Duzi chłopcy lubią oglądać duże "bum". Jeśli film/gra zawiera niezliczoną liczbę bijatyk i strzelanin, parę pościgów, kilkaset kilogramów wystrzelonych pocisków, kilkadziesiąt ton zdezelowanego żelastwa i hektolitry krwi wylewanej mężnie przez patriotycznych do bólu wojaków, błyszczących zębami w stronę publiki. To zapewnia tytułowi automatyczny sukces wśród testosteronowej części społeczeństwa. Tak to przynajmniej wygląda w USA. W pewnym sensie podobny zabieg uczyniło studio Reality Pump. Mamy tu helikopter, tony ołowiu do wykorzystania i zawsze ten sam rozkaz do wykonania - zrównać z ziemią!

W tej grze wcielimy się w człowieka zwanego Asem, jednego z najlepszych pilotów śmigłowcowych w Grupie Uderzeniowej Alpha, należącej do International Special Forces, który właśnie wrócił do służby po dłuższym rozstaniu ze sterem. Po kilku prostych misjach ćwiczebnych staniemy twarzą w twarz (czy raczej lufa w lufę... bez skojarzeń) z bojówkami Revolution Now - organizacji terrorystycznej, siejącej postrach na całym świecie. W glorii i chwale przeoramy ołowiem całe hektary ziemi wraz ze stojącymi na niej budowlami i jednostkami bojowymi, wymordujemy też przywódców tego kółka wzajemnej adoracji, znajdziemy także... zresztą, kogo to obchodzi? Liczy się akcja!

Heli Heroes

Tej mamy tu aż nadto. Wystarczy na samym początku wybrać jeden z dwóch helikopterów, poziom trudności i ruszamy do akcji. Najpierw zaliczymy 5 misji szkoleniowych, gdzie zaznajamiamy się ze sterowaniem i staramy się "poczuć grę". Do skutecznego manewrowania maszyną wystarczą ledwie kursory, dwa klawisze odpowiadające za obsługę działek i broni dodatkowej oraz dwa kolejne odpowiedzialne za zmianę dodatkowej broni. Nic skomplikowanego, prawda? Dzięki treningowi nauczymy się też przydatnego nawyku zbierania wszelkich bonusów, porozrzucanych w powietrzu, uzupełniających m.in. zużywające się paliwo, ammo do broni dodatkowej, dodające nowe działka (zwiększając tym samym naszą siłę ognia), chroniące (tarcze, dzięki którym jesteśmy przez jakiś czas niezniszczalni lub niewidzialni), przyspieszające czy regenerujące "obrażenia", jakich doznał sprzęt podczas lotu.

Heli Heroes

Na sam śmigłowiec patrzymy z lotu ptaka, podczas gdy wokół siejemy zniszczenie. Żadna filozofia. Jednak to właśnie w tym tkwi cały sekret - gra znakomicie odpręża i pozwala się zrelaksować. Mózg chowamy do słoika i stawiamy obok, za to nasze palce męczą się niesamowicie. Już po kilkunastu minutach odgłosów strzelanin i widoku wybuchów zapominamy o całym bożym świecie. Zapewniam, że każdy, kto zagra w Heli Heroes, da się ponieść dziecięcej wręcz radości bycia małym chłopcem z dużym ego. W końcu lubimy kopać tyłki bad boyom, prawda? Gorzej jednak, że w pewnym momencie ta radość ustępuje miejsca znużeniu, kiedy to po raz sto pierwszy zestrzeliwujemy tak samo wyglądającą maszynę. Sama gra też jest krótka - ponad 20 misji można z powodzeniem przejść w jeden wieczór. O ile Wam się gra wcześniej nie znudzi, rzecz jasna. A jeśli jednak znudzi, załatwcie sobie pada/joystick i spróbujcie namówić do gry kumpla. Wspólna zabawa na jednym ekranie z pewnością jest ciekawsza niż w pojedynkę.

Heli Heroes

Miejcie jednak na uwadze, że osobnika tegoż może odstraszyć niezwykle kłująca w oczy grafika. Fakt, iż gra została wydana 6 lat temu tylko trochę ją usprawiedliwia, bo nawet w dniu premiery nie prezentowała się ona specjalnie okazale. Kwadratowe budynki, "puste" i kanciaste otoczenie nie sprawia miłego wrażenia. Sytuację i ocenę ratują nieco eksplozje, których tu jest aż nadto. Jednak i te nie do końca zachwycają - bling bling i wyrzutni nie ma. Acz efekt przyjemny dla oka, nie powiem. Sprawa z oprawą audio jest o wiele lepsza, lecz również i bardziej niejednoznaczna. Z jednej strony mamy dobrej jakości efekty wystrzałów, wybuchów, które są wystarczająco zróżnicowane, by nie raziły sztucznością. Podobnież muzyka, na którą w ferworze walki jednak raczej nie zwraca się uwagi. Ot, trochę elektroniki, trochę rocka. Za to ilekroć rozpoczynam misję i słyszę odprawę oraz głos dowódcy, mam ochotę zer... zarżnąć ludzi odpowiedzialnych za dubbing. "Asie, to była tylko rozgrzewka. Revolution Now właśnie opracowało nowy typ rakiet, jesteś nasza jedyną nadzieją. Leć uratować świat i zrównać wszystko z ziemią, liczymy na ciebie." - aż mdło się robi, gdy słyszymy cały czas toczka w toczkę to samo, na dodatek smętnym i najbardziej nieżołnierskim głosem, jakie dane mi było usłyszeć. Nieco lepiej jest z naszym "Asem" (już ostatni raz używam tego słowa, bo autentycznie robi mi się niedobrze...) - jego krótkie komentarze potrafią nawet czasami wywołać drobny uśmiech na twarzy. Pamiętajcie, nie latajcie za nisko, bo "helikopter to nie koparka".

Heli Heroes

No i zbliżamy się do końca recenzji. Niezbyt przydługiej, przyznacie, ale prawdę mówiąc niewiele o tej grze można napisać oprócz tego, że relaksuje i pozwala, że można do niej wracać w nieskończoność (oczywiście z rozsądnych dawkach). Jeśli natraficie kiedyś w kiosku na Heli Heroes w packu z "Tractor Racer 2017 Super Pro" za nie więcej niż 5-10 zł - bierzcie w ciemno. Nie zawiedziecie się. "A teraz kochanie dziatki..."