Czy miałeś kiedyś problemy z bezsennością? Pewnie tak. Jedna noc, dwie, odkrywasz, że ekspres do kawy jest twoim przyrodnim bratem. Ciało powoli odmawia posłuszeństwa - oczy same się zamykają, nogi nie chcą nigdzie cię ponieść. Istny koszmar. Po jakimś czasie zawsze przychodzi upragniony sen. A czy zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest nie spać przez calusieńki rok? Jeśli nie, masz do tego doskonałą okazję, a to za sprawą pewnego filmu z 2004 roku pt. "Mechanik" (a.k.a. "The Machinist").

Przez ponad półtorej godziny będziemy się zapoznawali z losami Trevora Reznika, zwykłego (czy na pewno?) mechanika pracującego w ogromnej fabryce. Jego życie nie wygląda na zbyt ciekawe - monotonia daje się we znaki. Codzienne wstawanie, jedzenie, ciężka praca, powrót do domu i całonocne leżenie w łóżku. Czasem wpada do znajomej prostytutki, ale to jedyna atrakcja, a poza kobietą z baru - w zasadzie jedyna bliska osoba. Chłopaki z pracy nie lubią go - Trevor to typ samotnika, a brak przyjaciół tylko pogłębia jego problemy. Bezsenność męczy go od roku i czyni z człowieka jego parodię. Reznik chudnie z dnia na dzień i wygląda niemal jak kościotrup (Christian Bale, który wciela się w tą pierwszoplanową postać, schudł specjalnie do tej roli 30 kilo!). Nie zmienia tylko z zewnątrz, psychika również z czasem zaczyna wysiadać. Nagle następuje cała seria wypadków i innych dziwnych zdarzeń, które bohatera stawiają w niemałych opałach - w pewnym momencie nie wiadomo, komu ma wierzyć. Ktoś zostawia wiadomości jego mieszkaniu, ktoś prawdopodobnie próbuje go zabić, a Trevor chce poznać prawdę za wszelką cenę.

Mechanik

Klimat jest mocno zakręcony, nie da się zaprzeczyć. Świat przedstawiony widzimy z perspektywy Trevora, co trzeba zaliczyć na plus. Wiemy i widzimy tylko to, co on, więc mocno wczuwamy się w całą historię. Z zapartym tchem śledzimy wszystkie wydarzenia, czasem zdaje się nam, że to my jesteśmy tytułowym mechanikiem i sami doświadczamy tych schizofrenicznych przeżyć. Razem z Reznikiem współczujemy, boimy się, również wspólnie poznajemy prawdę. Bale zagrał wyśmienicie, pasuje do swojej postaci jak ulał.

Z bardziej technicznych rzeczy - sceny utrzymane są w większości w ciemnej kolorystyce i dobrze budują klimat. Lokacje też są niczego sobie, taka fabryka i cała maszyneria w niej stojące robi duże wrażenie. Natomiast muzyka, jak muzyka. Cóż można o niej powiedzieć. Kiedy nie powinna grać, nie gra. Często panuje kompletna cisza i zawsze zwiastuje coś złego. Sztuką jest użycie czegoś, co fizycznie nie istnieje, na dodatek zrobić to dobrze. Kiedy ma jednak zagrać, np. w zwrotnych punktach akcji - gra. Tak samo dobrze. Ani razu nie zauważyłem, by przeszkadzała mi podczas oglądania. Świadczy to o tym, jak idealnie współgra z całością.

Mechanik

Czasem sceny mnie brzydziły. Nie chodzi mi o zwykłe zniesmaczenie brutalnością, której trochę jest, ale bardziej o chory i brudny klimat, co jest oczywiście ogromną zaletą w thrillerach. "Mechanika" ogląda się znakomicie, pomimo swego rodzaju niepewności, która nas ogarnia zewsząd podczas oglądania. Sytuacja jest tak niejasna i skomplikowana, że z niecierpliwością czekamy na dalsze przygody i odpowiedzi na pytania. Przez większość czasu nie wiemy komu wierzyć - Trevorowi, czy naszemu zdrowemu rozsądkowi. Ciekawostką są też zawarte symbole, jak np. czytanie przez bohatera książki Dostojewskiego ("Idiota"), co jest do niego bezpośrednim nawiązaniem. Na samym końcu uświadczymy genialne zakończenie, przyznam, że kompletnie się go nie spodziewałem. Poczułem ulgę i wewnętrzny spokój, wiedząc jak wszystko się zakończyło.

Podsumowując już, film daje do myślenia. Może nie porusza ogromnie ważnych tematów, nie musimy posiadać Bóg wie jakiej wiedzy, aby go zrozumieć. Uczy nas o, hmm, nie chcę używać tego słowa - powiem więc tak, by nie zabierać radości z oglądania - uczy o odpowiedzialności za nasze zachowania i w zasadzie pokazuje prawdziwego człowieka, jego słabości i skłonności. To w zupełności mi wystarcza.

Mechanik

Myślę, że "Mechanik" jest bardzo niedocenionym filmem. Ma świetny scenariusz, klimat, świetną grę aktorów, nawet ciekawe przesłanie. Mimo to nie było o nim zbyt głośno, niestety. Sam żałuję, że dowiedziałem się o nim w tym roku. Ten film urzekł mnie "tym czymś", co ma każda dobra produkcja i od razu zawędrował do kolekcji ulubionych. Takich perełek nie spotyka się codziennie. Jeśli jeszcze nie oglądałeś - z całego serca polecam.