1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Harry Potter i Zakon Feniksa

Nie da się ukryć, że Harry Potter to fenomen. Książka o przygodach młodego chłopca, który, jak się potem okazuje, jest czarodziejem, spowodowała, że młodzi ludzie porzucili brutalne gry komputerowe, filmy o zabijaniu, głupie zabawy i inne złe zabawki szatana, grzecznie siadały w fotelu i zagłębiały się w lekturze. Jak nie trudno się domyśleć Harry Potter i cała otoczka z nim związana, stała się swoistą maszyną do zarabiania pieniędzy. Tzw. "Potteromania" ruszyła. Kolejne książki, zeszyty, naklejki, figurki, plakaty- wszystko związane z głównymi bohaterami. Każdy szanujący się fan chciał mieć jak najwięcej gadżetów. Zaraz potem pojawiła się ekranizacja, a wraz z nią, na większość konsol i oczywiście komputery, trafiła gra. W tym roku premierę kinową ma już piąta część - Zakon Feniksa. Nie inaczej jest z grą.

Harry Potter i Zakon Feniksa

Zapewnie większość z Was wie, jak to bywa z grami, które robione są na podstawie, kinowych hitów. Krótkie, niedopracowane, wydane tylko po to, aby jeszcze bardziej zachęcić do oglądania filmu i przede wszystkim dla dodatkowych zysków. Z wcześniejszymi "Potterami" było podobnie. Fabuły nie wykorzystywano tak dobrze, jak większość by chciała, a przecież idealnie nadaje się żeby ją dobrze wykorzystać w grze. Wiele ciekawych wątków zostało pominiętych, dużo błędów i niedopracowań powodowało, że gra mogła podobać się tylko największym fanom młodego czarodzieja. Czytając zapowiedzi piątej części, miałem nadzieję, że to się zmieni i panowie z EA poważniej wezmą się za HP. Udało im się? Zacznijmy od początku.

Lord Voldemort powrócił. Świat czarodziejów jest w niebezpieczeństwie. W tym celu reaktywowany jest Zakon Feniksa, który skupia ludzi chcących walczyć z "Czarnym Panem", założony przez dyrektora Hogwartu, Albusa Dumbledora. Harry rozpoczyna piąty rok nauki w Szkole Magii i Czarodziejstwa. Tylko on, członkowie Zakonu i jego przyjaciele zdają sobie sprawę z zagrożenia jakim jest powrót Voldemorta. Ministerstwo Magii nie chcę nawet słyszeć o takim rozwoju zdarzeń. Mało tego - uważa, że Dumbledore kłamie. W tym celu wysyła do Hogwartu "swojego człowieka". Jest nim Dolores Umbgride, która nie może pozwolić, aby uczniowie nie uwierzyli w to, co mówi Dumbledore. Harry'emu i spółce się to nie podoba i żeby pokrzyżować plany Wielkiego Inkwizytora Hogwartu, zakłada Gwardię Dumbledore'a. Jakby problemów było mało, Harry'ego dręczą koszmary i pojawiają się kłopoty…miłosne. Tak mniej więcej przedstawia się fabuła w "Zakonie Feniksa"

Harry Potter i Zakon Feniksa

W grze zostało to podzielone na główne wątki, w których mamy do wykonania określoną liczbę zadań, bo inaczej fabuła nie posunie się dalej. Na początku poznajemy wszystko w krótkich filmach, które mają na celu przedstawienie nam historii. Zostało to pokazane w sposób chaotyczny, więc jeśli ktoś nie czytał książki, będzie miał problemy w połapaniu się o co w tym wszystkim chodzi. Każdy przerywnik, to dość spory kawałek wycięty z książki. Potem akcja się zatrzymuje, wykonujemy zadania i potem znowu poznajemy dalszą część fabuły. Moim zdaniem jest to dobry pomysł, gdyż w każdej chwili możemy wykonać sobie zadania poboczne, odkrywać sekrety Hogwartu (których jest sporo, ale o tym później). Nie ma tutaj, jak we wcześniejszej części, pędzenia na złamanie karku i braku jakichkolwiek zadań nie związanych z głównym wątkiem.

Harry Potter i Zakon Feniksa

Niestety, jak to w coraz to nowszych grach bywa, gra jest za krótka. Na upartego HP i ZF możemy ukończyć w jeden dzień! Zadania są zbyt łatwe, większość z nich polega na pójściu do danego miejsca, użyciu jakiegoś tam czaru i powrocie w dane miejsce. I to wszystko. Zero zagadek, zero jakiś nowych, ciekawych pomysłów i co najgorsze, zero walki! No, może nie do końca zero, ale w całej grze walczymy trzy, cztery razy! Szkoda, bo ten element został wykonany pod względem "efektów specjalnych" bardzo dobrze. Na ekranie widzimy salwę czarów, kolorów i naprawdę wygląda to imponująco. Brakuje jednak większej animacji ruchów postaci. Te poruszają się zdecydowanie za wolno. Gdyby jeszcze każda z nich mogła robić przewroty, uniki, byłoby naprawdę super. Wiadomo, wszystkiego mieć nie można. Co ciekawe, na ekranie nie widzimy żadnych informacji o stanie zdrowia naszego bohatera.. Jeżeli zostaniemy parę razy trafieni, Harry upada, a jeśli zostaniemy "dobici", trafiamy do Skrzydła Szpitalnego i gramy dalej! Oprócz walki nie ma możliwości aby postać, narażona była na jakieś obrażenia. Spaść z wysokości nie można, gdyż zawsze blokuje nas niewidzialna ściana. A więc nie trzeba się martwić, że możemy zginąć, gdyż to żadnego znaczenia nie ma i praktycznie jest to niemożliwe.

Należy pochwalić twórców za stworzenie klimatu Hogwartu. Przechadzając się po nim, mamy wrażenie, że jeśli takie miejsce by istniało, dokładnie wyglądałoby jak w grze! Cała szkoła "żyje"! Uczniowie rozmawiają o przedmiotach, o bieżących wydarzeniach, ze ścian "wylatują" duchy, obrazy z nami rozmawiają, proszą nas o pomoc. Czuć magię i specyficzną atmosferę tego miejsca na każdym kroku! Do każdego miejsca możemy się dostać, a po drodze ani razu, nie będziemy mieli znanego już napisu "wczytywanie", a więc cały czas jesteśmy w ruchu. Każde miejsce jakie znamy z książki, możemy odwiedzić i zobaczyć jak zostało zaprojektowane przez twórców, a przy okazji odkryć sekrety, które dana lokacja kryje. A tych w każdej jest dość sporo. Począwszy od rozbitego obrazu, czy też źle ustawionego rycerza, skończywszy na ukrytych insygniach Hogwartu. Za odkrycie ukrytego miejsca, bądź też naprawienie jakieś rzeczy, dostajemy specjalne punkty, które wzmacniają nasze czary, przez co te są skuteczniejsze. Jeśli awansujemy na kolejny poziom, w specjalnym pokoju nagród, odblokowujemy filmy związane z procesem tworzenia gry, wywiady z bohaterami i sporo innych ciekawych rzeczy. Czar pryska, kiedy wychodzimy poza teren zamku. Grafika znacznie się pogarsza, widać, że na stworzenie okolic Hogwartu zabrakło już czasu. Choć trzeba przyznać, że robi wrażenie, kiedy przechodzimy mostem bądź wiaduktem, nasze postacie stają się małe i ledwo je widać, a na planie głównym jest cały zamek. Coś podobnego mieliśmy w Tomb Raider: Legend.

Jako że Hogwart jest dużym "ośrodkiem", przemieszczanie się po nim bez specjalnej mapy byłoby olbrzymim problemem. No, ale od czego się ma "Mapę Huncwotów"? Dzięki niej, nie tracimy czasu na bezowocnym błądzeniu po korytarzach i szukanie danego miejsca. Uruchamiamy mapę, po prawej stronie mamy osoby, od których możemy dostać zadanie, po lewej wszystkie lokacje. Klikamy na dane miejsce, bądź osobę i już jesteśmy do niej prowadzeni. Mówiłem już o tym specyficznym, magicznym klimacie?

Harry Potter i Zakon Feniksa

W poprzednich częściach (Więzień Azkabanu, Czara Ognia) mogliśmy grać wraz ze znajomym, ba, dawało to dużo frajdy. Jedna osoba grała Harrym, druga np. Ronem i razem przedzieraliśmy się przez kolejne etapy. W Zakonie Feniksa już takiej możliwości nie ma. Sterujemy w 95% samym Harrym. W 95? Miejscami będziemy mogli zagrać Syriuszem i nawet samym Dumbledorem, choć są to krótkie epizody. Szkoda, że nie może się do nas nikt przyłączyć, bo i tak Ron i Heromiona, chodzą za nami, a wcale nam nie pomagają, a nawet czasem przeszkadzają. Przykułoby to na dłuższą chwilę graczy do monitora, choć już i tak grywalność nowego HP jest całkiem spora. Gra się całkiem przyjemnie, odkrywanie nowych lokacji, rozwiązywanie zadań i odkrywanie dalszej części zabawy, przykuwa nas do ekranu, dopóty nie ukończymy gry. No, ale jak mówię, gra jest za krótka…

Dużą wadą nowej części jest zdecydowanie sterowanie. Zastosowano tutaj znane już z gier TPP zestaw klawiatura + mysz, jednak w inny i nieco frustrujący sposób. Klawiaturą sterujemy postacią i kamerą, a myszka służy do rzucania czarów. Co w tym dziwnego? Otóż, aby rzucić czar musimy "machać" myszką! Jest to bardzo nie wygodne, gdyż często nie załapuje danego czaru, choć wykonujemy wszystko dobrze. Rozumiem, że może jest to ciekawy pomysł kiedy sterujemy padem i analogiem, lub jeszcze lepiej, gdy mamy do dyspozycji Wii i specjalnego pada - wiilota. Wtedy pad staje się różdżką i zabawa jest przednia, lecz niestety, myszka takiej frajdy już nie daje.

Graficznie Harry Potter i Zakon Feniksa prezentuje się bardzo dobrze. Jak wiadomo gra trafia na większość konsol, przede wszystkim na te nowej generacji, więc nie może odbiegać od dzisiejszych standardów. Najładniej, jak już wspominałem, prezentuje się walka, kiedy na ekranie pojawia się paleta kolorów i wiele innych wodotrysków. Wprawdzie nie mamy tutaj takiej grafiki jak chociażby w zapowiadanym Crysis, ale dzięki temu gra nie ma aż tak dużych wymagań, więc trafi do większego grona odbiorców.

Harry Potter i Zakon Feniksa

Dźwięk również stoi na wysokim poziomie. Jeśli oglądaliście wcześniejsze filmy, na pewno poznacie wiele utworów, które już wcześniej były wykorzystane. Za oprawę dźwiękową odpowiedzialna jest Londyńska Orkiestra Symfoniczna. I swoje zadanie wykonałą bardzo dobrze. Troszkę denerwować może dubbing. Głosy nie pasują do postaci, szczególnie głównych bohaterów, które nie zmieniają się już chyba od pierwszej części. A jak wiadomo, od tego czasu Harry& Spółka zdążyli już lekko wydorośleć.

Harry Potter i Zakon Feniksa jest dobrą grą i pokazuje, że można zrobić ciekawą grę na podstawie filmu, czy książki (Choć grom z serii HP bliżej do filmu, aniżeli do ksiązki) Gdyby poświęcić jej troszkę czasu, wiele błędów, drobnych, choć nie przeszkadzających w rozgrywce udałoby się uniknąć. Fani na pewno kupią i będą cieszyli się grą, lecz Ci, którzy za Potterem nie przepadają gry raczej nie kupią. Odstraszać ich zapewne będzie wysoka cena, bo jest zdecydowanie za duża jak na grę, którą ukończyć można w jeden dzień. No, ale EA już nas do tego przyzwyczaiło…