Szukając najważniejszych zalet, którymi charakteryzowałyby się gry wideo, jedną z nich jest możliwość wcielenia się w różnorakie postaci. Elektroniczna rozrywka w pewien sposób daje nam pole do popisu, aby sprawdzić się w nieco innej roli niż przeciętny, szary obywatel. Zapewne każdy pamięta bestialską zabawę w "policjantów i złodziei" sukcesywnie praktykowaną w okresie błogiego dzieciństwa? O ile w wersji realnej parę charakterystycznych atrybutów musiało pozostać w sferze wyobraźni, tak GTA pozwala na beztroskie brykanie, bez większych konsekwencji...

To, co jest charakterystyczne dla serii GTA to jej miodność, urodziwość już od samych początków, wliczając oczywiście do tego protoplastów w postaci pierwszej i drugiej części. A te z kolei były "przedsionkiem", jeżeli brać pod uwagę dzisiejszą popularność i poczynania produktów z szyldem GTA. Oczywiście poprzednie odsłony oferowały równie wyszukaną rozgrywkę, zdobywając zasłużone rzesze fanów, jednak to część trzecia wywołała wielki bum (teraz czyni to czwarta odsłona), wynosząc tytuł na ołtarze elektronicznej rozrywki. Z czego wynika owy sukces? Z prostego powodu - nikt nie narzuca nam z góry zaplanowanej ścieżki, którą musimy bezmyślnie kroczyć. Do tego dochodzi niczym nieograniczona wolność wyborów i multum możliwości, jeżeli chodzi o interakcję z otaczającym światem. I tutaj wbrew wszelakim trendom, nie jesteśmy żadnym pokracznym bohaterem, który znów stara się ocalić niewinnych przed złem i nienawiścią wspomnianego świata. Tutaj mechanizm działa wręcz odwrotnie - owy świat staramy się wykorzystać do swoich własnych potrzeb, nie zważając na tak przyziemne sprawy jak normy prawne, moralne, obyczajowe... czy drogowe. Miasto występku - Liberty City, stoi przed nami otworem i zaprasza w swe (nie)gościnne progi.

Sam w wielkim mieście, co począć?

Wprowadzenie do rozgrywki do najprzyjemniejszych nie należy - nieudany napad na bank (wszystko przez niewdzięczną wspólniczkę) skutkuje tym, że trafiamy do paki wraz z naszym kompanem 8-ballem. Nie wszystko wydaje się jednak stracone, bowiem w czasie transportu więźniów do innego miejsca odsiadki, furgon przewożący doń skazańców atakują bliżej nieokreśleni sprawcy. Bynajmniej to nie my byliśmy personą na tyle ważną, aby ktoś zdecydował się przeprowadzić takie przedsięwzięcie... umiejętnie korzystamy ze splotu wydarzeń, czując znów smak upragnionej wolności. Z poważnymi planami na przyszłość kierujemy się do naszej kryjówki...w tej oto chwili rozpoczyna się właściwa rozgrywka. Pniemy się po szczeblach przestępczej kariery, wykonując misje dla miejscowych szych z gangsterskiego półświatka. O ile początkowe zlecenia wydają się być zgoła banalne - ot, podwieź podmiot A z punktu X do punktu Y, tak w miarę postępów (co oczywiste) zadania stają się nieco bardziej wymagające. Nasz teren działań obejmuje praktycznie 3 wielkie aglomeracje, z których jedna (Portland) dostępna jest w początkowej fazie rozgrywki, pozostałe dwie (Staunton Island i Shoreside Vale) odkryjemy nieznacznie później. W całości prezentuje się to imponująco - zatłoczone ulice, skrzyżowania, wiadukty - szarzy obywatele przemykający tu i ówdzie, dzień i noc, noc i dzień - zmienne stany atmosferyczne. Miasto żyje własnym życiem, które jest namacalne - aromat ryb w dzielnicy portowej, orzeźwiający zapach spalin w centrum miasta, czy ryk samolotu startującego z okolicznego lotniska.

Zatrucie rybne w chińskiej dzielnicy. Gazu!

Jako raczkujący recydywista, nasza kariera rozpoczyna się dość skromnie. Podejmujemy się mało płatnych zadań, co by zarobić trochę grosza. W zależności od wykonywanych zleceń, na przełomie całej gry zyskujemy sobie (dez)aprobatę tutejszych gangów, które zamykają się w liczbie ośmiu organizacji przestępczych. Nie brakuje tu makaroniarzy, chińskiej Triady czy kartelu kolumbijskiego (który jest naszym wrogiem już od samych początków, wszak "szefową" jest tu Catalina - tak, to ta niewdzięczna kobieta, która nas wsypała). W grze w wyraźny sposób można odczuć gangsterskie zabarwienie, co doskonale pozwala odczuć swoisty klimat. Co oczywiste, wspomniane misje wymagają sporego "zaangażowania", co rozumie się przez użycie pięści, kija baseballowego czy pukawek wszelakiej maści. O ile pierwsze dwa sposoby, są dość pospolite, tak z bronią "strzelaną" będzie już nieco trudniej. Oklepać lico można tutaj DOSŁOWNIE każdemu, niezależnie od wieku, profesji, wyznania, płacenia abonamentu radiowo-telewizyjnego - wszystkim po kolei. Zwykle natrafiamy na zdemilitaryzowanych przechodniów, jednak takie utarczki z panem w niebieskim (Triada) lub czarnym (mafia makaroniarzy) kubraczku nie należą do najprzyjemniejszych. Swoje niecne zamiłowania okażemy również miejscowym kierowcom - kiedy znajdziemy się w potrzebie (czyt. będzie nam potrzebny czterokołowiec) "grzecznie" wyciągamy delikwenta, pozostawiając go w obłokach palonej gumy.

Motyla noga! Za chwilę zaczyna się "M jak machlojki"!

Widok prezentuje bohatera z perspektywy trzeciej osoby, urozmaicony możliwością swobodnego manipulowania kamerą. Przy jeździe samochodem, rzecz ma się nieco inaczej - mamy tu znacznie więcej opcji "widokowych" - począwszy od tradycyjnego, poprzez kamerę umieszczoną "na kole" pojazdu, kończąc na iście hollywoodzkim ujęciu - z ciągle zmieniającą się perspektywą. Pamiętający jeszcze czasy poprzedniczek, gra oferuje również tradycyjny widok z góry, jednak dla mnie jest to zabieg masochistyczny, odbierający całą przyjemność z gry. Bynajmniej każdy znajdzie tu "swój punkt widzenia". Zachowania postaci odwzorowano dość realistycznie - ot, oponent postrzelony w nogę stanie się kaleką, w brzuch - zacznie zwijać się w konwulsjach, w głowę...Cóż, głównej postaci również dodano odrobinę realizmu. O ile zazwyczaj poruszamy się zwykłym chodem, tak po kilku sekundach biegu przyjdzie nam odetchnąć, ponieważ bezimienny bohater w jakimś tam stopniu odczuwa zmęczenie.

Ogromne połacie terenu dostępne pod naszą eksplorację możemy pokonywać za pomocą kończyn dolnych, jednak preferowanym rozwiązaniem jest użycie samochodu. Modeli, które możemy tutaj wypróbować jest od groma, a zapewne każdy znajdzie tu coś dla siebie. Od starych zdezelowanych grzmotów, po auta osobowe, terenowe i sportowe, samochody dostawcze, ciężarówki, jeepy a nawet czołgi, jednostki policji, służb medycznych i straży pożarnej...

Wykonanie pojazdów stoi na należytym poziomie, doskonale odzwierciedlając model jazdy danego furacza. Dużym atutem jest tutaj odwzorowanie zniszczeń - każda kolizja ma swoje konsekwencje - po rozbite szyby, odpadające elementy (maska, drzwi), ostatecznie stając się stosem dymiącego popiołu. Dodatkowymi środkami transporty jakie znalazły się w grze są motorówki (zaledwie kilka), metro (jednak w tym wypadku, nie mamy kontroli nad maszyną, mimo to gwarantuje szybką przeprawę na drugi koniec miasta) oraz Dodo... samolot, a właściwie "ptak nielot", łatwo się więc domyślić jaka jest jego efektywność.

Poruszanie się po mieście ułatwia nam mapa-radar, umieszczony w lewym dolnym rogu ekranu - znajdziemy tam aktualnych "szefów" dających zlecenia, oraz miejscowe sklepy z bronią, czy warsztaty. W trakcie wykonywania misji, mapa pokazuje docelowe miejsce działania, oponentów czy inny cel zadania.

Pożyczam - na wieczne "nieoddanie"

Napomknąłem co nieco o broni - również w tej kwestii autorzy popisali się dostępną ilością narzędzi zbrodni. Tak jak już mówiłem - początek gry ogranicza nas tylko do korzystania z własnych mięśni, później niezbędnego asortymentu przybywa znacznie więcej. Przez nasze ręce przewija się dosyć spory magazyn - pistolet kalibru 9 mm, znane wszystkim Uzi, zabójczy obrzyn, różnego rodzaju karabiny maszynowe (w tym AK47), snajperka, granaty i koktajle, bazooka i miotacz ognia. Wszystko do naszej dyspozycji, o ile dysponujemy odpowiednią ilością gotówki. Podstawą zaopatrzenia w niezbędne "konkretne argumenty" są przede wszystkim sklepy z bronią, wersję "free" uzyskamy natomiast po wyeliminowanych przeciwnikach, czy zbierając porozrzucane po całym mieście paczki, których odpowiednia ilość gwarantuje dostęp do danej broni. Masową destrukcję czynić możemy również za pomocą omawianych wyżej czterokołowców - poza wiadomymi karambolami skutkującymi efektowną pożogą na ulicach, dodatkową rozrywkę zapewni nam towarzysz niedoli - 8-ball, faszerując nasz samochód porcjami materiałów wybuchowych, co stanie się przydatne w kilku misjach. Ogólnie rzecz biorąc - sposobów eksterminacji jest naprawdę wiele.

Rozgrywka byłaby zbyt łatwa (i nierealistyczna), gdyby ktoś nie miał wglądu na nasze "przekręty". Zależnie od ofiar, zniszczeń odpowiednie organy zaczną interesować się naszą osobą, co sygnalizują "gwiazdki poszukiwań" w górze ekranu. W miarę zapełniania się gwiazdek, akcja robie się coraz bardziej smakowita. Zaczynając od jednego radiowozu policyjnego, który można łatwo zgubić, poprzez zorganizowaną gromadę, helikoptery, jednostki SWAT, FBI, kończąc na desancie wojsk (czołgi, żołnierze - te sprawy). Jak łatwo się przekonać - natrętów zgubić niełatwo, a bywają wyjątkowo nachalni. Zasadniczo w tym momencie, kształtują się dwie możliwości - znalezienie "gwiazdki" ukrytej gdzieś na trasie przejazdu (odpowiednio zmniejszającą pościg o jeden stopień poszukiwania) lub udać się do warsztatu samochodowego, a raczej lakiernika, gdzie przemalowany samochód zmyli policyjną obławę. Oczywiście, zdarzą się i takie momenty kiedy zostaniesz aresztowany - jest to rzadko występujący przypadek, bowiem gdy już zaczniesz igrać z stróżami porządku, jedynym ich celem, będzie twoja śmierć. Bynajmniej w momencie aresztowania, naszej śmierci - nasz dotychczasowy arsenał zostaje skonfiskowany, a nam ubywa nieznacznie gotówki (w końcu nie ma nic za darmo).

"Panie władzo, to całe zamieszanie to wszystko przez... przez gry wideo!"

Gra wyposażona jest w solidną porcję bonusów, o czym można przekonać się już na samym początku rozgrywki. Poza wspomnianymi paczkami rozlokowanymi po całym mieście, będziemy mieli szansę udowodnić "jacy my to sprytni i zręczni nie jesteśmy". Jednym z bonusów o charakterze czysto sadystycznym jest choćby unicestwienie określonej liczby osób w określonym czasie, co przynosi odpowiednie korzyści materialne. Również w kwestii samochodów zadbano o "nagrody specjalne". Wiele razy dojdzie do takich sytuacji, kiedy beztrosko mknąc przez miasto dane będzie nam natrafić na różnorakie hopy, skocznie na których da się wykonać efekciarskie skoki. Po zaliczeniu próby zostajemy nagrodzeni stosownym plikiem banknotów. Kolejnym bonusem są misje specjalne - gdzie niejeden spełni swe życiowe aspiracje. Wystarczy "pożyczyć" pojazd służbowy policji, czy to pobliski ambulans a nawet wóz straży pożarnej, taksówkę - wcisnąć odpowiedni klawisz i... to wystarczy aby zrealizować swoje marzenia z dzieciństwa. Natrafić można również na wiele (nazwijmy to) "ciekawostek", które niewątpliwie cieszą - ot, śmierć przechodnia = zbiega się tłum gapiów = kiedy po kilku minutach wracamy do tego miejsca, możemy zauważyć odrysowaną kredą sylwetkę ofiary... Żonglujemy butelkami z koktajlem mołotowa - po kilku minutach pojawiają się "ogniowi" chłopcy. Ciekawym dodatkiem są również statystyki dostępne w menu gry, które pokazują nasze dotychczasowe osiągi - m.in. liczbę zdemolowanych samochodów czy zabitych przechodniów... Bonusów, ciekawostek jest naprawdę sporo i nie jestem w stanie opisać ich wszystkich, co też nie ma większego sensu, ponieważ najlepiej to odczujemy wypróbowując to na własnej skórze.

Oprawa graficzna stoi na w miarę wysokim poziomie (patrząc z perspektywy, kiedy to gra została wydana). Odczuwalne zmiany pór dnia i nocy, jak i warunków pogodowych podkreślają "prawdziwość" wirtualnego świata. Postacie są dość kanciaste, bynajmniej nie jest to armia klonów. Szczegóły takie jak liście, gazety zwiewane przez wiatr, wschody i zachody słońca niezwykle cieszą. Doskonałe odwzorowanie modelu uszkodzeń pojazdów jak i samo wykonanie czterokołowców jest tutaj jednym z większych atutów. Sfera dźwiękowa również nie odbiega od ogólnie narzuconego poziomu. Szum miejskiego zgiełku, soczyste odzywki miejscowych przechodniów, pisk opon, ryk silnika odmienny niemal dla każdego pojazdu - dźwięki unikalne same w sobie. Dziwi natomiast fakt, że nasz bohater, przez całą grę milczy niczym uczeń przy odpowiedzi... Braki z dzieciństwa? Niepodważalnym atutem są tutaj stacje radiowe, które możemy usłyszeć przemieszczając się środkami transportu. Multum stacji jak i prezentowanych gatunków muzycznych. Dodatkowym plusem jest możliwość zgrania własnej ścieżki dźwiękowej, której możemy odsłuchiwać w specjalnie poświęconej stacji mp3. Na brak odpowiedniego tła, akompaniamentu narzekać więc nie można.

Szklana pogoda. Szyby zielone... od pasty rybnej?

Trzecia część to niewątpliwie gra przełomowa, pokłady rozrywki jakie można tu znaleźć przekraczają setki godzin. Z perspektywy czasu gra nadal wydaje się atrakcyjna mimo archaicznej oprawy graficznej i aktualnie królującej GTA IV.Realizm, pełen życia świat, swoboda oraz możliwość wcielenia się w bohatera, którego czynów nie odważylibyśmy się zrobić w świecie realnym. Do tego dochodzi jeszcze niepowtarzalny klimat, który pochłonął już wiele istnień. Gra zdecydowanie przeznaczona jest dla osobników mających już za sobą 18 wiosen, bowiem tytuł to czołówka, jeżeli brać pod uwagę sceny przemocy i innych niekoniecznie zgodnych z prawem czynów. Specjalnych zdań zachęty raczej zaoszczędzę - witaj Liberty City! Żegnaj realny świecie!