W polskiej telewizji, a właściwie w Telewizji Polskiej, emitowany jest nieprzerwanie od ponad jedenastu lat. Dla wielu naszych rodaków zyskał miano serialu kultowego. Podobnie jak M jak Miłość, Samo Życie czy Na Wspólnej. Dlaczego zatem to właśnie Klan doczekał się recenzji w Playbacku? Odpowiedź jest nad wyraz prosta - bo to serial bardzo kiepski.

Klan opowiada o losach warszawskiej rodziny Lubiczów, a także osób z nimi zaprzyjaźnionych lub spowinowaconych. W ciągu jedenastu lat zmieniali się scenarzyści, niemniej historia serialowych bohaterów cały czas utrzymuje ciągłość fabularną i choć niektóre osoby odchodzą, na ich miejsce przychodzą zupełnie nowe - twórcy cały czas prezentują nam życie tej biednej rodziny. Naturalnie biednej, ale nie od strony materialnej. W końcu dom na Sadybie, mieszkania w lepszych dzielnicach Warszawy, własne firmy - to wszystko jest oznaką sukcesów finansowych. Niemniej, rodzina Lubiczów ma wyjątkowego pecha do nieszczęść, które notorycznie rozgrywają się w ich otoczeniu. Autorzy scenariusza sumiennie dbają o to, by główni bohaterowie cierpieli na wszystkie powszechnie znane choroby, by dotknął ich problem ubóstwa, emigracji, kradzieży, Urzędu Skarbowego, gwałtu, napaści, rabunku, przemocy w rodzinie... Długo by wymieniać. W każdym razie - wszystkiego co najgorsze.

Rodzina Lubiczów. Nie w komplecie, bo tego nie wytrzymałyby nasze serwery.

Losy rodziny Lubiczów ukazywane są z różnej perspektywy, bowiem tytułowy Klan składa się z rodzeństwa. Każde z braci/sióstr poszło w życiu własną drogą. Elżunia poślubiła Jerzego, by następnie być przez niego zdradzaną statystycznie co 25 odcinków. Scenarzyści mają problem z upilnowaniem jego wacka, natomiast biedna Elżbieta niezwykle cierpi z powodu niewierności męża, z którym zresztą ma dwójkę dzieci. Michał to niespełniony sportowiec i rodzinny terrorysta, który z czasem odnajduje się w otaczającym go świecie, płodzi dwójkę bliźniaków i zostaje wykiwany przez swoją niedoszłą żonę. Chciałoby się rzec - jaka matka, taki syn. Ta sama reguła sprawdza się również w przypadku Beaty, córki Elżbiety i Jerzego, którą mąż notorycznie zdradza na boku. Biedna Beata przez większość serialu koncentruje się na swoim wewnętrznych rozterkach emocjonalnych. Jest to znakomita okazja dla scenarzystów, którzy tym samym tworzą skomplikowany portret psychologiczny, analizując różne warunki określonych zachowań.

A my mamy dobre serwery...

Kolejnym z rodzeństwa jest Paweł, jego żona i dwie córki. Ponieważ w rolę jednej z nich wciela się Kaja Paschalska, cały sielankowy klimat i inteligentne pogaduszki członków tej familii tracą swoją ważność, a ruda dama zarozumiałości przyćmiewa wszystko inne, co widzimy na ekranie. W efekcie losy Tomasza Stockingera, grającego serialowego Pawła, stają się interesujące wyłącznie dla osób pasjonujących się tematem sedymentacji, z odpornością na Kaję Paschalską o poziomie minimum +5.

Serialowy Rysiu, kolejny z Lubiczów, stał się elementem popkultury, szczególnie wśród rozpaczliwie poszukujących idola gimnazjalistów. Nic jednak dziwnego, skoro grający go Piotr Cyrwus w znakomity sposób odgrywa rolę życiowego nieudacznika, ciapy, melepety, fajtłapy, zupełnie jakby przygotowywał się do niej przez długie lata. Trójka jego dzieci, w tym równie popularny Maciek, wydaje się sfrustrowana takim obrotem sprawy, Bożenka zresztą nie kryje i wielokrotnie w serialu podkreśla, że jej rodzice pochodzą z innej planety. Trudno się takiemu dziecku dziwić.

Jerzy, Elżunia, ciocia Stasia? Zniosą to na spokojnie!

W skład rodzeństwa wchodzi jeszcze zakonnica Dorota, a także Monika, której w jakimś zachodnim serialu przyznano by tytuł femme fatale. Niestety zgodnie z ustawą o dyskryminacji języka polskiego ja muszę ograniczyć się do określenia "wyrachowana suka". Monika boryka się ze swoimi problemami emocjonalnymi i tylko biedna Beata mogłaby dorównać jej pod tym względem. Całe szczęście, że jej syna gra mój imiennik - Jakub Tolak, który wprawdzie w wieku ponad dwudziestu lat i życiowego bagażu doświadczeń zachowuje się jak piętnastolatek, niemniej stanowi pewną przyszłość rodziny Lubiczów. Nie przeszkadza mu w tym nawet ciężka choroba, z którą zmaga się już od kilkunastu lat.

Zagłębianie się w jakiekolwiek tło fabularne serialu Klan nie ma większego sensu, ponieważ większość mechanizmów i scenariuszy zaczyna się powtarzać. I o ile niektóre pomysły można by było uznać nawet za przeciętne (o dobrych w tym wypadku mowy być nie może), o tyle ich realizacja pozostawia wiele do życzenia. Gra aktorska jest sztywna, a występujące w serialu postaci są przerysowane. Każdy z członków rodziny Lubiczów, a także ich otoczenia, przesadnie lubuje się w samogłoskach "ą, ę". Typowa polska rodzina - wykształciuchów, jakby to rzekły pewne środowiska polityczne.

Ale tego to już nawet  chłodzenie azotem nie wytrzyma...

Serial Klan, choć istnieje ponad dekadę, najprawdopodobniej będzie utrzymywał się na rynku jeszcze przez długi czas, bowiem cały czas znajduje odbiorców i wierną publikę. Taką publikę znajduje w naszym kraju także pewne bzdurne radio, przemówienia braci Kaczyńskich, a także (najlepsza z tej trójki) kultowa Moda na Sukces, w związku z czym pozostaje jedynie - mianem podsumowania - ucieszyć się, że każdy odcinek Klanu trwa tylko 25 minut.

PS. Swoistym fenomenem jest to, że w latach 1997-2001 Rysio popierał AWS, w latach 2002-2004 sympatyzował z Sojuszem Lewicy Demokratycznej, a od 2005 nieprzerwanie jest sympatykiem polityki Prawa i Sprawiedliwości.