1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Naruto: Rise of Ninja

Powiem szczerze - konsolowcom zazdroszczę, że na ich platformy wychodzą gry na podstawie najpopularniejszych mang czy anime, a tytuły te na "blaszaki" omijane są szerokim łukiem. A z pewnością wielu zapaleńców zechciałoby zagrać w grę, w której głównym bohaterem jest ich ulubiona postać z japońskich filmów animowanych. Na pewno jedną z takich (tytułów) jest zapowiadana na jesień biężącego roku Naruto: Rise of Ninja - opracowywana w studiu Ubisoft Montreal na Xboksa 360.

Naruto jest - a raczej było - to jedno z najbardziej oglądanych anime ostatnich lat. Pierwsza seria zatrzymała się na 220 odcinkach, wyświetlana nawet na polskim Jetix. A już na japońskich kanałach leci druga, zatytułowana Shippuuden, licząca do tej pory niespełna 20 epizodów. Ponadto powstały filmy kinowe i tzw. Oavki. Serial zdobył rzesze fanów i chyba pod względem ilości próbuje przebić słynnego Dragon Balla Akiry Toriyamy. Tasiemców nigdy za wiele. Widocznie nie tylko tym próbuje dorównać sadze DB, bo tworzone są także gry o lubianym rozrabiace Naruto Uzumaki, głównie - podobnie jak w przypadku Smoczych kul - same bijatyki, ale zmienić ma to nowy projekt montrealskiego studia, Rise of Ninja.

Naruto: Rise of Ninja

Gra, o której wyżej napomknąłem, będzie zawierać wydarzenia do 80 odcinka serialu. Będzie to collage gry akcji i bijatyki, a sama zabawa ma przypominać tę z GTA. Tylko zamiast ulic zapełnionych drogimi brykami i wojenek gangsterskich, ujrzymy przepiękną Wioskę Liścia (i okolice) z poznaną w pierwszym epizodzie rzeźbą przedstawiającą czterech Hokage (najsilniejszych ninja w wiosce). Przemierzyć będziemy mogli ją wzdłuż i wszerz, a jej rozmiar ma budzić podziw. Ponadto swoboda i nieliniowość mają stanowić główne zalety Rise of Ninja. Podobno podczas penetrowania wioski na ekranie naszego telewizora/monitora nie ujrzymy żadnych loadingów - zero, null. Będziemy mogli dowoli zwiedzać przepełnioną ludem Konohę (nie będzie to kolejna pustka, tylko naprawdę tętniąca życiem wioska), ale w każdej chwili, gdy bezczynne bieganie znudzi się nam, możemy wziąć się za robotę i zacząć wykonywać questy (w tym i znajdą się mini-gierki). Zadania, jakie będą na nas czekać, mają być różnorodne i śpiący na pewno się nie zrobimy tak szybko. Niektóre będą tak banalne, jak łapanie kota pewnej okrągłej pani w jednym z odcinków anime, inne zaś będą stanowić nie lada wyzwanie; w grze nie zabraknie licznych pojedynków, w tym przedstawionej w filmiku dość - trzeba podkreślić - efektownej walki z Nejim (również ninja z Konohy). W końcu w Naruto jest to na porządku dziennym.

Naruto: Rise of Ninja

Jak stwierdziłem na początku poprzedniego akapitu, gra będzie obejmować od 1 do 80 epizodu. A więc zabawę zaczniemy, jak jeszcze Naruto, główny bohater, dorasta i chce zostać Hokage, czyli najsilniejszym shinobi w wiosce. Nasza postać nie miała lekkiego życia - rówieśnicy, jak i reszta mieszkańców Konohy odtrącała ją, dlatego że wbrew jego (Uzumakiego) woli zapieczętowano w nim Lisiego Demona, Kyuubiego, o dziewięciu ogonach.

Naruto dzięki swojemu uporowi dąży do spełnienia marzenia, mimo że większość uważa go za "piąte koło u wozu", a jego umiejętności jakoś szczególnie (pozytywnie) się nie wybijają na tle innych. Ba, ma niemałe trudności i częstokroć w testach stosuje swoją ulubioną technikę Oiroke no Jutsu (wtajemniczeni wiedzą o co chodzi). ;) Dobra, wystarczy, nie mam zamiaru zdradzać Wam tutaj całej fabuły anime (niemniej jednak polecam zasięgnąć/obejrzeć). Tak więc będziemy świadkami początków Naruto, dosłownie jak w animowanej wersji. Dobrze się składa, bo te 80 odcinków to najlepsze z serii, choć zabraknie paru naprawdę arcyciekawych (materiał na drugą odsłonę?). W tym związane z tajemniczym, acz bardzo interesującym, Uchicha Itachi.

Naruto: Rise of Ninja

Wraz z postępem w grze, będziemy mogli rozwijać umiejętności Naruto, a także poszerzać listę znanych technik i rozwijać stare, już poznane. Tak więc elementów "erpegie" nie zabraknie w Rise of Ninja. Wiadome, że nie poznamy wszystkiego od razu, raczej - od słabeusza do prawdziwego ninja. Z pewnością nauczymy się znanych nam z anime technik typu Kage Bunshin no Jutsu (Technika Podziału Cienia) czy poznaną dopiero w późniejszych odcinkach zabójczą kulę Rasengan, której Naruto nauczył się dzięki Ero-senninowi lub jak kto woli Jiraiyii. (Została stworzona przez Czwartego Hokage - Yondaime).

Im dalej w las, tym poznamy większą ilość ważniejszych dla fabuły postaci. Nie zabraknie, u boku Naruto, Sakury, Uchicha Sasuke (razem tworzą drużynę) i ich nauczyciela, Hatake Kakashi. Z pewnością ukaże się naszym oczom więcej twarzy. W końcu w anime nasz hero nie walczył zawsze samotnie. Jestem tylko ciekaw, jaki rzeczywiście będą miały te postaci udział w grze. No cóż, pożyjemy, zobaczymy.

Ekipa ze studia Ubisoft Montreal poczyniła kroki, aby Naruto: Rise of Ninja jak najbardziej przypominało wyglądem serial. Dlatego też postawiono na technikę cell-shadingu, żeby podsycić tę "animowość". I naprawdę twórcy wzięli sobie to do serca, bo jak na razie obecne screenshoty pokazują, że gra pokaże ząbki pod względem wizualnym. Całość została zrealizowana perfekcyjnie - pierwsze efekty możemy podziwiać w trailerze (warto "loo(n)knąć"!). Świetnie odwzorowano wioskę - jest pełna detali, aż zdziwienie człowieka bierze, jak pomyśli, ile zdołano wycisnąć z tego już nie tak nowego silnika, na którym opierały się takie tytuły jak King Kong czy Prince of Persia. Widać, że graficy Ubi znają się na rzeczy. Jak łatwo zauważyć, na paru obrazkach w Internecie widnieją "znaczki" - dosłownie niczym w mandze Masashi Kishimoto - zastępujące dźwięk, dajmy przykład: Naruto walczy zaciekle z Nejim (jak na filmiku) i następnie jeden z nich upada na swój zbity pysk, a w tym czasie na ekranie pokazuje się napis "trzask" tudzież "plask", kapujecie? Fantastyczna robota. Oby takich smaczków było więcej! W ruchu wyglądało to niesamowicie, wszystkie ruchy naszego bohatera płynne, a sama gra aż ociekała małymi, acz cieszącymi oko wodotryskami.

Naruto: Rise of Ninja

Jeżeli Rise of Ninja spełni oczekiwania, będzie przepełniona humorem tak, jak animowana wersja (z dodatkiem ecchi dla nieco dojrzalszych graczy;)), rozbudowana fabularnie i questy nie okażą się zbyt proste i nudziarskie; graficznie i muzycznie (utwory będą z anime) przykuje uwagę nawet największego wybrzydzacza oraz jeśli klimat serialu zostanie zachowany, to możemy spodziewać się kolejnego hitu na nową kosolę Billa Gatesa, Xbox 360. Czy Naruto Uzumaki zawojuje również graczy? Się okaże już jesienią tegoż roku, a dokładniej w październiku!