W związku z ciągłymi skargami Stevena Spielberga, które od przeszło miesiąca zapychają mi skrzynkę - jestem zmuszony przeprosić za niepoprawną pisownię wyrazu "DeLorean" w ubiegłym wstępniaku. Tym bardziej, że John Zachary już szykuje mi miejsce w piekle, Ryan i spółka planują mały Overlord w okolicach willi na Mazurach, którą zakupiłem w zeszłym tygodniu, a w której ogródku (triasowym) pojawiły się tajemnicze, wielkie jaja. Poza tym Marsjanie zmienili kurs z Monachium na Kraków. Steven - przepraszam. Pełen talentu (Talenta muzyki?) wywieszam czerwoną flagę i obiecuję idealny świat bez błędów ortograficznych. Albo raczej - alternatywnie poprawnej pisowni.

W związku z wydaniem kwietniowym (co, tak tradycyjnie, że aż nudno obliguje wszystkie możliwe ziny/portale/gazety [i czasopisma], dzienniki/prognozy pogody/Karola Strassburgera do pseudo-zabawnych dowcipów) nasz Jaśnie Ekscentryczny Łajdak i Oświecony Playbackator (w skrócie: "JEŁOP") Kuba K. (nazwiska podawać nie mogę, zgodnie z zaleceniami wyżej wymienionego) ozdobił mą przystojną facjatą naszą Prima Aprillisową "gwiazdkę". Za rok - zemsta. Czeka nas "Loonowa Gwiazda" (Śmierci? Tak!). Wpierw jednak Kuba musi schudnąć parę kilo, bo nie mieści się w tak małym kółeczku. Na razie dosłownie wylewa się z ramki ze zdjęciem gdzieś w "elytarnym" Gamerankingu. Nie dziwota, że pismo wciąż nie wybiło się ponad "przeznaczone dla plebsu" CD-Action. Po rzucie okiem na recenzję Another World czytelnicy płci obojga mają wszak myśli samobójcze i problemy z utrzymaniem zawartości żołądka na swoim dotychczasowym miejscu.

Czekaliśmy 6 lat i wreszcie, po włączeniu w poczet Rock n' Roll Hall of Fame, nagraniu własnego reality show (za które niech całe MTV smaży się w piekle! I Sharon zresztą też - Zła kobieto, nie graj z nami w swoją grę!) najsłynniejszy zabójca kurczaków, antychryst, paranoidalny Iron Man, człowiek o gustach kulinarnych bardziej nietypowych od Pascala i Nigelli razem wziętych, Książę Ciemności itd., itp... (werble) Ozzy Osbourne (i po werblach) wyda nową płytę. Krążek ma się zwać "Black Rain" i w piątek trzynastego wpadł mi w ręce singiel "I Don't Wanna Stop". Black Label Sabbath. Bez "Sabbath" na końcu.

Po zrecenzowaniu Penumbry, kolejnego Sam & Max i Coffe Break zaczynam się poważnie martwić. Od dłuższego czasu nie miałem na dysku niczego naprawdę wielkiego, wartego recenzji tak długiej, by korekta głośno zapłakała, klawiatura odrobinkę się podtopiła, a potencjalny czytelnik zgłupiał jak nigdy dotąd. Nie dostałem nagrody za całokształt. Jeszcze nie wybieram się na tamten świat.

Największe pismo dla graczy w Polsce sprawiło wszystkim nie lada "niespodziankę". Na chwilę po oficjalnej, polskiej premierze odświeżonego Another World, tytuł... pojawił się na coverze numeru specjalnego CD-Action. Dziwnym trafem data ujawnienia tych rewelacji zbiegła się z zakończeniem naszego konkursu, w którym można było wygrać... Another World. Co na to gracze, którzy kupili grę? Więcej takich niespodzianek, a panowie z IQ Publishing mogą faktycznie trafić do innego, niekoniecznie lepszego (patrz MTV i Sharon Osbourne) świata.

Poza tym - o szyby deszcz dzwoni, Cenega świętuje i chyba nigdy nie przestanie, Niebo i Piekło przyjeżdża do Katowic, Jurek powiedział "poszoł won" i podwinął (ro)kitę do góry. Jack Keane mówi o sobie. Za późno.