podczas starć z przeciwnikami można stosować różne combosy, jak odbijanie się od przeciwnika i atak mieczem bądź sztyletem, albo odbicie od ściany w celu wyprowadzenia efektowniejszego ciosu. Zabawa jest o wiele fajniejsza, kiedy przeciwników jest więcej - a może ich być maksymalnie czterech - dzięki czemu możemy, np. uniknąć ataku pierwszego, jednocześnie wyprowadzając cios przeciwko drugiemu - a mamy do tego szeroki wachlarz możliwości, jak bieganie, skakanie, turlanie się bądź przeskakiwanie od jednego wroga do drugiego. Możemy też blokować ciosy.

Poza walką, musimy się ciągle przemieszczać z jednej lokacji do drugiej. A każda lokacja to swoista zagadka dla szarych komórek. Zawsze, gdy dotrzemy do nowego miejsca, kamera w filmowy sposób ukazuje nam miejsce wyjścia, a my musimy się nagłowić, naskakać i nabiegać po ścianach, aby dotrzeć do celu. Jeśli lubisz efektowne skoki między jedną ścianą a drugą, huśtanie się po drążkach, wspinanie po kolumnach - to będzie gra dla Ciebie.

Egipski taniec w powietrzu

Wspomniałem wcześniej o pracy kamery. Poza trybem TPP możemy przełączyć się na tryb FPP, jednak służy on jedynie do rozglądania się po lokacji. Jest jeszcze drugi tryb kamery, który pokazuje nam całe pomieszczenie. Dodatkowym atutem gry jest to, że gdy staniesz blisko ściany i będziesz próbował obrócić kamerę tak, by ta była za tobą - na nic Ci się to nie zda - kamera będzie odskakiwać od ściany. Bardzo przyjemnie wygląda też efekt przejścia, powiedzmy z trybu FPP na TPP. Szybkie ujęcie, efektowny "szum" i... kamera jest za naszym bohaterem. Efekt jest niesamowity.

Kiedy na początku włączałem grę, myślałem sobie, że grafika będzie średnia. W końcu jest to produkcja sprzed prawie 4 lat. Menu główne wyglądało bardzo ładnie i estetycznie. Jednak gdy zaczęła się sama rozgrywka - widoki były wprost nieziemskie. Na jednym screenie widać pomieszczenie z Klepsydrą Czasu. Sami powiedzcie, która produkcja, mająca już trochę lat za sobą, wygląda tak ślicznie, jak tutaj? Dodam też, że nie jest to jedyne miejsce, w którym grafika oszałamia.

Muzyka jak najbardziej dodaje grze klimatu. Zmienia się podczas walki na dwie różne od siebie, rytmiczne melodie - zachęcają wręcz do energicznego pokonywania przeciwników. Ogólnie mówiąc - aranżacja głosowa, brzmienie gitar i orientalne udźwiękowienie dodają grze uroku.

Wszystkie ochy i achy nad tą produkcją zostały wymienione, pora więc przejść do wad gry, których nie ma na szczęście dużo, ale - mimo wszystko - są. Pierwsza z nich, która najbardziej mnie irytowała, albo mówiąc ostrzej - denerwowała, to końcowe etapy gry. W niektórych lokacjach niemożliwa była walka z przeciwnikami - w tym wypadku z małymi nietoperzami, które bywały irytujące. Powtarzanie po raz dziesiąty misji, w której musisz skakać z drabiny na drabinę i się wspinać, podczas gdy atakują Cię te małe badziewia, sprawia, że nie raz uderza się pięścią w myszkę bądź klawiaturę. Jeśli graliście (a podejrzewam, że większość grała) w Tomb Raidera Legendę, kojarzycie zapewne tzw. punkty zapisu gry po przejściu, mniej lub bardziej, trudniejszego momentu gry. W PoP'ie mamy to samo. Tutaj punkty zapisu wyglądem przypominają większe źródełka piasku. Jedyną ich zaletą jest to, że przed zapisem gry ukazuje się krótka animacja tego, co nas spotka w lokacji, w której znalazł się w/w zapis bądź w następnej.

Czterech na jednego? Walczcie fair!

Na zakończenie - gra nie jest trudna. Wszystkie czynności można powtórzyć raz, góra dwa razy (nie wliczając lokacji, w której przeszkadzają nam nietoperze ;-)), animacja postaci jest płynna, a w połączeniu ze świetną grafiką potrafi nasycić oczy, a muzyka - uszy. Dodatkowym atutem, a także zasłużonym plusem dla Cenegi, jest wydanie gry w serii Kolekcja Klasyki. Nie dość, że otrzymujemy grę za cenę pirata (19,90 zł), to w dodatku świetnie przetłumaczoną i bez żadnych błędów.

Ceniłem dwie pierwsze części PoP'a. Trzecia w ogóle mi się nie podobała, natomiast do nowej podszedłem z dużym dystansem. Niepotrzebnie. Za cenę 20 złotych otrzymałem produkt bardzo grywalny, a dystans i obawy, że gra okaże się totalnym chłamem, zupełnie znikły.