1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Granie, a... zdrowy rozsądek

W mym krótkim, acz nieco pokręconym życiu, wiele było takich chwil kiedy nachodziły mnie pytania natury wszelakiej. Pomijając wiadome kwestie typu "bocian czy kapusta?", niejednokrotnie zastanowienie budziły... uzależnienia, rozumiane pod każdą postacią. Dlaczego przysklepowy menel nie może obejść się bez codziennej porcji nalewki, a kolega bez solidnej dawki nikotyny. Po zaopatrzeniu się w urządzenie pokroju komputera (później konsol), przestały mnie męczyć jakiekolwiek wątpliwości.

To, że istnieje alkoholizm, narkomania i inne choroby, klasyfikujące się pod szyld "nałogi" jak mniemam wie każdy. Co oczywiste, wraz z rozwojem cywilizacyjnym konkretniejszych dolegliwości przybyło odpowiednio więcej. Mania na telewizyjne tasiemce, siedzenie przed elektromagnetycznym pudłem, owszem - jednak, ja nie o tym. Choć podłoże nałogu jest mniej więcej analogiczne. Któż nie lubi zasiąść w fotelu, przed ekranem adorowanej gry, z akompaniamentem produktów płynnej lub stałej konsystencji (ze szczególnym naciskiem na to pierwsze)? No kto? Las rąk jak widzę - otóż porcja grania często bywa właśnie tym, czym dla alkoholika łyk gorzały.

Granie, a... zdrowy rozsądek

Początkowo jest zafascynowanie, odkrywanie tytułu - w miarę kolejnych posiedzeń towarzyszy nam nadal, lecz już z większym natężeniem. Granice świadomości, w miarę racjonalnego odbierania świata - zacierają się. Jest ekran, pad/klawiatura i patrzały wpatrzone w kineskop. Po kilku godzinach twój organizm jasno daje ci do zrozumienia, że coś nie tak - wypadałoby coś (konkretniejszego) przekąsić, a sen, cóż - nie ma co ukrywać - zdałoby się przekimać te 1/6 doby. W pracy/szkole jesteś nie do życia, a raczej do przysłowiowej rzyci, zdolność koncentracji stoi na wyjątkowo niskim poziomie. Kiedy zbliża się czas, gdy przychodzi opuścić miejsce katuszy, twoje myśli znów zaczynają krążyć wokół ostatnio maglowanej gry - najbliższy level, boss, trasa do pokonania. Rzeczy, które winny być priorytetem schodzą na dalszy plan, a ty znów pogrążasz się w czeluści elektronicznej rozpusty. Niezbyt przyjemna powyższa charakterystyka? Izba wytrzeźwień? Niezgorszym zaangażowaniem w degradację swojego czasu/życia wykazuje się nasz przysklepowy bohater.

Często łatwo się zapomnieć - o ile na początku odbiór twego poświęcenia danemu tytułowi, traktowany jest jako przejściowy, tak przedłużający się stan letargu w fotelu budzi pewne przerażenie. Dla ciebie to nadal zabawa, dla innych wystarczający powód aby nazwać cię uzależnionym (łagodnie to określając). Alkoholik bądź narkoman - gotowi poświęcić, sprzedać wszystko aby zaczerpnąć upragnionej działki. Po trupach do celu - liczy się efekt końcowy. Podobny przebieg ma zatracenie w elektronicznych czeluściach rozrywki - przed okiem przelecą sytuacje, które jako w pełni świadom uznałbyś za ważne. Gdy przychodzi głos rozsądku i naświetla sytuacje, nieraz jest za późno, a ty zdajesz sobie w końcu sprawę jak wielce rozsądnym człowiekiem byłeś ostatnimi czasy. I tu łatwo można zauważyć, jak niewielkie różnice dzielą poszczególne nałogi, pomimo odmiennych środków, które czynią z nas zniewolone maszyny.

Wraz z nadejściem ery Internetu i potyczek on-line, odsetek poddanych wirtualnej niewoli wzrósł nieporównywalnie. Wizja rozwalenia realnego oponenta i ciągłej rywalizacji pobudziła niejednego amatora. Tryb single - dla pojedynczego gracza, był i jest dopiero wstępem do właściwego pogrywania. Oczywiście mam na myśli czas spędzony na konkretny tryb, niźli jakość rozgrywki, choć niejednokrotnie multiplayer okazywał się lepszy od zwykłego singla.

Pod tym względem niebanalnym pomysłem wykazał się Microsoft, a mianowicie z usługą Xbox Live! Żywot na pierwszej platformie (konsoli Xbox) był dopiero preludium, przedsmakiem tego, co dopiero miało się zacząć wraz z premierą X360. Gamerscore, Achievementy - efektywnie zawładnęły duszami klientów Microsoftu. W zasadzie w każdej grze (na X360) developer zdecydował się umieścić zadania (owe Achievementy), za których wykonanie zdobędziemy określoną liczbę punktów. Te zaś zapisywane przedstawia nasza indywidualna "wizytówka" - Gamerscore, pokazując przy okazji na jakich tytułach ostatnio łamaliśmy palce. Rankingi, turnieje, rosnąca i malejąca reputacja, lista znajomych, możliwość zasysania dem - co wiadome wszystko okraszone płatnym abonamentem. Miliony zarejestrowanych użytkowników pokazują siłę takiegoż systemu - a zarazem kolejny przykład, jak łatwo uzależnić.

Pod tym względem i Sony próbuje coś zdziałać - wraz z startem PS3, zapowiedziano usługę Home, która w pewien sposób powiela wzorce od konkurencji. Internetowa społeczność, tworzenie wirtualnego odpowiednika własnej persony (coś jak w The Sims) oraz tytułowy dom, do którego zaprosimy znajomych, pochwalimy się osiągnięciami a i poszarpiemy wspólnie w dany tytuł.

Nie można również zapomnieć o stricte internetowych pożeraczach czasu. Second Life - wizja prowadzenia owego drugiego życia jest bardzo kusząca. Po raz kolejny odpowiedniki rzeczywistości i nieodłączne pieniądze, które wypływają z kont podnieconych graczy. Swojego czasu sam wpadłem w podobne bagno (na początku oczywiście nie miałem takiego zdania), znane zapewne wielu - Ogame. Istnieje multum tego typu gier, na których wielu straciło już wiele - Tibia, World of Warcraft, Lineage i inne MMORPG-i. A i zdarzyło się, że niebezpieczna granica została przekroczona - ot, zdesperowany nastolatek atakujący krzesłem swą rodzicielkę, kiedy ta próbowała go odłączyć (wyciągnąć kabel) od blaszaka. Delikwent, który przez 3 doby miał się za nieustraszonego, nie zaglądając do lodówki, toalety ostatecznie zszedł z tego świata z powodu osłabienia i odwodnienia organizmu. Wyższy poziom nałogu?

Granie, a... zdrowy rozsądek

Uzależnienia, zresztą jak każdy nałóg można pokonać - choć wymaga to dużego samozaparcia i chęcią rzucenia "choroby". Oczywiście, jeśli w ogóle zdaje sobie sprawę z własnych poczynań, ponieważ kwestia długości posiedzeń przed ekranem jest dość względna. Dla niektórych 2-3 godziny będą wystarczające, z kolei dla innych 5-6 godzin okażą się zaspokajające. Przede wszystkim tytułowy zdrowy rozsądek i umiar - spacer, sport, świeże powietrze i zgoła inne zajęcia, odrywające od nałogu.