1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Hot Coffee - porno-problem [publi]

Czy kawa może kosztować 35 dolarów? Tak, pod warunkiem, że zagrasz w GTA: San Andreas, zainstalujesz Hot Coffee i udowodnisz wpływ tego programiku na twoje życie. Paranoja, ale jednak prawdziwa. Kto by pomyślał, że tak wielka korporacja jak Take-Two Interactive może przegrać wiele batalii sądowych z nabywcami tejże gry. Tyle problemów przez zaledwie jeden bit, który został zmodyfikowany przy pisaniu tegoż moda…

Owy programik wprowadzał zmiany w kodzie, które umożliwiały ukazanie aktu seksualnego pomiędzy bohaterem gry a jego dziewczyną. Oprócz samego jego ukazania gracz mógł "czynnie uczestniczyć" w tym wydarzeniu, wpływając na rozwój sytuacji poprzez odpowiednie naciskanie klawiszy. Jak zwykle szukający sensacji natychmiast podnieśli raban…

Nagonka zaczęła się latem 2005 roku. Wtedy to znany przeciwnik gier komputerowych, Jack Thompson, stwierdził, że "tak silne media, jakimi są gry komputerowe, są główną przyczyną przestępstw popełnianych w Ameryce". Co najciekawsze, ów pan porównał Douglasa Lowensteina, szefa Entertainment Software Association, do Hitlera, co już zupełnie wznieciło bunt środowisk growych i samego producenta GTA. Jak można się łatwo domyślić, kolejne gromy na Take-Two posypały się już niebawem.

Hot Coffee...

Następnym ostrym wrogiem dystrybucji San Andreas w USA i krajach Ameryki Łacińskiej była senator Hillary Clinton, obecnie jedna z faworytek wyścigu o fotel prezydenta w Białym Domu. Występowała nawet z pismem do władz dystrybutora, aby zaniechano dalszego rozpowszechniania gry, by zaprzestać dalszej demoralizacji amerykańskiej młodzieży. Z protestem wystąpiła również grupa zwana Peaceholics. Swoją dezaprobatę wyrazili również wobec nadchodzącej nowej produkcji studia Rockstar pt. Bully, traktującą o przemocy w szkołach, zastraszaniu uczniów itp. Rzecz jasna miała być wzorem do naśladowania dla zbuntowanych nastolatków, mających w przyszłości wyłudzać pieniądze czy bić swoich słabszych rówieśników. Swoje zdanie wyrażali pod egidą hasła przewodniego: Prosecute Rockstar Games, they are felons (Wytoczyć sprawę Rockstarowi; oni są przestępcami). Oprócz protestów wystosowali do twórców 6 postulatów w których domagali się wycofania z produkcji Bully, prowadzenia sprzedaży ich gier w sex-shopach, zwrotów pieniędzy za zakupione gry oraz przeprosin za sceny erotyczne skierowanych do nabywców GTA. U mnie takie coś wzbudza tylko ironiczny, pusty śmiech. Może mają im jeszcze dopłacić?

Równocześnie z protestami rozpoczęły się sądowe rozprawy. Pierwszą wytoczyła 85-letnia kobieta, która kupiła tą grę dla swojego 14-letniego wnuka. Oskarżała wydawcę o demoralizację chłopaka. Prawnik babci oprócz wyżej wymienionego jako powody podawał oszustwo, defraudacje i fałszowania opisu zawartości. Ja ze swojej strony, troskliwej pani oraz zagorzałemu obrońcy interesów powódki polecam okulary, gdyż na pudełku widniało ograniczenie wiekowe "17+", którego już nie udało się zauważyć.

Widząc sprzeciwy osób, które kompletnie nie mają pojęcia o tematyce komputerowej rozrywki, swoje zdanie w tej kwestii zabrały popularne portale internetowe: GamePolitics i Gamerandy. Ten pierwszy nie tylko nie zgadzał się z poglądami przeciwników Rockstar Games i ich produkcji, lecz również oskarżył Jacka Thompsona o kłamstwo. Serwis ten w odpowiedzi na protesty zamieścił artykuł ironicznie ukazujący sytuację. Autor zawarł tezę, jakoby w poprzedniej części GTA - Vice City - również znajdowały się sceny erotyczne. Co oczywiście jest nieprawdą, bo znów mamy do czynienia tylko z animacją ukazującą scenerię aktu miłosnego. Thompson użył tego jako argument w walce przeciw grze i co tu dużo mówić, po ujawnieniu tego faktu został po prostu wyśmiany.

Widząc zamieszanie, Rockstar i Take-Two całą winę zrzucili na autora modyfikacji, 36-letniego Holendra Patricka Wildenborga. Ten jednak wcale nie zamierzał się poddawać i umiejętnie bronił się przed atakami zarówno środowisk politycznych, jak i samych twórców. Jak twierdził, w grze zmienił tylko jeden bit (!) w pliku "main.scm" (kto ciekawy, niechaj sprawdzi), w którym zamienił zaledwie kilkanaście linijek kodu, który pozwalał odkryć już zamieszczone w grze sceny i tekstury. Tu wszystko obróciło się przeciw Rockstarowi, który nie zabezpieczył skryptów tak, aby modderzy nie mogli w nie ingerować. Przecież to dzięki nim mamy możliwość rozgrywki w trybie multi czy różne mało znaczące zmiany.

... I Hot Coffee

Niestety, rynek nie pozostał obojętny na tą sprawę. Organizacja ESRB zmieniła ocenę z Mature (dla dojrzałych) na Adults Only 18+ (tylko dla dorosłych). Reakcja była natychmiastowa. GTA: SA zniknęło z półek wielu sieci sklepów takich jak Wal-Mart czy Best Buy. eBay zaczął wycofywać aukcje z grą, gdyż po zmianie oceny mogła być sprzedawana tylko w kategorii dla pełnoletnich, co wiązało się z weryfikacją wieku poprzez numer konta bankowego. W Australii organizacja klasyfikująca filmy oraz programy komputerowe całkowicie zakazała dystrybucji programu na terenie całego kraju. Problemów ze sprzedażą nie było w Europie, bo tam sklasyfikowano ją od razu w kategorii 18+.

Duet Take-Two i Rockstar został przyparty do muru. Musiał coś zrobić z zaistniałym faktem. Coraz więcej osób widząc ogromne zamieszanie rozpoczynało sprawy sądowe przeciwko twórcom. Wydawca skapitulował i ogłosił, że każdy, kto udowodni szkodę powstałą przez użytkowanie programu, dostanie odszkodowanie w wysokości 35 dolarów. Jest jeszcze jedno "ale": dotyczy kopii sprzedanych przed lipcem 2005. Ponadto szybko dokonał zmian w kodzie, które nie pozwalają zainstalować felernej modyfikacji i "czystą" grę wypuścił ponownie do sprzedaży.

Kilka słów od siebie: dopiero gdy zagłębiłem się w historię tegoż konfliktu, zrozumiałem jak potentaci mogą potknąć się o własne błędy. Bo tylko sobie i niedopracowaniu swojego dzieła mogą zawdzięczać całe miesiące batalii z konsumentami i łowcami skandali. Życzę sobie i Wam, abyśmy już nigdy nie musieli patrzeć jak kolejny, z pozoru błahy błąd rujnuje jeden z najdynamiczniej rozwijających się segmentów rozrywki.