Dawno już nie sięgałem po literaturę kryminalno-sensacyjną. Może dlatego, iż w pewnym momencie miesięcznie pochłaniałem po kilkanaście książek mistrzów pióra reprezentujących ten, od zawsze popularny gatunek wśród milionów ludzi. Przede wszystkim po zapoznaniu się z większą częścią twórczości Koontza oraz Deavera (nie wymieniając reszty nie mniej znanych i lubianych autorów), postanowiłem sobie odpocząć. Jednak na samym początku wakacji polecono mi książkę tego ostatniego autora, który wydał między innymi bardzo znaną powieść "Kolekcjoner Kości", która zresztą doczekała się doskonałej ekranizacji z Denzelem Washingtonem i Angeliną Jolie na czele. Niestety po przeczytaniu opisu z tyłu okładki byłem już bliski darowaniu sobie tej pozycji, albowiem książka kryminalna, w której na raz pokazane są mafijne porachunki, rządowe przekręty, oraz uwaga... czas przed samą II Wojną Światową, podczas tajemnych zbrojeń niemieckich, wraz z umieszczeniem samego Führera jako bohatera drugoplanowego (?). Pomyślałem, że taka ściema z komerchą na zmianę nie przejdą mi gładko przez gardło. Jednak jakież było moje zdumienie po dotarciu do ostatniej karty powieści. Okazało się, że to jest zupełnie inna książka, od tej, której spodziewałem się na początku.

Ogród Bestii

Przekonałem się, że Jeffery Deaver nie jest pisarzem, który ledwo wyszedł sroce z pod ogona. Pisząc "Ogród Bestii" odwalił kawał dobrej roboty. Raz, że stworzył ciekawą, trzymającą w napięciu i nie raz zaskakującą, a przy tym niebanalną historię, a dwa że potrafił idealnie w to wszystko wpleść autentyczne wątki i postacie, podmieniając jednocześnie tylko niektóre prawdziwe osobistości i zdarzenia na rzecz scenariusza, resztę zostawiając niezmienioną. I o dziwo wyszło mu to doskonale.

Cała opowieść wydaje się być autentyczna. Czytelnik z łatwością utożsamia się z głównym bohaterem, jednak i tak, do końca nie wie czy rzeczywiście on jest tym dobrym. A znowu antagonista tej "sztuki" powinien niby być zepsutym do szpiku kości człowiekiem, a w rzeczywistości zaprzyjaźniamy się z nim i nie chcemy, aby doszło do jego przegranej. Widzimy go jako schorowanego dziadziusia, który tylko chce się troszczyć o najbliższych... Jednak do czasu. Potem się sytuacja zmienia i zaskakuje obracając jednocześnie wszystko o 180 stopni. Na koniec warto wspomnieć, że sam Adolf Hitler jest przedstawiony bardzo dobrze, i co najważniejsze, autor podchodzi do niego z dystansem, nie zajmując z góry upatrzonej pozycji i traktując go jako sprawcę największych nieszczęść. I dobrze, ponieważ w czasach, w których toczy się ta cała historia, nikt nie znał jeszcze tak dobrze tej fali zła, która niszczyła wszystko na swojej drodze. Na sam koniec, całe miasto i okolice z tamtych czasów, które widać, że tętnią życiem, nie raz zaskoczą każdego, reagując na sytuacje wynikłe z działań bohatera, niczym prawdziwy, żywy tłum. Tłum, który miesza w sobie zwolenników, jak i przeciwników nazistowskich poglądów. Ci, co mają jeszcze jakiekolwiek wątpliwości co do narodu Niemieckiego, w końcu się ostatecznie przekonają, że tragedia jaka spadła na nas wszystkich z '39 rokiem nie była tylko naszą tragedią, ale także dotyczyła samych Niemców (ludzi, nie państwa), których w końcu powinniśmy przestać szufladkować jako jeden, ogólny naród. Jednak na razie może zostawię te nieco drażliwe tematy i przejdę dalej w ocenie tej uczącej, ale także jakże relaksującej literatury.

Paul Schumann jest żołnierzem do wynajęcia. Jest doskonałym żołnierzem na zlecenie mafii, który sprząta tak zwane brudy z powierzchni ziemi. Jednak ktoś go wystawia i zostaje zgarnięty za sprawą rządu, który za wykonanie specjalnego zadania obiecuje puścić w niepamięć wszystkie występki Paula. I tak ląduje na terenie zbrojących się Niemiec z jednym celem w głowie. Zadanie, jakie mu postawiono polega na zlikwidowaniu głównego architekta nazistowskiej remilitaryzacji - Reinharda Ernsta, jednego z najbliższych współpracowników Hitlera. Na obcej ziemi Paul musi sobie radzić sam, co utrudnia mu Kohl - dociekliwy inspektor policji kryminalnej. Od tej pory Paul może ufać tylko sobie... Czy uda mu się wykonać zlecenie? Czy zdoła uciec przed jednym z najlepszych detektywów? Czy może zaufać swoim "pracodawcom"? Aby znaleźć odpowiedzi na te pytania, zachęcam do przeczytania całej książki.

Już same powyższe akapity powinny zachęcić wszystkich do to tego tytułu. Jednak, jeśli ktoś ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości, to mam nadzieję, iż przed końcem tego tekstu zostaną rozwiane ;). Cała historia jest zbudowana na twardym gruncie i autor nie "ściemnia" pomijając niektóre kwestie lub pozostawiając sprawy niewyjaśnionymi jak to czasami bywa. Wszystko trzyma się kupy i całość czyta się z zapartym tchem. Jest to zdecydowanie najlepsza dotąd książka Deavera i jedynie szkoda, że to właśnie na jej podstawie nie nakręcono żadnego filmu, ponieważ "Kolekcjoner Kości" nie dorasta do pięt tej powieści. Jeśli jesteś fanem gatunków kryminalno-sensacyjnych, to pominięcie tej książki byłoby ciężkim grzechem. Mało tego, ten tytuł wypada mieć w swojej domowej biblioteczce, ponieważ zapewniam Ciebie, że nie raz będziesz wracał do tej nietypowej przygody Paula Schumanna, aby przeżyć ją na nowo. Zwłaszcza, że całość się pochłania w mgnieniu oka, zostawiając cały teraźniejszy świat za szczelnie zamkniętymi drzwiami. Tylko nie zdziw się, jeśli przez to spóźnisz się do pracy, lub oblejesz jakiś ważny test ;).

Podsumowując, książką jest warta każdych pieniędzy na nią wydanych. Powinna się spodobać każdemu, kto lubi ambitniejsze tytuły, a już zwłaszcza tym, którym klimaty historyczne leżą wyśmienicie. Na końcu tego wywodu chciałbym przeprosić za wszelkie nieścisłości historyczne, jakie mogłem popełnić w tekście, bo historykiem nie jestem ;).

W każdym razie mam nadzieję, że tematyka książki została przedstawiona jak najlepiej i przybędzie przynajmniej kilkunastu nowych fanów prozy Deavera, który naprawdę potrafi zauroczyć swoimi fantazjami przelewanymi na papier...

Autor: Jeffery Deaver

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rodzaj oprawy: Miękka