1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Porachunki (DVD)

Guy Ritchie to ma szczęście. Nie dość, że koleś fajnie się nazywa, jest jeszcze młody (nie dobił nawet czterdziestki), ma ładną kobietę (Madonna) i do tego potrafi kręcić filmy. I to jakie. Z twórczością tego reżysera po raz pierwszy spotkałem się przy okazji kultowego już filmu Snatch., czyli Przekręt. Genialny scenariusz i bardzo dobra reżyseria wykonana w takim nieco oldchoolowym stylu.

Porachunki

Guy Ritchie wyłowił kilka brytyjskich talentów. Wspomnę tutaj chociażby o Jasonie Stathamie, który dziś jest jednym z czołowych bohaterów kina akcji, a według graczy idealny kandydat na filmowego Hitmana. Kolejnym jest Vinnie Jones, były piłkarz o atletycznej budowie, przez wzgląd na którą zwykle dostaje rolę zbirów i ogólnych recydywistów. Zresztą, wypada w nich świetnie. Obydwaj ci aktorzy debiutowali u Guy'a Ritchiego w filmie, który był również debiutem samego reżysera (również w roli scenarzysty).

"Lock, Stock and Two Smoking Barrels". Zauważyłem, że polscy tłumacze mają tendencję do spieprzania swej roboty już na wstępie. Niektóre tytuły brzmią bardzo dobrze w oryginale i świetnie oddają charakter filmu. Weźmy, dla przykładu, taki Fight Club, który w Polsce znany jest jako "Podziemny Krąg". Słowo daję, że gdyby nie Brad Pitt na plakatach nigdy bym nie obejrzał czegoś o takim debilnym tytule. Kolejna rzecz - opisywany w tym numerze Crank. Trzeba przyznać, że tytuł sam w sobie świetnie brzmi. Ale nie, w Polsce to się nazywa Adrenalina. Mógłbym tak wymienić jeszcze kilkanaście pozycji. Ale nie potrzeba. Lock, Stock and Two Smoking Barrels w Polsce nazywa się Porachunki. W sumie nie jest tak źle, jak być mogło, ale jednak nie oddaje aż tyle, co tytuł oryginału. Brzmi trochę zbyt poważnie.

Ale dziś jest to już sprawą zupełnie podrzędną, bo Guy Ritchie pomimo krótkiego stażu jest już ze swoich produkcji popularny. Porachunki jest bardzo zbliżony pod względem konstrukcji scenariusza do Przekrętu. Ale dodać muszę, że Porachunki powstały wcześniej, a do Przekrętu odnoszę się tylko dlatego, że jest znany w szerszych kręgach. Obie produkcje na tej płaszczyźnie mogłyby konkurować z dziełami Tarantino. Zresztą i tak już osiągnęły status kultowych.

Porachunki

Porachunki do opowieść o paczce znajomych. Są to Tom, Soap, Eddy i Bacon. Eddy jest młodocianym i bardzo zdolnym hazardzistą, a ponieważ reszta paczki mu ufa, zbierają wspólnie spory stos szmalu i decydują się posłać Eddy'ego na małą partyjkę z groźnym właścicielem burdelu, aby papierki pomnożył. Niestety jego rywal nie jest uczciwym człowiekiem, ale jest też człowiekiem niebezpiecznym. Wciąga Eddy'ego w długi, a potem grozi jemu oraz jego kolegom utratą różnych ważnych kończyn jeśli nie spłacą długu w określonym czasie.

Podczas filmu będziemy skakać pomiędzy kilkoma istotnymi i ściśle ze sobą powiązanymi wątkami. Kunszt scenarzysty aż wylewa się z ekranu. To wręcz mistrzostwo porównywalne do talentu Tarantino z tym, że w angielskim wydaniu, a więc i okraszone czarnym, inteligentnym angielskim humorem. Film zupełnie nie poraża techniczną stroną wykonania, ale ani przez chwilę nie pozwala widzowi się nudzić. Mamy tu niezwykłe zwroty akcji, galerię nieszablonowych, niekonwencjonalnych postaci i ciekawe dialogi. Więc czego chcieć więcej? Do tego nieostre kolory, które nadają obrazowi bardzo oldschoolowy klimat, nieodczuwalny tak wyraźnie w żadnej produkcji, z jaką dotychczas się spotkałem.

Lock, Stock and Two Smoking Barrels uważam za film jeszcze lepszy niż Snatch. Przede wszystkim jest dużo bardziej zakręcony, posiada całą masę twistów fabularnych i fantastyczny czarny humor (choć przyznaję, w Przekręcie również go nie brakuje). Martwi mnie, że Guy Ritchie ostatnio spasował z tego typu produkcjami, ale - wiadomo, że co za dużo to nie zdrowo. Jego ostatni film - Revolver z Jasonem Stathamem nie odniósł, co prawda oszałamiającego sukcesu i został bardzo średnio oceniony przez widzów, ale mnie utwierdził w przekonaniu, że Guy Ritchie jeszcze nam pokaże. A sam Revolver uważam za film bardzo dobry i niedoceniony przez rozkapryszonych ostatnimi czasy kinomanów.