1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

O kupnie nowego PC słów kilka

Jak kilku z Was wie - albo i nie - jestem mieszkańcem Zjednoczonego Królestwa. Wiąże się to z paroma korzyściami, z kilkoma wadami - ale zacznijmy od tego, co najbardziej obchodzi każdego gracza - jak łatwo kupić tutaj, w Anglii, komputer (konsolę pozostawię na później, jeszcze takowej nie mam)? Odpowiedź na pewno nie jest jednoznaczna, muszę przytoczyć całą historię kupna, zaś późniejszą ocenę zostawię Wam, drodzy Czytelnicy. Ale od początku...

Pierwsza sprawa, kasa. Nie oszukujmy się, bez odpowiedniej sumy nie zakupimy nic ciekawego, na czym moglibyśmy pograć w przyzwoite gry. Ja sam dysponowałem kwotą 400 funtów, co uznałem za wystarczającą ilość pieniędzy. Jako że jestem człowiekiem leniwym, zajrzałem najpierw na stronę firmy sprzedającej gotowe i złożone zestawy, bardzo popularnej zresztą. Kryptoreklamy nie będzie, nie podam nazwy. Przeraziłem się bardzo, gdyż za te pieniądze dostałbym coś w rodzaju 512MB RAM nieznanej firmy, Intel Pentium IV 3GHz i GeForce'a 6600. Troszkę słabo, prawda? Czym prędzej poszukałem więc innej firmy, aby sprawdzić czy ceny naprawdę są takie wysokie. Jak się szybko okazało - tak, gotowe PC są horrendalnie drogie! Cóż więc począć, Google pomogło mi w wyszukaniu sklepu sprzedające części do samodzielnego zbudowania składaka. Już pierwszy sklep był dość przyjemny, ale po kilku minutach szukania trafiłem na ideał - tanio, rzetelnie i z miłą obsługą.

Pierwszy obrazek

Kolejnego dnia rozejrzałem się za benchmarkami (co zabawne, najlepsze znalazłem na polskich stronach) i wybrałem odpowiednie komponenty. Czym prędzej wyszukałem części w sklepie; jak się okazało, cena była w porządku. Procesory, pamięci i karty graficzne kosztują podobnie jak w Polsce, nie ma problemów z kupnem poszczególnych części. Dodatkowo w United Kingdom znalazłem firmę produkującą karty Nvidii - XFX. Wybrałem GeForce 8600GT właśnie od tej firmy, procesorem był znany Intel Core2Duo E4400, zaś pamięci to Corsairy 2GB 800MHz. Problemy zaczynają się z dyskami, gdyż ceny są tu nieco inne niż w Polsce. Na pewno wyższe; znalezienie dysku 500GB za normalne pieniądze graniczy z cudem. Już Hitachi 320GB, którego wybrałem, kosztował spore pieniądze; wolałem nie myśleć co jest z nowymi dyskami o pojemności 1TB. Z monitorami jest podobnie ciężko, królują drogie i słabe (moim zdaniem) LCD, zaś CRT zakupić można tylko na eBayu. Postanowiłem więc, że jakoś obejdę się z moim CRT Hyundaia 17" który na 1024x748 wyciąga 85Hz, zaś innych rozdzielczości praktycznie nie obsługuje.

Znalezienie komponentów takich jak klawiatura, myszka czy choćby śmieszna podkładka to też problem. Pierwsze dwa urządzenia kupiłem w okolicznym sklepie z tego typu sprzętem, zarówno klawiatura jak i mysz od firmy Trust. Wbrew nazwie, nie można firmie ufać - klawiatura ma specyficznie oporne klawisze, do których trzeba się przyzwyczaić, a do tego znaki szybko się ścierają. Myszka zaś działa już trochę lepiej, ale koniecznie wymaga podkładki - którą można tylko i wyłącznie zamówić przez internet. Pomyśleć, że w Polsce w mieście z 20 tys. mieszkańców porządną myszkę można było kupić w 10 sklepach... Do tego nowoczesne urządzenia wskazujące kosztują zdecydowanie za wiele - mojego wymarzonego Razer Copperhead kupię dopiero na święta w Polsce, tutaj przepłaciłbym trzykrotnie...

Drugi obrazek

W końcu pewnego dnia zamówiłem PC i tu niespodzianka - firma dowozi towary własnymi wozami! Dostałem części już kolejnego dnia, potem raz dwa go złożyłem (ot, jeden dzień) i już trzeciego dnia po zamówieniu grałem w nowe gry. Ostatecznie wyniósł mnie 450 funtów, zaś podzespoły zobaczyć możecie na screenie. Ogólnie kupno jest w miarę proste, choć pamiętać należy o problemach pokroju znanej sieci sprzedającej gotowe desktopy. Polecam też Dabs - za genialną robotę, jesteście świetni, chłopaki. :)