Jestem całkowitym newbie w dziedzinie symulatorów piłki nożnej. A przynajmniej byłem, kiedy kupowałem rok temu swoją pierwszą część słynnej (ale i jakże kontrowersyjnej) serii FIFA. Co prawda wcześniej zdarzały mi się krótkie flirty z ISS czy This Is Football (TIF2003 właściwie nakłoniła mnie do kupna jakiejś innej gry piłkarskiej, która uchodziłaby za lepszą od stosunkowo mało popularnego dzieła SCEE), a także z poprzednimi częściami cyklu EA Sports, jednak z żadną z nich nie zabawiłem długo.

Szczerze mówiąc, do kupna FIFY skłonił mnie polski komentarz oraz obecność polskiej ligi, czego próżno było szukać u konkurencji. No i ten Rooney na okładce... ;) Tak więc lekceważąc wszelkie opinie znajomych, głoszące że "FIFA jest cienka, tylko Pro Evolution Soccer rządzi", zacząłem swoją przygodę z pecetową odmianą futbolu od dziełka EA. A z racji tego, iż dużego kontaktu z poprzednimi grami piłkarskimi dużego nie miałem, ta recenzja będzie trochę inna - bez narzekania, że nic się nie zmieniło, bez porównywania do konkurencji, itd. Ot, spojrzenie fana piłki kopanej, który postanowił wypróbować popularny tytuł.

Pierwszy plus FIFY06, o czym już zdążyłem wspomnieć, to pełna polska lokalizacja. Wyboru języka dokonuje się zaraz po uruchomieniu gry, następnie EA chwali się swoimi licencjami ;) (wszystkie najważniejsze ligi plus kilka egzotycznych, np. koreańska oraz reprezentacje... bez Holandii), a potem przechodzimy do wyboru/stworzenia profilu. Kiedy formalnościom stanie się zadość, staje przed nami menu główne. Warto zaznaczyć, ze poruszanie się po menusach nie sprawia kłopotu, bo wykonanie jest bardzo estetyczne, a ich obsługa intuicyjna. Ich pokonywanie umila dodatkowo dobrze dobrana muzyka, na którą składają się utwory wykonawców znanych i lubianych, ale także tych kojarzonych mniej. (chwała za to EA, że dała mi impuls do zakupu albumu Bloc Party - i jest to może kapela na zachodzie już z wyrobioną marką, ale w Polsce wciąż mało kto o nich słyszał).

Fanom Juve pewnie kręci się łezka w oku. ;)

Z głównego menu przenieść można się od razu do rozegrania meczu - wybieramy wtedy drużyny, stadion, stroje oraz skład i jedenastki wbiegają na boisko, by wziąć udział w towarzyskim spotkaniu. Gracz może również rozegrać turniej bądź rozgrywki ligowe w dowolnej dostępnej lidze oraz dowolną drużyną. Świetnym pomysłem jest Impreza - turniej, jaki rozegrać możemy z kolegami siedzącymi na kanapie obok. ;) Wcześniej jednak warto skorzystać z opcji treningu i poćwiczyć sterowanie, wykonywanie stałych fragmentów lub kiwki czy drybling. Jednak ja najpierw zajrzałem do opcji gry, gdzie naturalnie dano możliwość wyboru stopnia trudności, szybkości gry, czasu trwania jednego meczu, kamery lub wyświetlania elementów pokroju radaru czy wyniku. Opcji jest do wyboru sporo, zwraca uwagę przede wszystkim opcja Scenariusza, gdzie można zdefiniować, jak rozgrywane mają być mecze - gracz jeśli chce, może ustawić np. rozpoczynanie meczu od drugiej połowy, z rzutu rożnego, od wyniku 0:3. Osobiście brakuje mi bardzo możliwości definiowania wyświetlania nazwiska czy numeru zawodnika - jedyny sposób, by zobaczyć, kim obecnie sterujemy na murawie, to rzut okiem w dolny róg ekranu, gdzie mamy nazwisko zawodnika. Przydałaby się np. możliwość ustawienia wyświetlania nazwiska/numeru nad głową aktualnie posiadającego piłkę kopacza. Coś takiego bodaj znajduje się w FIFIE07.

Bardzo interesującym prezentem od EA Sports jest niewątpliwie udostępnienie gry FIFA International Soccer ('94) - bardzo fajnie jest pograć sobie w tę starą grę i zobaczyć, jak wyewoluowała seria FIFA. Innymi dodatkami są m.in. wywiad z Samuelem Eto'o, retrospektywa gier FIFA, dziesięć najpiękniejszych bramek ostatnich lat (na pierwszym miejscu Eric Cantona), przekrój sezonów w czterech najsilniejszych ligach europejskich czy możliwość gry Klasyczną XI, czyli drużyna złożoną z legendarnych już zawodników (jest też Światowa XI, czyli piłkarski Dream Team, jednak prawdę mówiąc wybór zawodników nie przypadł mi do gustu). Niektóre z bonusów dostępne są tylko po zakupieniu ich w Sklepiku Fana, jeśli zdobędziemy w grze odpowiednią liczbę punktów.

Kartka ci będzie pasować do koszulki

Jednak najważniejszym trybem jest Tryb Menadżerski - właściwie tylko dzięki niemu wciąż w FIFĘ06 gram, choć minął rok od jej wydania. Jest on absolutnie najważniejszą i największą zaletą tej gry, oferując idealnie wyważony stosunek gry piłkarskiej i piłkarskiego menadżera. Wpierw wybieramy imię oraz nazwisko, narodowość i wiek menedżera, w którego się wcielimy. Następnie dokonujemy wyboru teamu, jakim będziemy się opiekować. Na początku do wyboru nie ma najsilniejszych ekip (można to zmienić, kupując prawo do tego w Sklepiku), zresztą największą radość i tak sprawia objęcie małego klubiku gdzieś z obrzeży światowego futbolu, by potem poprowadzić go do coraz większych sukcesów. Tak więc po wyborze ekipy, podpisaniu umowy ze sponsorem oraz otrzymaniu drogą mailową wiadomości o oczekiwaniach zarządu, można przejść do właściwej gry. Tutaj najpierw ustalamy pierwszą jedenastkę, kierując się formą zawodników oraz ich morale (wbrew pozorom mającym duży wpływ na grę naszych podopiecznych), sprzedajemy wiecznych rezerwowych (bowiem na pensje dla zawodników idzie lwia część dochodów, a z drugiej strony im zawodnik słabszy, tym szybciej się po kilku spotkaniach rozgrywanych w krótkich odstępach czasu męczy, więc po jakimś czasie może nam brakować zdatnych do gry kopaczy), kupujemy nowych graczy dla zespołu na rynku transferowym, kierujemy odpowiedniego pracownika do wyszukiwania obiecujących talentów czy choćby dopasowujemy graczom numerki na koszulkach. ;) Następnie rozgrywamy masę spotkań w wybranej lidze lub, jeśli idzie nam wystarczająco dobrze, rozgrywkach pucharowych. Widok kapitana naszej drużyny niedawno grającej jeszcze w 2. lidze angielskiej, wznoszącego puchar po wygranym finale Ligi Mistrzów jest czymś niezapomnianym (tym bardziej, że otrzymujemy również listy gratulacyjne od zarządu, a The Sun pisze pochwalny artykuł)... :) Tryb, jak już wspomniałem, jest bardzo dobrze pomyślany, a równowaga między esencją gry - zwykłym rozgrywaniem meczy, a opcjami menedżerskimi jest moim zdaniem wyważona optymalnie. Nasze działania faktycznie mają wpływ na drużynę, a dzięki różnej maści statystykom doskonale widać postępy (lub ich brak).

Wiele narzekań graczy dotyczy jednak samych meczów i ich sposobu rozgrywania. Faktycznie, po jakimś czasie widać, jak schematyczną grą jest FIFA. Zacząłem się wtedy nawet zastanawiać, czy strzały z poszczególnych pozycji oraz zachowania zawodników nie są może oskryptowane, jak w pierwszym Half-Lifie. ;) Bramki strzelane z okolicy szesnastu metrów na roku pola karnego w pełnym biegu przez zawodnika prawonożnego z prawej strony, wpadają w 99% przypadków. Jeśli natomiast zawodnik byłby lewonożny, piłka odbiłaby się od słupka. Jakieś 80% bramek wpada z główek - dochodzi czasem do tego, że gdy gram z trudniejszym rywalem i chcę ustawić sobie spotkanie od początku, wystarczy kilka rajdów skrzydłami i wrzutek. W tych 80% zawierają się rzuty rożne - wystarczy wrzucić piłkę na zawodnika znajdującego się przy zewnętrznym słupku i liczyć, że bramkarz nie przetnie lotu piłki - bramka z główki jest pewna. Dość komicznie wygląda też skłonność kopaczy do dobijania strzałów kolegów w jak możliwie najbardziej ekwilibrystyczny sposób. Naturalnie nie ma co demonizować i w miarę przyjemna gra jest możliwa, bo wyżej opisane sytuacje należą do dziedziny irytujących, a nie uniemożliwiających grę.

Sympatycznie prezentuje się wykonywanie rzutów wolnych bezpośrednich, gdzie nie ma żadnych wskaźników i trzeba trochę pogłówkować nad kątem strzału oraz siłą, by dobrze wcelować w miejsce, gdzie bramkarz nie ma żadnych szans na obronę strzału. Jeśli już o bramkarzach mowa, zachowują się niekiedy dość dziwnie, stojąc i przyglądając wpadającej do bramki w żółwim tempie futbolówce, a niekiedy ruszając do przodu z takim animuszem, że silny lob jest tylko formalnością. Poza tym, na niższych poziomach lobowanie golkipera jest pewnym sposobem na wbicie gola przeciwnikom. Bardzo dobrze oddano drybling - rajdy bocznych obrońców lub skrzydłowych, połączone z omijaniem rywali prezentują się niemal jak gra Cristiano Ronaldo czy Aarona Lennona na ekranie telewizora.

Poznajecie? To prawdziwy Bóg futbolu. A raczej Diabeł

Jeśli już wspomniałem o graczach światowej klasy, wszyscy oni są w FIFIE. Uśmiech może tylko błądzić po ustach, gdy patrzy się na statystyki niektórych graczy, którzy dziś są już gwiazdami, jak np. wspomniany Lennon czy Franck Ribery, w FIFIE będący przeciętniakami. Cóż, FIFA06 wyszła rok temu, więc nie mam jej tego za złe. Irytuje mnie natomiast parę innych rzeczy. Jedna grupa to szczegóły, jak np. brak biegającego po murawie sędziego bardzo rzadkie przyznawanie podwójnych żółtych kartek, czy słabe powtórki (pokazujące broniącego bramkarza, a nie resztę akcji). Druga z kolei to elementy obniżające końcową ocenę dziełka EA. Po pierwsze, dość dziwne decyzje sterowanych przez AI menadżerów. W mojej obecnej karierze, gdzie steruję klubem Walsall, przepadł np. Thierry Henry. Otóż wyobraźcie sobie, że Crewe Alexandria, klub 1. ligi angielskiej zakupiła Francuza (już pomijam to, że zawodnicy dwa razy słabsi od niego odmawiali mi transferu z powodu niskiego prestiżu klubu, mimo że byłem wyżej w tabeli niż Crewe i miałem już na koncie Puchar Anglii; pomijam również to, że był dla Arsenalu czołowym strzelcem). I teraz Henry - jak zresztą każdy zawodnik zakupiony przez którąś z prowadzonych przez AI drużyn - nie zostaje wystawiony do pierwszego składu. Ba, nawet nie wchodzi w wypadku kontuzji któregoś z napastników. Po sezonie ma na koncie zero występów, więc Crewe sprzedaje go. Zostaje kupiony przez jakiś fiński klub, gdzie znowu nie rozgrywa żadnego meczu. I tak dalej... Szkoda, trzeba było pomyśleć o zaaplikowaniu AI jakiegoś skryptu, który odpowiadałby za wystawianie pierwszej jedenastki pod względem statystyk zawodników. Inna sprawa, że FIFA 06 jest bardzo łatwa - tryb menadżerski jest pod względem ekonomicznym bardzo prosty, a najtrudniejsza ponoć "Klasa światowa" pozwala na nie sprawiające większych problemów zwycięstwa mojego Walsall nad Chelsea.

Druga sprawa to brak edytora. Tzn. edytor jest, ale zedytowałem trzech czy czterech zawodników (by nasza repreza wyglądała chociaż w miarę podobnie) i na tym koniec, pojawił się monit komunikujący mi, że limit się skończył. Super. Tylko niech ktoś mi wytłumaczy - po co to ograniczenie? Dobrze przynajmniej, że można bez przeszkód dokonywać zmian w ustawieniu oraz składzie wszystkich dostępnych w grze drużyn (ale np. obok powoływań do reprezentacji przydałaby się opcja powoływań do Światowej XI). Bardzo żałuję, iż w FIFIE06 nie znalazł się także edytor drużyny. Przynajmniej kreator tworzenia nowych zawodników działa poprawnie (chociaż jeśli stworzę ich więcej niż trzech, to kolejni nie chcą się zapisywać bez błędów typu brak imienia i nazwiska). Bugów oraz niedopracowań jest niestety jeszcze więcej, zastanawia mnie również brak ligi ukraińskiej czy rosyjskiej, zdaję sobie jednak sprawę, że federacje mogły nie wyrazić zgody na umieszczenie ich w grze. Wtedy należałoby raczej wyśmiać piłkarskie związki w Rosji i na Ukrainie, równie głośno jak np. Groclin Grodzisk Wlkp., czy Cracovię Kraków, które również zrezygnowały z łatwej reklamy i nie wiedzieć czemu nie pozwoliły na umieszczenie swoich emblematów w grze.

A propos polskich akcentów, nie można nie wspomnieć o komentarzu w wykonaniu Dariusza Szpakowskiego i Włodzimierza Szaranowicza. Niektóre kwestie ładnie współgrają z obrazem, większość jednak jest strasznie sztywna, wypowiadana zdecydowanie za późno brzmi komicznie. Kwestii nie jest dużo, dlatego brak jakiegokolwiek komentarza przy zagraniu ręką, mało kopaczy została zaszczycona komentarzem imiennym, a nazwy klubów pojawiają się tylko na początku niektórych spotkań, i to tylko derbowych lub typowych klasyków (np. Barcelona - Real). Po jakimś czasie zmieniłem język na angielski, bo choć nie przepadam za ich stylem komentarza, to wypowiedzi są znacznie bardziej zróżnicowane i jest ich zwyczajnie więcej. Reszta dźwięków jest bez zarzutu, odbicie od słupka brzmi jak należy, podobnie "niepartykularne odgłosy" faulowanych ;) oraz inne elementy. Fantastycznie oddano wielkość stadionu za pomocą siły oraz głębi dopingu - po paru sekundach śpiewów kibiców już wiadomo, że jest się na Sir Mutt Busby's Way (Old Trafford), a nie np. Łazienkowskiej.

Grafika również prezentuje się ładnie, gdzieniegdzie widać niedoróbki, lecz ogólne wrażenie jak najbardziej pozytywne. Cieszy duża liczba licencji i choć stroje czy wygląd poszczególnych znanych graczy jest już lekko nieaktualny, to warto pochwalić grafików za tak realistyczne odwzorowanie swoich realnych odpowiedników... sprzed roku. :)

Piłka nożna robi się coraz bardziej komercyjna. ;)

FIFA06 jest dla zaczynającego swoją przygodę z grami piłkarskimi dobrym wyborem. Nie będzie pewnie prędko kręcił nosem na małą ilość zmian względem poprzedniej edycji, schematyczność czy niektóre niedoróbki, irytujące dopiero pod dłuższym czasie spędzonym z grą. Grafika oraz muzyka stoi na dobrym poziomie, a dodatkową zachętą jest świetny tryb menadżerski, mnogość licencji i obecność polskich akcentów, w tym ligi oraz komentarza. Jednak... kto ją teraz kupi, gdy na rynku jest FIFA07, gra baaaardzo podobna, z poprawionymi niektórymi błędami poprzedniczki, ładniejszą grafiką, aktualniejsza i zwyczajnie lepsza? Obawiam się, że tylko Ci, którzy nie chcą wydawać sporej sumy pieniędzy na nową edycję. Resztę zapraszam raczej do recenzji części 07, która powinna znajdować się tu gdzieś nieopodal. :)

PS. W tym roku zamierzam kupić Pro Evolution Soccer 6. Za rok napiszę, czy mnie równie uda się panom z Konami przeciągnąć na swoją stronę. ;)