1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Killswitch Engage - As Daylight Dies

Czasami odnoszę wrażenie, że Roadrunner Records usiłuje złagodzić swój wizerunek. Płyty wydawane przez tę firmę są coraz lżejsze i nieraz bardzo radykalnie odbiegają od stylu który wcześniej kreowali tworzący je muzycy. Dobrym na to przykładem jest album "Thornography" zespołu Cradle of Filth (na którym gościnnie udzielił się Ville Vallo z HIM). A jak to się ma do najnowszej propozycji Killswitch Engage?

Daylight Dies

Przyznam szczerze, że nie jestem szczególnym zwolennikiem stylu metalcore reprezentowanego przez ten zespół. Osobiście wole cięższe i bardziej surowe brzmienia spod znaku Heaven Shall Burn, Bring Me The Horizon czy Chimairy. Co wcale nie znaczy że jestem jakimś zwariowanym ortodoksem który słucha tylko jednego ;). Lubię od czasu do czasu odprężyć się przy czymś spokojniejszym… w takich chwilach sięgam po płyty Killswitch Engage…

Może najpierw kilka faktów o zespole: Utworzony w 1998 r. Killswitch Engage to pochodząca z USA metalcore'owa grupa muzyczna. Zespół tworzyli wtedy byli członkowie grupy Aftershock ( Joel Stroetzel oraz Adam Dutkiewicz) oraz Mike D'Antonio (eks-Overcoast). Po wielu miesiącach poszukiwań i castingów do zespołu dołączył wokalista Jesse Leach (były frontman Corrin). Pierwszy studyjny album nazywał się po prostu "Killswitch Engage" i został wydany w 2000 roku przez Ferret Records. Na płycie mogliśmy posłuchać mieszanki hardcore'u i melodic death metalu. Wtedy o Killswitch zrobiło się całkiem głośno. Podpisanie kontraktu z Roadrunner, wydanie nowych albumów ("Alive or Just Breathing" a później "The End of Heartached") , liczne koncerty (min. występ na legendarnym już Ozzfescie)… Doszło również do znacznych zmian personalnych: Zamiast Adama Dutkiewicza (od tej pory gra na gitarze) za perkusją usiadł Tom Gomes ( ponownie ex-Aftershock). Po odejściu Toma na jego miejsce wskoczył Justin Foley, który gra w zespole do dziś. Najbardziej znaczącym epizodem było odejście Jessa (problemy z głosem) i przyjęcia na jego miejsce Howarda Jonesa.

Czekaliście na rewolucje? Eksperymenty? Wielki zmiany? Nie tym razem drodzy czytelnicy. "As Daylight Dies" to stary dobry Killswitch Engage. Jedyne nowalijki wprowadzone przez zespół to wyraźne zwolnienie tempa oraz złagodzenie brzmienia. Słuchając tego albumy wydaje się jakby band chciał przenieść słuchacza gdzieś daleko do baśniowej krainy. Przyczynia się do tego na pewno wokal Howarda Jonesa (dominuje zasada: mniej ryku a więcej śpiewu) oraz gra gitarzystów którzy serwują lżejsze riffy i wpadające w ucho melodyjne przerywniki (moim faworytem na tym polu jest "Arms of Sorrow"). Płytę otwiera utwór zatytułowany "Daylight Dies". I tutaj już widać, że Killswitch Engage nie chce wychodzić poza schemat cięższych i zaopatrzonych w krzyk wokalisty zwrotek przeplatanych z melodyjnym refrenem. Czasami jakaś mniej lub bardziej oklepana gitarowa solówka czy urozmaicone instrumentalnie fragmenty utworu. Wprawdzie zdarzają się odstępstwa, ale są w zdecydowanej mniejszości. "This is Absolution" tylko potwierdza moje słowa. Następny utwór który się w mojej opinii wyróżnia to "My Curse". Kawałek bardzo przebojowy, ewidentnie przygotowany z myślą o promocji albumu (dodam że stworzono dla niego całkiem przyzwoity teledysk). Kolejne kawałki są całkiem dobre i jak dla mnie żaden nie wyróżnia się czymś szczególnym. Wyjątek to ostatni numer "Reject Yourself", który jest zdecydowanie najlepszym technicznie numerem na płycie.

Po przesłuchaniu "As Daylight Dies" można dojść do wniosku, że nowa propozycja Killswitch'a jest zdecydowanie bardziej metalowa. Czy tak obrany kurs zespół zamierza utrzymać już na dobre? Tego nie wiem… Myślę że największą zaletą tej płyty jest Howard Jones. Facet naprawdę wie co robić z mikrofonem. Wszystko brzmi wręcz kapitalnie! Jones radzi sobie na równi dobrze w chwilach gdy musi krzyczeć jak i wtedy gdy śpiewa czystym głosem, co jest dużym plusem.

Dobry album dobrej grupy. Czego chcieć więcej? Fani zespołu oraz maniacy takiego grania płytkę mają zapewne od dawna. I dobrze ponieważ "As Daylight Dies" jest wart wydania nań tych kilkudziesięciu złotych. Natomiast tym którzy twórczość Killswitch Engage zamierzają poznać sugeruję nabyć starszy album zatytułowany "Alive or Just Breathing". Dla mnie jest to najlepsze z ich dotychczasowych osiągnięć.

Zawartość:

1. Daylight Dies

2. This Is Absolution

3. The Arms of Sorrow

4. Unbroken

5. My Curse

6. For You

7. Still Beats Your Name

8. Eye of the Storm

9. Break The Silence

10. Desperate Times

11. Reject Yourself