Jeżeli chodzi o gry, Rosjanie mają podobny problem do nas, Polaków. Teoretycznie na rynku pojawia się sporo pozycji, lecz jednak te przeważnie okazują się zwykłymi klapami, a nie hitami, które miałyby zawojować świat gier komputerowych. Ostatnim tytułem, który wlał nadzieję w serca graczy liczących na dobrą grę ze wschodu był You Are Empty. Gra, na którą czekaliśmy aż od 2004 roku, mimo szumnych zapowiedzi, okazała się sporym rozczarowaniem. Na poprawę zepsutego wizerunku, którego nieudało się poprawić programistom ze studia Digital Spray Studios, zabrali się panowie Newtonic Studio, wypuszczając na rynek swój produkt o nazwie Instinct. Polakom już powoli udaje się wyjść z tego dołka - a jak z Rosjanami?

Instinct

Fabuła gry przenosi nas do roku 2004, kiedy ważna dla Rosjan baza w Północnej Korei zostaje zaatakowana przez terrorystów. Ważna jest dla tego, gdyż jeszcze za czasów komunistycznych przeniesiono na tamte tereny badania nad zabójczym wirusem o nazwie Instynkt. Aby zbadać sytuacje, rząd rosyjski wysyła agentów Federalnej Służby Bezpieczeństwa. W drodze do celu, helikopter z załogą FSB rozbija się. Zginęli wszyscy, oprócz trzech wojaków. Teraz to do tej trójki będzie należało czy misja się powiedzie, czy też nie…

Wydawałoby się, że fabuła jest nudna, oklepana, lecz sposób jej prezentacji zasługuje na duże pochwały. Otóż całe zakończenie poznajemy na…początku! Potem, podczas przerywników filmowych, dowiadujemy się co było wcześniej. Co ciekawe, podczas gry nie poznajemy fabuły z oczu jednego bohatera, a trzech! Jest to na tyle ciekawe rozwiązanie, gdyż, kiedy wydaje się, że wiemy jak dana sytuacja wyglądała w oczach jednego z bohaterów i wyrabiamy sobie na ten temat zdanie, okazuje się, że z drugiej strony widać to zupełnie inaczej. W to wszystko wplątana jest jeszcze miłość, zdrada i pieniądze…Ogólnie rzecz biorąc fabuła zasługuje na duży plus, ale…

Instinct

Grając w Instinct, mamy wrażenie, że główną inspiracją dla twórców był F.E.A.R. Tak samo jak w produkcji Monolith Productions, Instinct jest domieszką FPS z horrorem. O ile w F.E.A.R idealnie zrównoważono momenty prawdziwej rzeźni i elementów gdzie serce zaczynało bić nam mocniej, tutaj postawiono na ilość, a nie jakość. Ani razu nie było takiego momentu, gdzie można by było wyskoczyć z fotela ze strachu. Według twórców, lęk wywoływać ma liczba dwudziestu zombiaków na ekranie… Porównań z F.E.A.R można przytoczyć dużo, dużo więcej, ale - niestety - wszystkie osłabiają pozycję rosyjskiej produkcji. I tu i tu mamy badania nad dziwnym projektem, i tu, i tu mamy podobnych wrogów (szczególnie komandosi są prawie tacy sami jak w F.E.A.R !). A zakończenie jest już maksymalnie skopiowane…

Również projektanci poziomów ostro grali w F.E.A.R. . Przemieszczając się po nich mamy wrażenie, że już gdzieś to widzieliśmy. Główny teren naszego działania to ośrodek, który zaatakowali terroryści. "Zwiedzimy" również tereny leżące nieopodal głównej bazy. Jak już się pewnie domyślacie, miejsca, w których już raz byliśmy, będziemy musieli odwiedzić raz jeszcze. Sprytne, bo gra jest przez to dłuższa lecz…No właśnie, mimo wszystko wolelibyśmy chyba zobaczyć coś nowego, niż trzy razy to samo…

Jak się potem okazuje, nie tylko terroryści będą naszym jedynym wrogiem. Skutki uboczne wirusa Instynkt okazały się bardzo tragiczne. Przez to personel, który nim się zajmował zamienił się w krwiożercze zombie. Te zbyt inteligentne nie są. Większość z nich porusza się wolno, nie ma żadnego uzbrojenia, przez to nie jest dla nas żadnym zagrożeniem. O ile zombie można to wybaczyć, to terrorystom już nie. Ci praktycznie nie myślą! Niby się chowają, wychylają, ale przeważnie wystawiają na odstrzał pół ciała. Jeszcze gorzej jest, kiedy w pobliżu nie mają się gdzie schować. Wtedy już stają się bezproblemowym celem.

Instinct

Uzbrojenie rosyjskiej agentury jest dosyć solidne. Każdy z agentów do dyspozycji ma broń podręczną (nóż, łom), pistolet, dwa rodzaje karabinów maszynowych, granaty i broń specjalną.. Oczywiście, do broni specjalnej dostęp będzie miała tylko jedna postać, ale do tego dojdziecie już sami…Nasi wrogowie strzelają z tego samego co my (terroryści i komandosi oczywiście) i to oni, a właściwie ich broń, jest podstawą naszej amunicji.

Graficzne Instinct prezentuje się średnio. Gra powstawała na silniku DS2-Engine. Mimo że silnik ten pozwala wyświetlać najnowsze rewelacje graficzne, jednak te, aż tak bardzo nie zachwycają. Wszystko wygląda bardzo sztucznie, szczególnie wrogowie. Oczywiście, gra nie wygląda tak strasznie lecz nie jest to też grafika next-genowa. Audio też bardzo rozczarowuje. Szczególnie głosy bohaterów są bardzo frustrujące. Pomijając już dialogi (są w języku rosyjskim), które tak złe nie są, ale kiedy postać już np. skacze, wydaje z siebie dźwięki bardziej przypominające zwierzęta, a nie człowieka. Odgłosy broni również nie zachwycają. W tle przygrywa nam ostra muzyka, która wcale nie buduje klimatu, wręcz przeciwnie, niszczy go, a po jakimś czasie mocno frustruje.

Po Instinct spodziewałem się czegoś więcej, a dostałem słabą podróbkę F.E.A.R. Gdyby nie fabuła, a właściwie sposób jej pokazania, wszystko mocno by kulało. Jak widać, nie wystarczy dobry wzorzec, bo gra sama się nie zrobi. Teoretycznie, jeśli nie mamy nic pod ręką, zagrać można, lecz lepiej przejść po raz kolejny jakiś dobry, sprawdzony FFP. Co ciekawe, gra, ukazując się w Polsce, jest światową premierą (oczywiście poza Rosją). Trafiła na cover jednego z popularnych czasopism i została spolszczona. Jednak wielkiej furory raczej nie zrobi, więc musimy poczekać na inne, lepsze produkcje ze Wschodu.