InFamous, o którym przed rokiem słyszała co najwyżej garstka zapaleńców, dziś jest już jednym z najbardziej pożądanych tytułów na PeeS Trójczynę. Dlaczego? Ano dlatego, że mamy wielkie, ogromne wręcz miasto dotknięte kataklizmem (jak w Prototype) oraz głównego bohatera cierpiącego poniekąd na kompleks Hulka, czyli "Chcieć ratować, nie zawsze wychodzić bez zrównania z ziemią parę człowieków". Na dodatek ciskającego piorunami i rzucającego samochodami prawie jak Starkiller z nowych Gwiezdnych Wojen. Hmm, to chyba nikogo już nie zdziwi, że umie także skakać po dachach budynków nie gorzej od samego Altaira z Assassin's Creed. Krótko - deja vu.

Trochę dłużej - jak już zrzynać, to od najlepszych. I faktycznie, InFamous to zlepek naprawdę niezłych patentów, które zmiksowane w głowach twórców Sly'a Coopera mają szansę wybić się ponad głowy konkurencji. Fabuła kręci się wokół metropolii Empire City, w centrum której ma miejsce ogromna eksplozja. Wybuch nie niszczy co prawda wszystkiego, ale w dość wyraźny i oczywisty sposób wpływa na życie mieszkańców. No i wiecie jak to jest z takimi wybuchami - gdyby wszyscy zwyczajnie pomarli to byłoby za nudno. Mamy więc super-bohaterów oraz anty-bohaterów, a innymi słowy - mutantów. Cole staje się jednym z nich, zyskując tym samym możliwość ciskania piorunami, rzucania jakimiś świecącymi wybuchającymi kulkami i odpychania rozmaitych przedmiotów z niebywałą siłą (to tak na starcie, potem ma dojść jeszcze na przykład przywoływanie burzy).

InFamous

Cytując jednak słowa wujka Bena - "Z wielką mocą wiąże się także wielka odpowiedzialność". I owszem, można być odpowiedzialnym, albo wręcz odwrotnie. Można ratować ludzkość przed łotrami (i to w dodatku nie zabijając ich, a obezwładniając), ale równie dobrze można też samemu stać się złoczyńcą i postrachem dzielnic. Należy przy tym pamiętać, że wszystko niesie ze sobą pewne konsekwencje. Przykładowo, jeżeli nasze zabawy poniosą za sobą liczone w dziesiątkach tysięcy dolarów straty, to tłum nas znienawidzi i będzie pomagał wrogowi w razie ewentualnej potyczki, a jeżeli staniemy się obrońcami cnotliwych dziewic - wiadomo. Również moce będą kształtować się wraz z naszym charakterem, co zalatuje mi nieco Ciemną i Jasną Stroną Mocy z wiadomego filmu...

InFamous

Inną cechą szczególną InFamous ma stać się bezkompromisowe skakanie po dachach budynków wzorem Altaira z AC. Cole bez najmniejszych problemów wykonuje wymagające ogromnej wprawy (a czasem po prostu niemożliwe) akrobacje, uwiesza się słupów i rozmaitych reklam bielizny. Twórcy kłócą się, że to w żadnym razie nie przypomina parkouru. Ale przypomina, noo! Ponadto, będąc, że tak powiem, "uwieszonym", możemy z wysokości ostrzeliwać wroga. Ale tylko różnymi magicznymi sztuczkami, broni palnej nie idzie tknąć.

InFamous

Nie przeszkadza to jednak w utrzymaniu efektowności i dynamiki starć. Wręcz przeciwnie, trupy latają wysoko nad ziemią (oczywiście jeżeli ośmielimy się śmielej skrzywdzić przeciwników), a samochody eksplodują i kotłują się na środku jezdni, aż miło. Jednakże, należy pamiętać, że nawet za każde jedno zniszczone autko może nam się oberwać od rozwścieczonych przechodniów. A jak można im to zrekompensować? Dajmy na to, czasem spacerując sobie po parku (bądź śpiesząc na ratunek uwięzionym w autobusie dzieciaczkom, co podbija dramaturgie) zobaczymy leżącą na chodniku, zwijającą się z bólu panienkę (nie pytajcie). Możemy ominąć ją bez słowa (dla większego dobra!) lub zatrzymać się, stracić czas i potraktować ją respiratorem. Wybór moralny jak się patrzy.

InFamous

Całości dopełnia jeszcze całkiem udana oprawa, wydająca się na pierwszy rzut oka nawet lepsza od tej z GTA IV (przypominam, że mowa tu o ogromnych, całkowicie pozbawionych niewidzialnych ścian metropoliach). Hit? Jeżeli nie będzie nam przeszkadzać ponad przeciętna wręcz odtwórczość, a Prototype zawiedzie - a i owszem.