Jericho - niewielkie, amerykańskie miasteczko, położone w stanie Kansas. Życie toczy się tutaj z reguły dość spokojnie, ludzie znają się nawzajem i w większości sobie ufają. Wygląda to wszystko jak setki innych przypadków niewielkich, amerykańskich miasteczek, znanych z różnych filmów lub książek. Pewnego dnia do miasta wraca po pięciu tajemniczych latach, syn burmistrza, Jake Green. W tym samym dniu następuje również coś, co całkowicie odmieni życie mieszkańców i sprawi, że nikt z normalnych ludzi nie chciałby być na ich miejscu. W położonym niedaleko Denver, następuje eksplozja atomowa. Odcięte od świata Jericho, może się jedynie domyślać co się dzieje w kraju.

Z czasem ich wiedza robi się większa - zabijają ostatni płomyk nadziei na to, że widziany grzyb nuklearny to tylko wynik jakichś testów, dowiadując się, że takich wybuchów było w całych Stanach Zjednoczonych kilkanaście. Wciąż jednak nie wiedzą czy panuje wojna, które miasta zostały zniszczone i czy w ogóle nadejdzie pomoc. Jericho to nie jest serial akcji. Mamy do czynienia z dramatem, z pokazaniem życia społeczeństwa, tak dobrze do tej funkcjonującego, w postnuklearnym świecie. Ich głównym celem będzie przeżycie i próby normalnego życia, choć wszystkie wydarzenia rozgrywające się naokoło konsekwentnie będą im to utrudniać.

Jericho

Pomysł na fabułę jest dobry. Wygląd miasta i pobliskich terenów po katastrofie również jest całkiem w porządku. Przedstawienie reakcji ludzi oraz ich wewnętrznych przemian, następujących wraz z upływem czasu i ciągłego braku pomocy lub nowych informacji, chyba też nie powinno budzić zastrzeżeń. Bohaterowie, ich wzajemne relacje oraz gra aktorska - to wszystko jest zrealizowane na poziomie. Nie wiem tylko czy droga, którą poszli twórcy, czyli właśnie postawienie na ten obyczajowy klimat pomieszany z dramatem, a nie stworzenie mocnej akcji z sensacją, wyszła serialowi na dobre. Sam nie mam nic przeciwko takiemu konceptowi, ale wiele widzów, zaciekawionych opisami fabuły, zaliczyło rozczarowanie, związane z doszukaniem się podobieństw do brazylijskich telenowel. Jak dla mnie mocno przesadzona opinia, bo obok wątków związanych z relacjami pomiędzy postaciami, wciąż mamy postnuklearną rzeczywistość, niewyjaśnione tajemnice i snute intrygi.

Jericho

Głównym bohaterem jest, wspomniany we wstępie, Jake Green. W jego roli zobaczymy Skeeta Ulricha, aktora znanego chociażby z pierwszej części Krzyku, Wesa Cravena. Za młodu w swoim mieście był znany ze swoich nastoletnich wyczynów i miał opinię rozrabiaki, jednak po pewnych wydarzeniach zdecydował opuścić Jericho. Teraz wraca po 5 latach, mądrzejszy o doświadczenia i wyraźnie pragnący pomagać ludziom. Nie sprawia mu żadnych kłopotów także posługiwanie się bronią - tak ogólnie to Jake sprawia wrażenie jakby w ciągu tych ostatnich 5 lat tylko i wyłącznie posługiwał się bronią. Jako syn burmistrza jest ważną postacią w miasteczku, ponieważ ludzie w obliczu katastrofy prędko zapomnieli o jego niechlubnej opinii. Jake budzi sympatię, jego rola zagrana jest dobrze i nie wiem do czego mógłbym się przyczepić.

Jericho

Prócz Jake'a, mamy tu m.in. całą jego rodzinę, czyli jego brata, Erica oraz burmistrza z żoną; Emily, dziewczynę Jake'a za czasów młodości, obecnie zaręczona już z innym; tajemniczego czarnoskórego Hawkinsa, który podaje się za byłego gliniarza, a jest typem człowieka, który z pewnością coś ukrywa; Stanleya, właściciela farmy Richmondów, wraz z głuchoniemą siostrą, Bonnie; Mimi Clark, kobietę, która odwiedziła Jericho tylko po to, by poinformować Stanleya o zadłużeniu jego farmy, a została zmuszona zostać w mieście na dłużej; April, żonę Erica, lekarkę w miejscowym szpitalu; Mary, kochankę Erica, barmankę w miejscowej knajpie; Dale'a, nastolatka pracującego w miejscowym sklepie, a także Graya Andersona, odwiecznego rywala ojca Jake'a w wyścigu po stołek burmistrza Jericho. Plejada naprawdę ciekawych bohaterów i nieraz skrajnych osobowości. Warto sprawdzić jak oni radzą sobie w tak ekstremalnej sytuacji.

Jericho

Fabuła rozwija się ciekawie i nawet wciąga, toteż nie sposób dziwić się fanom, których bardzo zawiódł fakt, iż Jericho nie będzie kontynuowane. Wyemitowane zostały 22 epizody pierwszego sezonu i wydawało się, że to już koniec, ponieważ serial nie przyniósł oczekiwanych zysków. Po licznych protestach i akcjach zwolenników, telewizja CBS zdecydowała na dokręcenie kolejnych 7 odcinków i drugi sezon został już wyświetlony w tym roku. Fanom dalej mało i różne petycje oraz zorganizowane kampanie, mające na celu nakłonienie telewizje, by podjęły próbę kręcenia 3 sezonu, krążą po Internecie. Ja z mojej strony już kończę i polecam samemu sprawdzić Jericho, chociażby dwa pierwsze odcinki. Tyle chyba wystarczy, by określić czy pasuje nam klimat serialu, czy nie bardzo. Jeżeli spasuje - zapewniam, że uznacie Jericho za jeden z lepszych seriali ostatnich czasów.

Jericho