REKLAMA
  1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Gry na podstawie filmów

Gry zrealizowane w oparciu o filmy to ostatnio bardzo modna rzecz. Obecnie niemal każdej popularniejszej filmowej produkcji stworzonej przy pomocy trójwymiarowej grafiki towarzyszy jej komputerowy i konsolowy odpowiednik. Co więcej, przysłowiowej egranizacji doczekują się czasami nawet dzieła, które zostały zrealizowane w nieco bardziej tradycyjny sposób. W efekcie jednak nierzadko otrzymujemy naprawdę słabe produkcje, za które autorom należy się wystrzelenie w kosmos... Bo niby dlaczego mają znowu próbować wyciągnąć kasę od graczy?

REKLAMA

Może to hipokryzja, ale gier na podstawie filmów powstaje coraz więcej, ponieważ to ludzie ulegają błędnej pokusie, pędząc w kierunku sklepu po produkcje tego typu. Najważniejsza jest dla nich możliwość przeniesienia się do miejsc poznanych przed ekranem kin, animowania ulubionych postaci i przeżycie ich przygód od nowa. Poziom danego tytułu w obliczu tego wszystkiego bywa właściwie mało istotny. Pomimo tego, czasami otrzymujemy udane i przyjemne produkcje tego typu, ale to niewielki odsetek. Częściej półki sklepowe zostają wzbogacone o zwykłe przeciętniaki, niewarte wydania tych kilku dyszek, które trzeba za nie zapłacić. Tak więc producenci śmieją się z naiwności klientów, jednocześnie napełniając swoje - i tak już wystarczająco grube - portfele.

REKLAMA
Ratatuj

Wbrew pozorom tytuły będące odpowiednikami filmowych produkcji zaczęły wychodzić już bardzo dawno temu. Gościły na różnych platformach - swego czasu bardzo popularnym w Polsce "Pegausie" czy Atari. Teraz najczęściej są domeną każdej popularniejszej konsoli (wliczając Play Station 2) i PC. Oczywiście wynika to z tego, że wydawcy chcą zyskać jak najwięcej pieniędzy, wydając daną grę na jak największą liczbę platform, rzadko kiedy przykładając się podczas prac nad konwersją. Po prostu mają taką niesmaczną, a raczej chorą politykę, która jednak przynosi im ogromne zyski.

Tyle tytułem wstępu, teraz przyjrzymy się wybranym produkcjom, które doskonale obrazują stan, w jakim jest omawiana branża. Zacznijmy może od prostych platformówek, które wychodzą stosunkowo często i są generalnie bardzo do siebie podobne. Iniemamocni, Madagaskar, Ratatuj, niedawno wydany Wall-e to tylko niektóre przykłady. Problemem tych dzieł jest ich nieodparta przeciętność. Niezbyt okazała grafika oraz muzyka, krótka i prosta rozgrywka, razem powodujące, że uzyskają one uznanie jedynie mało wymagających odbiorców.

Kroniki Riddicka: Ucieczka z Butcher Bay

W gąszczu tych wszystkich trudnych do strawienia pozycji, możemy jednak spotkać niemalże prawdziwe, ale mocno niedocenione przez graczy, arcydzieło - dotychczasowo najlepszą egranizację, czyli Kroniki Riddicka: Ucieczka z Butcher Bay, w które po prostu trzeba zagrać, nawet jeżeli nie znamy filmowego pierwowzoru. Tytuł ten zachwyca i absorbuje. Ma niesamowity klimat. Ucieczka z Butcher Bay znakomicie łączy elementy strzelanki oraz skradanki; pomimo upływu lat, prezentuje udaną i charakterystyczną oprawę wizualną, w efekcie oferując zabawę na najwyższym poziomie.

REKLAMA

Chyba równie dobrą pozycją, jak Kroniki Riddicka, miało być szumnie zapowiadane przez Ubisoft Lost, powstające na kanwie popularnego serialu. Wiem - to nie typowy film, lecz serial, niemniej zdecydowanie warto przyjrzeć się grze, będącej jego wirtualnym odpowiednikiem. Wszystko (przede wszystkim marka studia i zachęcające zapowiedzi) wskazywało na to, że otrzymamy naprawdę znakomitą egranizację, jednakże niestety rzeczywistość skutecznie zweryfikowała tą złudną nadzieję. Wirtualne Lost okazało się krótkie i po prostu raczej nudne. Główną zaletą jest jej oprawa wizualna, ale czy to wszystko czego oczekuje od gry odbiorca?

Jak wspomniałem, te wszystkie wymienione produkty wystarczyły, aby skutecznie zobrazować stan pozycji powstałych na bazie filmowych hitów. Widać, że - w przeciwieństwie do tego, co było dawniej - aktualnie najczęściej powstają zwyczajne przeciętniaki, a coraz rzadziej zdarzają się totalne gnioty, takie jak chociażby całkiem niedawno powstałe Iron Man. Miejmy nadzieję, że z czasem sytuacja ulegnie większej poprawie i praktycznie każda "filmowa gierka" będzie naprawdę godna uwagi.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA