1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Granie, a...kobiety

Co by uprzedzić niektórych czytelników, ów tekst nie jest dziełem "męskiej, szowinistycznej świni" ani nie ma też takiego charakteru, w którym kobiety byłyby w jakikolwiek sposób upokarzane. Dziś kolejny - trzeci odcinek z cyklu "granie, a ...", w nim swojego rodzaju charakterystyka płci pięknej, wyjątkowo pod względem nastawienia do szeroko pojętej ... elektronicznej rozrywki (a cóżby innego?).

Pewna polska wokalistka w słowach swej piosenki gdyba, co mogłaby uczynić, jeżeli choć na jeden dzień stałaby się mężczyzną. Pomijając tak oczywiste rzeczy, czynności i postacie jak choćby delikwent w niebieskich rajtuzach "Superman", zapomniała o jednej niezwykle istotnej rzeczy. Cóż, tekst z pewnością uległby zmianie jeżeli za wzór mężczyzny wziąć przykładowego osobnika płci brzydkiej, z przedziału wiekowego 18-21. A w wersach tekstu przewijałaby się tematyka nieprzespanych nocy (niekoniecznie z powodu problemów zdrowotnych wynikających z zażywania trunków), sprzętu elektronicznego, Counter-Strike'a, ot - nic nadzwyczajnego (dla "niektórych" oczywiście). I tak wizerunek gracza przylgnął raczej do przedstawicieli męskich, niż osobników żeńskich. Uwarunkowania genetyczne, przyporządkowane płci ? W każdym razie domeną mężczyzn jest ciągła zabawa, w szeroko rozumianej postaci. Od przedszkolaka do prawowitego ojca rodziny, w każdym przypadku i w jakimś tam sensie jesteśmy dziećmi, gdyż niezależnie od wieku dane jest nam posiadać ulubioną zabawkę. I tak zależnie od stanu portfela tudzież preferencji, jedni inwestują w czterokołowce, drudzy bawią się w poławiaczy ryb, modelarstwo, filatelistyka - multum. O ile wspomniane zainteresowania można przypisać raczej mężczyznom (pomijając może dwa ostatnie) tak granie, wydaje się być "obojnacze".

Wbrew pozorom, to już nie tak "niecodzienny" widok

Gdyby nie gry, świat techniki byłby szary i pusty. Wyrwaliśmy się z "epoki" komunizmu, więc nie wiem, dlaczego niektórzy nadal w niej tkwią. RPG, strategia, gry akcji- to jest coś, co do mnie przemawia. Nie wyobrażam sobie PS2 bez Resident Evil 4, nie wyobrażam sobie także komputera bez zainstalowanego THPS4 lub jego nowszych odsłon. Gdy byłam młodsza bazowałam na The Sims i uważam, że to już klasyk, bo nie ma chyba osoby, która w to nie grała. Gry takie jak Playboy: The Mansion też są w porządku i są nie tylko dla niedoświadczonych mężczyzn (przyznam się, że sama w to grałam). Myślę, że gry w tym samym stopniu, co ksiązki na przykład, kształcą i pobudzają wyobraźnię i nie ma w nich nic złego.

Tak jak istnieje wiele stereotypów, a wśród nich popularne podejmujące temat blondynek, tak występują także o kobietach oraz ich podejściu do sprzętu elektronicznego maści wszelakiej. Jak łatwo się domyślić nie są to zbyt przychylne "uwagi" na temat płci pięknej, jednak wiadomo jakiego rodzaju zlepkiem nietrafnych i nieprawdziwych uwag potrafią być różnotematyczne stereotypy. Trudno przechodzi mi to przez gardło, gdyż odrobinę krzty prawdy w całym "ogólnym" przekazie niestety można dostrzec. Jakby nie patrzeć, kiedy patrzeć na listę użytkowników różnorakich for tematycznych, poświęconych wiadomej rozrywce, wśród userów przeważają męskie formy życia. Z czego wynika cały miszmasz? Otóż "facet" jak powszechnie wiadomo "nieco" różni się od pięknej niewiasty (ile odkrywczości w tych słowach?). Jak już mówiłem, mężczyzna to stwór zgoła inny, jeżeli oprócz różnic (oczywistych) różnic biologicznych brać "psychiczne". Preferencje przede wszystkim - tak jak charakterystyczne jest to, choćby wśród gatunków filmowych - samiec wybiera raczej produkcje typowo sensacyjne, horrory charakteryzujące się niesłabnącą akcją, tak kobieta oscyluje wśród komedii (gdzie miłość jest motywem przewodnim, oczywiście szczęśliwe zakończenie wliczone w całość). I podobnie ma się sprawa, jeśli mówić o elektronicznej rozrywce. Zwykle to mężczyzn rajcuje eliminowanie, rywalizacja pod wszelkim możliwym kątem z przeciwnikiem na ekranie - ciągłe poszukiwanie wyzwania, sprawdzenia się w warunkach różnorakich.

To się chwali i ceni!

Moja współpraca z komputerem ograniczona jest do minimum: muzyka, Internet, komunikator, czasem jakieś wyzwanie, ale raczej rzadko. Grami raczej nie zaprzątam sobie głowy, po prostu nie mam na to czasu, a przynajmniej tak mi się wydaje. Pozycje, które osobiście przetestowałam na własnym sprzęcie można policzyć na palcach jednej ręki. Są to bez wątpienia: Simsy, Settlersy, Warcraft, Age of Empires i na tym lista się urywa. I wcale nie czuję się z tego powodu gorsza, po prostu w ogóle mnie to nie interesuje. Owszem, czasami zdarza mi się rozerwać przy jakiejś grze, ale staram się zachować zdrowy rozsądek i nie trwonić wówczas przy komputerze całego dnia. Nazywam je wprost: pożeracze czasu.

"Kobieta zmienną jest" i wymaga nieco innej formy rozrywki, jeżeli brać pod uwagę gry. Przede wszystkim produkcje nie mające z góry określonych celów, dających swobodę w decyzji i nie stresujące "czymś takim" jak pasek życia u dołu ekranu. Oczywiście cały czas mam na myśli ogół, bowiem chlubne wyjątki są rzadko spotykane, choć nie ukrywam, że dane było mi poznać. Często bywa tak, że podczas posiedzeń przed danym tytułem, traktujemy nań dosyć serio, bez reszty wciągając się w wirtualny świat, czerpiąc nieziemską frajdę z eksploracji kolejnych leveli. Kobiety prezentują nieco inne podejście - przede wszystkim tytuły skierowane na spokojną niewymagającą rozgrywkę.

Cud, miód i orzeszki

Uważam, że gry to całkiem fajna sprawa, oczywiście jeżeli nie zamieniają się w niebezpieczny nałóg. I wbrew stereotypom, dziewczyny mają takie samo prawo grania jak faceci, a często są od nich po prostu lepsze (i chyba dlatego faceci boją się z nami grać ;) ). Sama osobiście gram w Simsy 2 z różnymi dodatkami oraz zdarza mi się w Settlersy, obecnie piątą odsłonę. Grałam również w NFS Underground, choć na samochodach się nie znam i nie bardzo mnie do nich ciągnie, ale to fajna zabawa tak pojeździć. Grałabym pewnie w Carbona, ale nie mam zainstalowanego, więc cóż. Natomiast jestem osobą, która uwielbia patrzeć jak gra ktoś, pod warunkiem, że gra lepiej ode mnie ;). Grałam już jak byłam mała na Amidze i Commodore w różne gierki (np. legendarny Super Frog) i od zawsze sprawiało mi to frajdę. Muszę jednak stwierdzić, że nadal jest mało gier przeznaczonych bardziej dla dziewczyn, bo nie zawsze kręcą nas wojny i jakieś fantastyczne wymysły. Choć ostatnio zdziwiłam się, że jest gra "Gotowe na wszystko". Ja od kilku lat pozostaję wierna serii "The Sims" i dobrze mi z tym, choć nie powiem, że nie miałabym ochoty spróbować różnych nowości (dobrze, że w Simsy dysponują odpowiednimi dodatkami) choć pewnie mój komputer nie dałby rady ...

Niewątpliwym, sztandarowym tytułem kobiet jest znana seria ze stajni EA - The Sims. I chyba nie ma się co dziwić, wszak to kierowanie życiem innej osoby. Możliwości jakie udostępniono graczom są naprawdę ogromne, i tylko od wyobraźni zależy co z danym Simem zrobimy. I tu płeć piękna może wykazać się najlepiej - o ile mężczyźni grając w wspomnianą pozycję nabierają cech sadystycznych, tak kobiety dopracowują dom pod każdym względem. Kolejne dodatki gwarantują nieśmiertelność serii, choć sama idea kierowania losami "jakiejś tam" osoby wydaje się ideą uniwersalną. Od jakiegoś czasu prym wśród niewiast wiodą (i wiodły zresztą) konsole japońskiego koncernu Nintendo. I nic w tym dziwnego, bowiem firma od lat charakteryzuje się rozrywką w najczystszej postaci - tzn. wyjątkowo oryginalną a trafiającą do szerokiego grona odbiorców. Najnowsze "dzieci" firmy potwierdzają tą tendencję, gdyż cieszą się niesłabnącą popularnością, a zwłaszcza wśród pań. Przenośny DS, zdobył rzesze fanek nie tylko dzięki dotykowemu ekranowi (choć jest głównym argumentem w tej kwestii) ale przez nieszablonowe tytuły, które wyszły do tej pory. A możemy zaliczyć do nich bez wątpienia Nintendogs - odświeżone tamagotchi, a jak sama nazwa wskazuje, obejmujemy pieczę nad psem, którym to oczywiście trzeba się opiekować, bawić ... itp. Wśród kolejnych pozycji popularnych wśród kobiet, widnieją m.in. SingStar (bo któż nie lubi sobie pośpiewać?), Brain Training na DS-a oraz inne oryginalne tytuły, które potrafią "rozerwać" każdą płeć. Mówiłem raz, powiem też po raz drugi - przedstawiam ogół, a więc stosunek większości kobiet, które mają do czynienia z grami. I jak również mówiłem zdarzają się "wyjątkowe wyjątki". Bo ujrzenie dziewczyny przed pozycją klasyfikującą się do shooterów, mordobić i innych tego typu staje się widokiem niemal tak rzadkim jak pieniądze w portfelu. W pewnym sensie kobiety jako pełnoprawne "graczki" są nieco dyskryminowane, gdyż nikt nie traktuje tegoż faktu zbyt poważnie, a sama przedstawicielka płci pięknej może okazać się groźnym rywalem w wirtualnych potyczkach...

Produkt z cyklu "made for women"

Mimo wszystko, nadeszły zmiany a stereotyp gracza nie będzie przylegał tylko do płci brzydkiej. Samym faktem, świadczącym o wiarygodności tego stwierdzenia jest takowy, że w USA kobiety stanowią niemal 64% grających! Sukcesy w sferze e-gamingu, oraz niesłabnące zainteresowanie grami świadczą o przełamaniu pewnej "granicy", która niegdyś była dosyć zauważalna. Zajmują czołowe stanowiska w zarządach "growych" wydawców, producentów często wykazując się niezwykle oryginalnymi pomysłami, które umysł męski nie byłby w stanie raczej wyprodukować. Kobiety stały się znaczącym odbiorcą, teraz także wśród przemysłu gier video, co sprawiło/sprawia, że podejmowane są produkcje przeznaczone o profilu nastawionym zgoła dla pań.

We mnie seks, we mnie grzech

We mnie małe dziecko jest

a i gracz też się znajdzie...