1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Oscarowy Wyścig Szczurów A.D. 2007

Co roku przeżywamy to samo. Zawsze w okolicach stycznia/lutego, nadchodzi ten dzień. Tak, tak proszę państwa. Złote Globy są jednymi z …. Ups. Złote Globy? Fakt, te nagrody są również przyznawane w tym samym sezonie, ale jak większość mówi, rozdanie tych statuetek jest przygotowaniem przeciętnego widza na to, kto zdobędzie nominacje do Oscara, jednej z najbardziej prestiżowych nagród, pomimo utraty popularności z gali na galę. Chociaż, Akademia Filmowa może czasem zaskoczyć niejednego z nas. Czy było tak w tym roku? Niestety, tym razem żadnych niespodzianek nie było i praktycznie wszystkie nominacje zostały zapowiedziane. W tymże artykule przedstawię te najbardziej istotne kategorie.

Najlepszy film dokumentalny

Mam wrażenie, że we współczesnym świecie, tego typu produkcje są zaniedbywane. Mało ludzi ogląda dokumenty, które ukazują prawdę na dany temat. Właśnie - prawdę. Niektórzy nie potrafią sobie wyobrazić, że jeśli coś nie jest po imieniu nazwane tzw. ‘mockumentary' albo ‘fikcyjnym dokumentem', tak cała reszta przedstawia zjawiska odzwierciedlające rzeczywistość. Zostały tylko sfilmowane, aby ludzie mogli zobaczyć, co tak naprawdę ten świat przed nami kryje. W tym roku Akademia Filmowa nominowała 5 dokumentów, a każdy z nich zawiera kontrowersyjne i głośne, jak na miniony rok, tematy. Jednym z nich jest wchodząca dopiero, co na nasze ekrany i bardzo wysoko oceniana za Oceanem, produkcja Davisa Guggenheima - "Niewygodna Prawda". Wygląda na to, że film ten jest jednym z pretendentów do zdobycia statuetki. Przedstawia on kampanię Ala Gore'a, mającą zwrócić uwagę na globalne ocieplenie jako problem ogólnoświatowy. Sam zwiastun był nie tyle, co wciągający, ale również i przerażający w odbiorze. Takim też sposobem tytuł wydaję się być doskonale dopasowany. Czy dokument zdobędzie sympatię polskich widzów, dowiemy się już 16 lutego. Kolejne 4 filmy równo podzielono na dwa tematy. Pierwszym z nich jest religia i reprezentują go "Deliver Us From Evil", opowiadający o księżach pedofilach w amerykańskim kościele katolickim, oraz "Jesus Camp" pokazujący letnie obozy dla chrześcijan, w których dzieciom wpajane są ideologie fanatyzmu religijnego. Drugim tematem jest Irak, ukazany w "Iraq in Fragments", gdzie przedstawiono życie w powojennym kraju, rozdzieranym przez religię oraz kwestie etniczne (film pozbawiony jest komentarza autorów, co jest najciekawszym elementem), i "My Country, My Country" o sunnickim lekarzu Riyadh al-Adhadh'u, przygotowującym się do wyborów prezydenckich w roku 2005. Wielka szkoda, że najprawdopodobniej reszta tych filmów, nie pojawi się u nas w Polsce. Chyba że "Niewygodna Prawda" nie wygra gonitwy, co może zmotywowałoby naszych dystrybutorów, do skoncentrowania się na wyróżnionych przez Akademię pozycjach, szczególnie, że przedstawione tematy religijne nie są obce również w Polsce.

Najlepsza muzyka

W tym przypadku, gusta Akademii Filmowej były niemalże całkowicie różne od tych, które zostały przedstawione w Złotych Globach. Zabrakło więc na liście rewelacyjnego Hansa Zimmera, czy też wielkiego przegranego zeszłorocznej gali Johna Williamsa (który, tak na marginesie, nie skomponował w roku 2006 żadnej ścieżki dźwiękowej). Mimo to, na liście nominowanych nadal widnieją znajome nazwiska. Akademia po raz kolejny wyróżniła Gustava Santaolallę. Laureat, który rok temu wygrał Oscara za muzykę do "Tajemnicy Brokeback Mountain", tym razem został wyróżniony za tło muzyczne do filmu "Babel". Ogromną niespodzianką jest natomiast trzecia nominacja Philipa Glassa, którego minimalistyczne kompozycje zostały docenione w produkcji "Notatki o Skandalu". Mamy również weterana, Thomasa Newmana, który rywalizował o statuetkę już 7 razy i nie otrzymał ani jednej. Może tym razem zostanie doceniony za ścieżkę do najnowszego filmu Soderbergha (twórcy remake'u "Ocean's 11") "Dobry Niemiec". W wyścigu po statuetkę znaleźli się również nowicjusze w klimatach "czerwonego dywanu", a są to Alexandre Desplat za "Królową" oraz Javier Navarrete za "Labirynt Fauna". Walka w tym rejonie wydaje się być, więc najbardziej interesująca i nieprzewidywalna.

Najlepszy film zagraniczny

Ostatnio w Warszawie odbyło się rozdanie europejskich nagród filmowych, na którym zjawiły się takie sławy jak Roman Polański, Pedro Almodovar, Penelope Cruz czy też Julie Delpy (która wręczała jedną z nagród). To właśnie tam dowiedzieliśmy się, jakie europejskie filmy można było nazwać najlepszymi ubiegłego roku. Tą najważniejszą statuetkę otrzymała niemiecka produkcja "Życie na podsłuchu" (wyświetlany u nas od 26 stycznia), więc nic dziwnego, że Akademia Filmowa dała jej szansę na zdobycie Oscara. Wydaję się, że jest to główny faworyt w tej kategorii, ale wielkim zaskoczeniem dla wszystkich była nominacja meksykańskiego "Labiryntu Fauna" (u nas pod koniec marca), twórcy "Hellboya", drugiej części "Blade'a" oraz "Kręgosłupa Diabła". Mam wrażenie, że pomiędzy tymi dwoma tytułami jury stoczy największą batalię. Reszta nominowanych obrazów jest mało znana w kręgach nie tylko polskich, ale również i amerykańskich. Z tego, co mi wiadomo, tylko jeden film z trzech pozostałych pojawi się w naszym kraju i jest to duński "Po Weselu", opowiadający o szefie hinduskiego sierocińca, który przyjeżdża na wesele córki swojego darczyńcy. Pod wpływem spotkania tam jego żony, do głównego bohatera zaczynają przypływać niewygodne wspomnienia. Do boju ruszyła również kanadyjska "Woda" oraz algierskie "Dni Chwały".

Najlepszy film animowany

Odkąd "Shrek" zaczął królować jako jedna z najlepszych pozycji animowanych, do kina na ‘bajki' zaczęło chodzić coraz więcej dorosłych niż dzieci. Przyciągała ich nie tylko historia, ale również i polski dubbing, który zawierał w sobie kwestie mogące rozśmieszyć nawet najgorszego ponuraka. Dlatego też coraz więcej osób zainteresowanych jest tym wyróżnieniem. W tym roku większych niespodzianek nie ma. Nominacje otrzymały te produkcje, które zbierały najwyższe oceny w ubiegłym roku. Na liście znalazły się, więc trzy pozycje : "Straszny Dom" (o potwornym domu, który pożera wszystko, co spotka), "Happy Feet: Tupot Małych Stóp" (o tańczących i śpiewających pingwinach) oraz "Auta"(disneyowska przypowieść o przyjaźni z Zygzakiem McQueenem na czele). Wszystkie te pozycje zawitały już dawno do naszego kraju, więc chyba widzowie doskonale wiedzą, za kogo będą trzymać kciuki.

Najlepsze scenariusze:

adaptowane

Nagroda ta przyznawana jest twórcom scenariuszy, którzy pisali je na podstawie konkretnego dzieła. W tym przypadku trzy, z pięciu scenopisów, były pisane na bazie powieści. Mamy więc, "Notatki o Skandalu" Patricka Marbera, "Ludzkie Dzieci" oraz "Małe Dzieci", które reżyser i scenarzysta jednocześnie pisał wspólnie z autorem książki Tomem Perrottą. Czwarta nominacja należy do historii remake'u azjatyckiego hitu "Infernal Affairs", czyli "Infiltracji", co jest dla mnie chyba największym zaskoczeniem, gdyż nowa wersja nie różni się aż tak bardzo od rewelacyjnego oryginału, a wprowadzone drobne zmiany działają w pewien sposób na niekorzyść produkcji. Piąta nominacja była niespodzianką niemalże dla wszystkich, gdyż zdobył ją kontrowersyjny "Borat". W niektórych stanach Ameryki, władze zakazały puszczania tego filmu, zaledwie tydzień lub dwa po premierze. Mimo to, Akademia Filmowa posiada mały zalążek poczucia humoru, dając możliwość dopuszczenia go do Oscarowego wyścigu. Warto wspomnieć, że to jest tylko/aż jedyna nominacja dla tego filmu. Czy zdobędzie więc on najwyższe laury w tej gonitwie?

oryginalne

W tej kategorii zawsze są najciekawsze starcia. Akademia nagradza scenarzystów, którzy być może czerpali inspiracje z pewnych produkcji, ale podstawę obrazu napisali sami. Najczęściej pokrywają się one z nominacjami za Najlepszy Film.. Tym razem jest prawie tak samo. Mamy więc scenariusze filmów : "Babel", "Listy z Iwo Jimy", "Mała Miss", "Królowa" (więcej o tych filmach później), oraz wspomnianym już wcześniej "Labirynt Fauna" (jest to historia dziewczynki, która żyje w czasach II Wojny Światowej. Stara się jednak nie akceptować brutalnej rzeczywistości i najlepiej funkcjonuje w wyimaginowanym świecie, gdzie spotyka tajemniczego fauna, uważającego bohaterkę za księżniczkę, której grozi straszliwe niebezpieczeństwo). Kto zdobędzie tutaj główną nagrodę, nie jest do końca pewne. Większość nominowanych laureatów to nowicjusze na gali Oscarowej, za wyjątkiem Paula Haggisa, gdyż jest to jego piąte wyróżnienie. Napisał on jednak scenariusz razem z Iris Yamashita, goszczącej na liście nominowanych po raz pierwszy. Czy twórca rewelacyjnego "Miasta Gniewu" (który zeszłego roku zgarnął najważniejsze nagrody), znowu pokona rywali? Niestety tego przewidzieć na razie nie możemy, gdyż "Listy z Iwo Jimy" zawędrują do polskich kin dopiero w marcu.

Najlepsze aktorki:

drugoplanowe

W trakcie oglądania obojętnie jakiego filmu, czasami częściej zwracamy uwagę na role drugoplanowe niż główne, a szczególnie, jeśli charaktery są naprawdę wyraźnie zarysowane. Akademia Filmowa również je zauważa, a w tym roku zaskoczyła chyba wielu, gdyż znowu mamy pokaźną liczbę debiutantów. Na sam początek, godna uwagi jest podwójna nominacja dla obrazu "Babel". Nominacje otrzymały Adriana Barraza, odgrywająca nianię, opiekującą się dwójką dzieci, które zabiera ze sobą na ślub swojego syna do Meksyku, oraz Rinko Kikuchi w roli głuchoniemej japońskiej nastolatki, prześladowanej przez tragiczną śmierć jej matki. Kolejne wyróżnienie otrzymała Jennifer Hudson, grającą w musicalu "Dreamgirls" rolę piosenkarki odsuniętej na bok, zarówno przez menedżera zespołu, jak i swojego kochanka, ze względu na nadwagę. Przedostatnia nominację otrzymała weteranka Oscarów, Cate Blanchett, za rolę w "Notatkach o Skandalu", a ostatnią (co jest chyba największą niespodzianka ze strony Akademii), Abigail Breslin, która w "Małej Miss" zagrała troszkę puszystą siedmiolatkę, wybierającą się z rodziną do Kalifornii, na konkurs piękności "Little Miss Sunshine". Mam wrażenie, że największe szanse na statuetkę mają Adriana Barraza i Rinko Kikuchi, gdyż zagrali bardzo głębokie i poruszające kreacje w produkcji twórcy "21 gram".

pierwszoplanowe

Akademia nie zapomina również o odtwórczyniach głównych ról, które zabłysnęły ostatnio na ekranach, a w tym roku batalia może być naprawdę ciężka i intensywna. Każda nominowana bowiem aktorka jest szanowana i rozchwytywana w hollywoodzkim świecie. Mamy więc w tej kategorii, dość często spotykane na Oscarowych galach, osobistości takie jak : Meryl Streep ("Diabeł Ubiera Się u Prady"), Judi Dench ("Notatki o Skandalu"), Kate Winslet ("Małe Dzieci"), czy Hellen Mirren ("Królowa"). Po raz pierwszy jednak na liście kandydatów znalazła się przebojowa i znana doskonale wszystkim Penelope Cruz, wyróżniona za rolę Raimundy, w ostatniej produkcji Almodovara, "Volver". Każda z kobiet zagrała rolę tak charakterystyczną, że trudno jest stwierdzić kto zdobędzie Oscara. Złote Globy w tej dziedzinie otrzymały Hellen Mirren oraz Meryl Streep, więc najprawdopodobniej Akademia będzie wybierała spośród tych dwóch faworytek.

Najlepsi aktorzy:

drugoplanowi

Wybór jury w tej dziedzinie ponownie zaskakuje, chociaż praktycznie w niczym się nie różni od nominacji do Złotych Globów. Mamy więc Alana Arkina, który wcielił się w role uzależnionego od heroiny dziadka w "Małej Miss", Jackiego Earliego Haley'a, grającego kontrowersyjną postać dopiero co wypuszczonego z więzienia pedofilia w "Małych Dzieciach", czy Djimona Hounsou, jako "partnera" Leonarda DiCaprio w filmie "Krwawy Diament". Dla mnie największym zaskoczeniem były kolejne dwie nominacje. Swoje pierwsze oscarowe wyróżnienia dostali aktorzy uwielbiani raczej w dość małych kręgach zainteresowań. Pierwszym z nich jest Eddie Murphy za rolę w "Dreamgirls", ocenianą przez większość krytyków bardzo wysoko (jedna z zagranicznych gazet napisała : "Eddie Murphy po raz pierwszy w życiu udowodnił, że potrafi grać"), a drugim jest były wokalista New Kids on the Block - Mark Whalberg, za rolę w "Infiltracji". Można by rzec, iż Marky Mark nareszcie dostał rolę odpowiednią dla swojego stylu aktorskiego, więc wyróżnienie dla niego jak i dla widzów jest miłą niespodzianką, chociaż w pewnym stopniu oczekiwaną.

pierwszoplanowi:

Tegoroczne nominacje nie są żądnym zaskoczeniem, gdyż wszystko zostało przewidziane przez Złote Globy, wliczając najlepsze role aktorskie pierwszoplanowe w ten schemat. Mamy więc trzecią nominacją dla Leonarda DiCapria, tym razem za "Krwawy Diament", drugie wyróżnienie Willa Smitha, w tym roku za "W Pogoni Za Szczęściem" i ośmiokrotnie nominowanego Peter'a O'Toole'a, tutaj za chwaloną na całym świecie kreację w filmie "Venus". Na tej liście znalazło się dwóch debiutantów. Pierwszym z nich jest Ryan Gosling, bożyszcze większości nastolatek, którym znudziło się oglądanie ww. DiCapria w "Titanicu". Zaprezentował się z zupełnie innej strony w produkcji "Half Nelson", zyskując sobie sympatię Akademii Filmowej. Zapuścił brodę, wąsy i stał się bardziej poważny, co może być symbolem jego wewnętrznej przemiany (tej samej jakiej doświadczył pan DiCaprio), więc jego szansa na Oscara wzrasta. Drugim debiutantem jest Forest Whitaker, wcielający się w postać historyczną Idi Amina, dyktatora Ugandy. Ta rola zagwarantowała mu Złotego Globa na tegorocznym rozdaniu. Czy to oznacza, że Oscar w tej kategorii mimowolnie przeznaczony już został?

Najlepszy Film

Liczba statuetek zazwyczaj mówi kto jest zwycięzcą corocznej gali Oscarowej. Przynajmniej tak myśli większość ludzi, rekomendując potem filmy z uwzględnieniem ilości otrzymanych Oscarów. Mimo to, w branży filmowej liczy się kto zdobył statuetkę w tej najważniejszej kategorii, czyli Najlepszy Film. Oto 5 nominowanych obrazów:

1) "Babel" - jest to kilka nowel, przeplatanych oraz połączonych między sobą, w których wspólnym tematem jest komunikacja pomiędzy ludźmi oraz problemy rasowe.

2) "Infiltracja" - remake azjatyckiego hitu "Infernal Affairs" w reżyserii mistrza gangsterskiego kina amerykańskiego, Martina Scorcese (którego Akademia Filmowa wciąż nominuje, ale nigdy nie nagrodziła żadną statuetką).

3) "Listy z Iwo Jimy" - nieanglojęzyczny film Clinta Eastwooda, przedstawiający bitwę o Iwo Jimę, z punktu widzenia strony japońskiej. "Sztandar Chwały" Eastwooda, mówiący o tej samej bitwie, ale z amerykańskiej perspektywy nie został w ogóle nominowany.

4) "Królowa" - opowieść o zachowaniu królowej Elżbiety II, po śmierci księżnej Diany. Koncentruje się na ukazaniu stosunku Brytyjczyków do monarchii oraz ukazania postaci Tona Blaira jakiej do tej pory nie znaliśmy.

5) "Mała Miss" - niskobudżetowy, inteligentny komediodramat drogi, o rodzinie, która jedzie do Kalifornii, aby jej najmłodsza pociecha, lekko puszysta Olive, mogła wziąć udział w konkursie piękności "Little Miss Sunshine" (recenzja, w tym numerze Playbacka)

Z wymienionych filmów, Złotego Globa otrzymały "Babel" oraz "Listy z Iwo Jimy". Odpowiedź na pytanie, czy Akademia Filmowa rozdzieli głosy tak samo, otrzymamy już 25 lutego. W zeszłym roku mieliśmy dowód na to, że jury posiada swoje własne zdanie i potrafi zaskakiwać.

Rozczarowania

Tegoroczne nominacje obfitowały również w wiele rozczarowań. "Dreamgirls", który zdobył aż 8 nominacji (w tym aż 3 w kategorii Najlepsza Piosenka), nie dostał szansy, aby powalczyć w tej najważniejszej kategorii za Najlepszy Film, a również jak na musical, zdziwiłem się, że zabrakło wyróżnienia za Najlepszą Muzykę. Wielu fanów jest również zaskoczonych, iż w trakcie wyróżniania zabrakło nazwiska Clinta Mansella, który skomponował ścieżkę dźwiękową do filmu "Żródło", wysoko cenioną zarówno przez zagranicznych jak i naszych rodzimych fanów tzw. ‘score'ów'. Rozczarowania obejmują również role męskie. Na liście zabrakło m.in. znakomitego Jacka Nicholsona, za pamiętną rolę w filmie "Infiltracja", czy też Brada Pitta, za bardzo dorosłą i głęboką kreację w obrazie "Babel". Z wielkim smutkiem patrzą również Steven Soderbergh oraz Robert DeNiro, którzy widać było, że nakręcili filmy typowo pod Akademię Filmową. "Dobry Niemiec" Soderbergha otrzymał jedynie nominację za muzykę, więc próby złożenia hołdu "Casablance", nie zostały pochwalone, a "Dobry Agent" DeNira, dostał wyróżnienie tylko za scenografię i dekorację wnętrz.

Odliczanie rozpoczęto…

Może już niewiele osób oczekuje na Oscary, ale mimo to są to jedne z najważniejszych nagród w krainie Hollywood. Ja osobiście jestem ciekaw, czy Akademia Filmowa ponownie nas zaskoczy, dając statuetki filmom naprawdę dobrym i ukazującym wiele wartości, aby hasło "Oscar" kojarzyło się w dzisiejszych czasach pozytywnie wśród większości widzów. Wszystkiego dowiemy się w nocy z 25 na 26 lutego. Miłego oglądania!