1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Książka - Wiedeńska krew

W dzisiejszych czasach, kiedy w powieściach kryminalnych pojawiają się coraz to bardziej absurdalne pomysły, warto powrócić do korzeni. I nie myślę tu do końca o przygodach Sherlocka Holmesa. Niedawno w Polsce pojawiły się książki Franka Tallisa. Jako rodowity Brytyjczyk, wraca się do czasów Conan Doyle'a, ale emigruje z Anglii i przenosi się do Austro-Węgier. Umieszczając tam fabułę swojego ostatniego dzieła - "Wiedeńskiej Krwi" - chciał wytworzyć specyficzny klimat rodem z początku pierwszych lat XX wieku.

Oskar Rheinhardt jest wiedeńskim policjantem i wraz ze swoim przyjacielem Liebermannem (uczniem Zygmunta Freuda) próbują rozwiązać zagadkę, która wstrząsnęła miastem. Wszystko rozpoczyna się od zabójstwa węża o imieniu Hildegarda, będącego ulubieńcem cesarza Austro-Węgier. Ofiara została pokrojona na kawałki, a stróż został uderzony w głowę, więc nic nie pamięta z zajścia. Parę dni później Rheinhardt otrzymuje kolejny telefon, w którym zostaje powiadomiony o masowym morderstwie w jednym z wiedeńskich domów publicznych. Zabójca pozostawił znak - symbol krzyża namalowany na ścianie ludzką krwią. Czy te wydarzenia mają ze sobą coś wspólnego? Kim jest psychopatyczny morderca?

"Wiedeńska Krew" zapowiadała się bardzo interesującego. Opis fabuły z tyłu okładki sugerował, że powieść będzie nie tylko zgrabnym thrillerem psychologicznym, ale również podróżą po historycznych rejonach Wiednia i zapoznaniem się ze sztuką tego rejonu. Oczywiście wszystkie te elementy tu zawarto. Wątki psychologiczne umiejętnie zredukowano do początków psychoanalizy, a czytelnik znający wywody Freuda może oczekiwać ingerencji ludzkiej podświadomości w intrygę Tallisa. Zajmuje się tym Liebermann, który dokładnie analizuje zakamarki umysłów swoich klientów, świadków oraz podejrzanych. Najbardziej przydatne w rozwiązaniu śledztwa dialogi koncentrują się tak naprawdę na opiniach o muzyce oraz jej wpływie na świat rzeczywisty. W jednym rozdziale pojawia się nawet sam Freud i, wcielając się w rolę mistrza dziedziny, zdradza swojemu podwładnemu najskrytsze sekrety. Tym samym freudowski duch utrzymuje się na każdym kroku i zawsze zachęca głównych bohaterów do zajrzenia w głąb ludzkiej psyche.

Kolejnym dość istotnym aspektem powieści jest wychwalanie austriackiej sztuki. Tallis oferuje nam wizyty w muzeach, galeriach i operach, które były rozrywką dla obywateli klasy średniej i wyższej. Niestety, ten wiedeński artyzm służy jako neutralizator napięcia między poszczególnymi rozdziałami. Szczegółowe opisy malowideł czy poszczególnych aktów znanych oper są wyjątkowo nużące. I mimo że oddają charakterystyczny klimat tamtych czasów, to nie porywają. Fakt, świat muzyki klasycznej jest tu dosyć istotnym czynnikiem do rozwikłania kryminalnej intrygi, a nawet sam tytuł książki ma swoje korzenie w tej dziedzinie ("Wiedeńska krew" to również tytuł opery Straussa). Lecz wszystko jest równie atrakcyjne jak wizyty na salonach u cesarza Austro-Węgier - utrzymana dystyngowana atmosfera w eleganckich rejonach nudzi, gdy się ją niepotrzebnie przedłuży.

Wiedeńska krew

Przyjemnie jest natomiast zerknąć do "Wiedeńskiej krwi" ze względu na rozbudowanie tematu historii kryminologii. Odnaleźć sprawcę jest trudniej, gdyż nie operuje się takimi technikami jak współcześnie. Niekiedy czytelnik może się zapomnieć, ale Tallis natychmiast mu to przypomina. Co więcej, autor postanowił pozbawić czytającego poczucia dedukcji. Wraz z głównymi bohaterami odkrywamy kolejne ślady i nie wyprzedzamy ich nawet o krok. Dzięki temu zakończenie intrygi jest wyjątkowo zaskakujące i nieczęsto spotykane.

Frank Tallis udowadnia "Wiedeńską krwią", że ma w głowie wiele pomysłów. Już samo połączenie kryminału z psychoanalizą oraz muzyką klasyczną w wiedeńskich rejonach wytwarza niecodzienny klimat. Szkoda tylko, że nie zawsze udaje mu się utrzymać odpowiedni suspens, i mimo dobrej końcówki, przeciętny czytelnik może nie wytrwać do tego czasu. Mimo to, ostatnią powieść Tallisa można nazwać jedną z najoryginalniejszych pozycji prozy kryminalnej.