1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Granie na Gorąco

Jakby nie patrzeć, spekulować czy obliczać - koszty jakie ponoszą gracze w związku z zaspokajaniem swojego hobby, sięgają całkiem wysokich stawek. O ile pierwsze kwartały roku wydają się być "w miarę litościwe" dla portfela, tak okres przedświąteczny dostarcza wzmożonego upływu gotówki, co i tak nie pozwoli na emocjonowanie się każdym z wydanych tytułów.

Święta za pasem

Dwa miesiące w roku, które dzielą nas od inwazji czerwonych emerytów z workami i maniakalnego oblegania sklepów to wręcz wymarzony okres na wypuszczenie gry - bez względu czy jest to mało zobowiązująca strzelanka, rozbudowane RPG czy w końcu kolejna odsłona popularnej serii. W narastającej liście zakupów ciężko zdecydować się na coś konkretnego, co przyniesie korzyści wymierne do zainwestowanych funduszy. I tak nasza (zazwyczaj) trudna sytuacja finansowa, zmusza nas do zakupu jednego, w porywach trzech tytułów, którymi będziemy musieli się cieszyć przez najbliższe miesiące. Oczywiście słowa bardziej dotykają rynek konsolowy, gdzie za nowość ponosimy koszty rzędu 200-250 złociszy. Chociaż i na poletku gier PC również nie można narzekać na brak ciekawych pozycji i "odpowiedniej" wysokości cen, gdzie sam szatan podsunął chyba wydawcy pomysł wydania edycji kolekcjonerskiej, która kusi biednego gracza, niczym możliwość ponownych wyborów prezydenckich.

Sztuka nowoczesna - zainteresowany?

Mając w zwyczaju przeglądanie różnych for internetowych, bez większych trudów można natrafić na osobników, pozbawionych wyżej wymienionych dylematów. Jedynym dla nich problemem pozostaje dla nich w jakiej kolejności "nabyć" owe tytuły, tudzież ile jest potencjalnych użytkowników hojnie dzielących się grą w zasobach globalnej sieci. Podstawowe tłumaczenie opiera się na wspomnianych, zbyt wysokich cenach i "ogólnej nieopłacalności" takowego wydatku. Dużo by tu mówić, dywagować - w każdym razie gry wideo to hobby, tak jak każde inne i wymaga od "zainteresowanego" pewnego wkładu... finansowego (po raz kolejny popisuje się odkrywczością). Nikt przecież nie zmusza Kowalskiego, żeby modyfikował swój PC, nikt nie wytyka mu konieczności zakupu nowego odbiornika TV z najnowszymi standardami HD i też nikt nie podtyka mu pod nos najnowszych produkcji... Błyszczące płyty DVD/ Blu-Ray/ HD-DVD nie są też alternatywnym wariantem kotleta schabowego, nie są również powszechnie używanym środkiem płatniczym... Myślę, że konkluzja wydaje się być wystarczająco jasna, a wręcz nasuwa się sama.

Walka o równouprawnienie przybiera różne formy

Gry w nieco innym wydaniu

Dotychczasowy związek elektronicznej rozrywki z książkami, najczęściej ograniczał się tylko i wyłącznie do adaptacji stronnicowych pierwowzorów na ekrany monitorów, jak i odwrotnie - co też staje się bardziej zauważalne. Nieco odmienną lekturą wydać się może książka Stevena Poole'a - "Trigger Happy". Autor jest znany jako felietonista magazynu Edge, a ów wywód został niegdyś opublikowany na jego prywatnym blogu. Czego w końcu dotyczy książka? Jak mówi sam Steven: "Trigger Happy to książka mówiąca o walorach artystycznych gier wideo - czym dzielą się z kinem, historią malarstwa, literatury i co czyni je odmienne". To chyba w głównej mierze charakteryzuje tę pozycję, która skupia się właśnie na powiązaniach gier z innymi dziedzinami sztuki i w końcu dlaczego można mówić, że gry to sztuka sama w sobie?

Po wspólnych bojach... romantyczne pogaduchy
Relikwie elektronicznej rozrywki

Kobiety - savoir vivre w Sieci oraz internetowe związki

Temat "płci pięknej i gier" poruszałem już parę numerów wstecz, natomiast pewien wpis na blogu czy zasłyszane informacje zmusiły do ponownego poruszenia problematyki. Narastająca popularność rozgrywek on-line, dostarcza wieści wszelakiej maści, które można zaliczyć do różnych kategorii - począwszy od skrajnego idiotyzmu, kończąc na wyrafinowaniu pewnych użytkowników. W opinii wielu osoba, która dzierży pada, tudzież myszkę jest przedstawicielem rodzaju męskiego, dlatego też panuje niemałe zdziwienie, kiedy "osoba" po drugiej stronie linii, wyjawia, że jest... kobietą. A to z kolei prowadzi do niemiłych sytuacji, uprzedzeń i rozmów. Pewna nieco poirytowana przedstawicielka kobiecych praw (a zarazem nałogowa "graczka") wydała nieoficjalną kartę "obyczajów" czy może wręcz reguł postępowania wobec kobiet, w razie gdy takową dane będzie nam spotkać podczas multiplayerowych strzelanek. Wśród zakazanych pytań i sformułowań znalazły się m.in.. "Jesteś dziewczyną? Przecież wszyscy wiedzą, że dziewczyny nie grają w gry wideo" , "Pewnie musisz być gruba i brzydka, od czasu kiedy zaczęłaś grać", "Kuchnia należy do kobiet - tak więc idź zrób i przynieś mi kanapkę", no i w końcu "Ile masz lat, gdzie mieszkasz czy masz profil na MySpace?" (coś na kształt grono.net lub Fotki). Pozwolę sobie nie rozpisywać się nad delikwentami, którzy dopuścili się wypowiedzenia owych słów. Wspomniany blog to raczej wskazówki tylko dla wyjątkowo szowinistycznych i mało tolerancyjnych jegomości.

Randezvous on-line

Jak powszechnie wiadomo Internet jest jedną z metod poznania swojej drugiej połówki. W kręgu popularności są zazwyczaj czaty na szeroko znanych portalach internetowych o określonych tematykach. Swojego "kanału", a w zasadzie pełnoprawnej strony, doczekał się również World of Warcraft, który skupia przed ekranami PC więcej użytkowników, niźli ma to w zwyczaju popularny serial na antenie rodzimej telewizji. "World of Datecraft" jak na razie funkcjonuje w wersji beta, choć niewykluczone, że wkrótce przerodzi się w nieco większy projekt. Naprawdę nie ma nic bardziej fascynującego od wspólnych łowów w wirtualnym światku.

Makłowicz, Kuroń, Pascal? Phi!

Sprawa ma się podobnie w przypadku pewnej pary, pogrywającej wspólnie w najnowszą produkcję Microsoftu - Halo 3. Początkowo miał to być zwykły "deathmatch" z towarzyszką broni (ze szczególnym naciskiem na pierwszy człon) - zalotnik wykorzystując Energy Sword, "wyrył w ziemi" sugestywną propozycję zostania jego "teammate" do końca życia... Crysis i Call of Duty 4 już na sklepowych półkach - tylko czekać na kolejne deklaracje...

30 lat z historii gier w zasięgu ręki...

Aukcje internetowe słyną z popularności, nietypowości i dosyć ciekawych przedmiotów, jakich to chce się pozbyć sprzedawca. Na amerykańskim serwisie aukcyjnym - eBay, pojawiła się nietypowa oferta pewnego kolekcjonera, który miał do zaoferowania sprzęt, gry i akcesoria będące przekrojem 30 lat elektronicznej rozrywki. Począwszy od najstarszych tytułów na Commodore, kończąc na najnowszych z Xboksa 360. Ceną początkowa opiewała na sumę ponad 9 tysięcy dolarów, obejmując ponad 18 tysięcy przeróżnych rzeczy - wspomnianych konsol, gier...

Nawet w tym względzie zadbano o walory estetyczne

Po raz kolejny - gadżet

Tradycyjnie już natknąłem się na kilka ciekawych eksperymentów "growych zapaleńców" - co jakiś czas można ujrzeć próby (zresztą udane) przeniesienia elementów charakterystycznych dla znanych nam produkcji w codzienne życie. I tak w tym miesiącu mamy tort nieomylnie kojarzący się z wspomnianą już pozycją, a w zasadzie częścią opancerzenia Master Chiefa. Pogratulować umiejętności gastronomicznych, jednak mam wątpliwości co do ostatecznego smaku tego wyczynu.

Zapewne bywało wiele takich okazji, w których chciało się określić swój żywot jako do przysłowiowej "rzyci". Toaletowe wzornictwo doczekało się już wielu motywów, mając na uwadze najpopularniejszego terrorystę świata czy pewnego prezydenta. Tym razem motywem przewodnim jest tematyka gry "No More Heroes" oferując dosyć ciekawą koncepcją jakże niezbędnej rolki.