1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Heroes of Annihilated Empires

Mamy elfy - to standard. Elfy mają swoje państwo i ogromne miasta. To także standard. Potem mamy nieumarłych, którzy chcą zniszczyć świat. Zaczynają oczywiście od elfów (standard), którzy stawiają dzielny, ale z grubsza bezsensowny opór. Ech, też standard. Fantastyka klasy B lub C? Nie… Heroes of Annihilated Empires.

Z czym kojarzy Wam się Ukraina? Z gramy komputerowymi? - gdzieś słyszę. Od jakiegoś czasu owszem. Tamtejsze GSC Game World od lat raczy nas na przykład serią "Kozacy" i wiadomościami na temat S.T.A.L.K.E.R.: The Shadow of Chernobyl. W między czasie widać postanowili zrobić coś nowego, ambitnego i z rozmachem. Generalnie wszystko byłoby w porządku, gdyby gra autorom wyszła. Niestety nie wystarczy stworzyć nowy silnik graficzny i skopiować rozmach z "Kozaków". O tym potem jednakże, gdyż producent postanowił także połączyć ze sobą dwa zgoła odmienne od siebie gatunki. Mianowicie RTS i RPG. Jak wyszło? Wyszło jak zwykle.

Mamy grywalne cztery rasy. Nieumarłych (królestwo dla tego, kto wskaże mi ostatnio grę fantasty bez umarlaków…), elfy (ta sama uwaga), krasnoludów i ludzi Crio, czyli mieszkańców arktycznych lądów. Jakoś tam mało oryginalnie, prawda? Zwrócić uwagę należy jednak na fakt dodania przez polskiego dystrybutora, firmę Techland, pełnego drzewa rozbudowy.

Heroes of Annihilated Empires

Może po kolei. Zacznę od nowego wynalazku autorów - tego połączenia gatunków. W praktyce wychodzi na to, że misję skończyć można albo samotnym bohaterem albo z kilkutysięczną armią. Gdy stawiamy na rozwój herosa, przemy prosto przed siebie zjednując sobie sojuszników, zdobywając doświadczenie i przedmioty. W przeciwnym wypadku bohater znika na półgodziny, a w jego miejsce pojawiają się robotnicy. Fajnie? Też tak myślałem, dopóki nie uświadomiłem sobie faktu, że zostanie zmasakrowanym przez jednego pana w futerku jest bez sensu. Z jednej strony widzimy armię smoków, szkieletów i wampirów, a z drugiej jakiegoś maga w przydługiej sukience i kapelusiku zasłaniającym oczy. Dla mnie śmieszne. Zresztą wydaje się, że surowce do gry zostały dodane tak trochę na siłę. Produkujemy tysięczną jednostkę a krasnoludki dalej targają je do bazy.

Mimo wszystko jednak mamy różnorodność, co w przypadku dzisiejszych, raczej liniowych produkcji, jest jakimś tam plusem. Ale nie da się ukryć, że ten aspekt GSC Game World raczej nie wyszedł.

Kolejna gra, kolejna kopia. Tym razem "Kozaków". No dobra, może nie kopia, ale takie zapożyczenie nie wyjdzie nikomu na dobre. Chodzi mianowicie o rozmiar walczących armii. Ukraińcy upierają się, że na polu bitwy stanąć może nawet sześćdziesiąt cztery tysiące żołnierzy. Skąd to znamy? Jasne, że z ambitnych jak na swoje czasy "Kozaków". Zaznaczam, że osobiście mi się to podoba, lecz chodzi o sam fakt "niskiej twórczości twórców". Kolejna moda, tym razem na kopiowanie sprawdzonych rozwiązań jest w dzisiejszych czasach prawdziwą plagą wśród producentów, która znacznie przekłada się na jakość i satysfakcję z gry. Nie każdy lubi odgrzewane kotlety.

Heroes of Annihilated Empires

Jedynym ogromnym plusem gry jest jej grafika. Jako zagorzały antyfan tej produkcji z ręką na sercu stwierdzam, iż podoba mi się ona. Owszem, to nie szczyt dzisiejszych możliwości, ale jest ładnie i kolorowo. Niestety i kartę do tego trzeba mieć odpowiednią…

Muzyka jako tako nadaje się do grania, ale fakt wydania przez Techland bonusowej płyty z OST wydaje mi się bezsensowny. To nie Heroes V, którego soundtracka słucham po dziś dzień.

W każdym razie jednak koniec och, achów, bo przechodzimy do lektorów i polonizacji. O ile instrukcja jest w miarę poprawnie napisana, o tyle lektorzy to totalne dno. Niestety widać zmierzch pięknych polonizacji vide Baldur's Gate 2. Cut-scenki (swoją drogą równie nieudane) starałem się omijać szerokim łukiem i nie dotykać nawet kijem. Tak jest źle.

Krótko i na temat - gra nie przypadła mi do gustu, co pewnie wyczuliście. Nie może podobać się coś (przynamniej ja tak twierdzę), co przyciąga tylko grafiką. Potrzeba jakiejś głębi w fabule, jakiegoś artystycznego rozmachu. Generalnie przerost formy nad treścią. Przynajmniej ja tak to widzę, ponieważ czytałem parę recenzji gry i były one raczej pochlebne. Cóż, można pokusić się o ten tytuł, ale jeżeli jesteś dość wybredny to pewnie odpuścisz po chwili.