Zapewne wielu z Was Dark Sector, jak przez mgłę, kojarzy się z platformą PC. Pozycja ta miała pierwotnie pojawić się na konsole oraz komputery stacjonarne, nieszczęśliwie kilka lat temu zawieszono prace nad wersją pecetową. Przeszukując różne źródła (prasa, Internet) możemy natknąć się na porównanie Dark Sector do Resident Evil 4 - kamera zawieszona nad ramieniem głównego bohatera - oraz (recenzowanego w poprzednim numerze) Gears of War - system chowania się za przeszkodami. DS łączy to wszystko ze sobą całkiem zgrabnie i wnosi kilka własnych ciekawych pomysłów, które nie wydają się być wciśnięte na siłę a natomiast dobrze przemyślane.

The Beginning

Gra dzieje się w nie tak dalekiej przyszłości na terenach fikcyjnego państwa Lasria przynależącego do Rosji. Dark Sector rozpoczyna się dokładnie w momencie, gdy Hayden Tenno wysłany z misją zlikwidowania Victora (schwytanego agenta) zaczyna mieć wątpliwości, jednakże jego przełożony oświadcza, iż nie ma już powrotu. Hayden rozprawia się z kilkunastoma przeciwnikami, dociera do celu, otrzymuje informacje od Victora, po czym pozbywa się go jednym efektownym strzałem prosto w głowę.

Na tym etapie gra miała niezwykle sugestywny klimat, do końca prologu świat pozostaje w kolorach czarno-białych, co gwarantuje uciechę wprost nie do opisania. Prolog kończy się, kiedy bohater zostaje zainfekowany wirusem, który rozprzestrzenił się na terenach Lasrii. Pierwsze objawy, jakie miewa główny bohater nie są przyjemne - zawroty głowy i prawe ramię pokryte… czymś zielonym. Hayden jednak nie zamienia się w obleśnego mutanta jak pozostali zarażeni, jego choroba ("wrodzona obojętność na ból z anhydrozą" - tłumacząc na język polski, nie odczuwa bólu fizycznego) w pewnym momencie blokuje mutacje. Jednakże nasz bohater szybko odkrywa, iż został obdarowany czymś wyjątkowym - ostrzem zwanym w grze "Glaive". Glaive od momentu zarażenia staje się częścią Tenno, w dowolnej chwili można je wysunąć z dłoni, a wyrzucone w dal zawsze powraca do ręki. Nie muszę chyba tłumaczyć jak śmiertelnie niebezpiecznym jest ostrze…

Hayden chyba nie ma oczu w du**e.

Główny wątek od tej chwili koncentruje się na Tenno, który otrzymuje zlecenie powstrzymania głównego sprawcy rozprzestrzeniającego się wirusa, Mezner'a. Na zagranicznych portalach recenzenci krytykują Dark Sector za płytką i słabą fabułę. Rzeczywiście nie jest to najciekawiej opowiedziana historia, nie trzyma w napięciu jak stary dobry RPG Baldur's Gate II, jednakże stanowi ona niezły pretekst do gorących strzelanin i jeszcze gorętszych, krwawych momentów. Co prawda niektórym postaciom można zarzucić dziwną bezpłciowość (Nadia), to sam Haydan szybko okazuje się bohaterem sympatycznym.

Evolution

Pierwsze wrażenia na widok oprawy graficznej były nawet bardziej niż pozytywne, w porównaniu wyglądu Evolution Engine z Unreal Engine 3.0, ten pierwszy wypada całkiem nieźle i wg mnie nie ustępuje temu drugiemu aż tak bardzo. Cieszy mnóstwo pikantnych elementów graficznych: świetne rozmycia nadające grze charakterystycznego smaczku, przebłyski i przejaskrawienia niektórych kolorów. Moje oczy na długo przykuła perfekcyjna gra świateł i cieni, jakiej jeszcze nie widziałem w żadnym podobnym tytule. Wybuch ciężarówki i towarzysząca temu dominująca pomarańcz idealnie wpasowują się w tło tworząc ciepłą (wręcz ognistą) otoczkę. Podobnie sprawa wygląda z jaskrawo-niebieskim światłem pojawiającym się, kiedy napotykamy elektryczność (np. zepsute skrzynki emanujące prąd).

Łebszot!

Gra obfituje zróżnicowaniem lokacji: doki, podziemia, kanały, opuszczone budowle, stara baza, cmentarz, a nawet pojawia się motyw epickiej walki w kościele (o tym później). Tło działania (czyt. strzelania) zmienia się niezwykle dynamicznie, ale jednocześnie płynnie, tak że zmiany nie powodują zniesmaczenie. Miło prezentują się także detale w przedstawionym świecie: leżące sterty żółtych plastikowych worków z trupami, na ulicach miejscami rozstawione barykady oraz wiele innych szczegółów, które pomagają stworzyć klimat opuszczonej i odizolowanej strefy zagrożenia.

Filmowy klimat ukazuje dynamiczna kamera, która porusza się podczas różnych animacji bohatera (sprint, uderzenie ręką, powalenie na ziemię). Brak HUD-a i paska życia (które regeneruje się samo) jeszcze bardziej podkreśla filmowość niektórych momentów.

Czego można przyczepić się w oprawie graficznej? Przede wszystkim niekiedy brzydkich i rozmytych tekstur (niektóre powierzchnie) oraz czasem słabo prezentujących się twarzy postaci. W Dark Sector dwa razy migoczące tekstury, a nieraz spostrzegłem przenikanie obiektów przez ściany czy inne trwałe elementy. Zagłębiając się bardziej w engine należałoby wspomnieć o kulejących prawach fizycznych rządzących światem Dark Sector. Już na początku uderzona ręką klawiatura zaczęła szaleć po pomieszczeniu jak piłka kauczukowa, jedynie ragdoll spisuje się bez większych zarzutów. Jako wadę należy zaliczyć także nikłą interakcję ze światem - strzelanie do działających sprzętów elektrycznych na nic się nie zda, a większość przedmiotów jest na stałe przytwierdzona do podłoża.

Glaive

To co oferuje Dark Sector jest jak na razie niespotykane - połączenie efektownej walki wręcz wraz z przyjemnymi strzelaninami. Do tego wszystkiego dochodzi ostrze Glaive, którym miotamy w przeciwników jak Lucy Lawless w słynnym serialu "Xena". Początkowo powątpiewałem w połączenie tych trzech elementów w jednej grze, ale mimo iż Glaive jest głównym narzędziem zniszczenia, to będziemy równomiernie używali strzelania z rzucaniem i walką wręcz. Moje obawy, że zaraz po otrzymaniu ostrza będę tylko z niego siekał przeciwników, poszły w niepamięć.

Dark Sector

Na osobny akapit zasługuje każda odmiana walki w Dark Sector. Wpierw omówię nieodłączny element każdego FPSa, czyli korzystanie z broni palnej. Broń w grze dzieli się na trzy rodzaje: krótką, długą i ciężką. Do pierwszego rodzaju zaliczamy pistolety, rewolwery oraz obrzynki, i zawsze jedną broń krótką będziemy mieli przy pasie. Co ciekawe, używając jej, w drugiej dłoni Glaive będzie tylko czekać na wykorzystanie… pozwala to na płynne przeskakiwanie z prowadzonego ostrzału w rzut ostrzem. Do broni długiej zalicza się strzelby oraz wszelkiej maści karabiny maszynowe. Niestety tą możemy nosić tylko przez około minutę, gdyż po chwili automatycznie wysuwa się Glaive, a Hayden ciska karabin na ziemię. Broń ciężka to nic innego jak minigun (jednakże zupełnie bezużyteczny) oraz stacjonarne działka maszynowe.

Aby nie było nudno twórcy wprowadzili mały system ekonomii. W niektórych miejscach (włazy prowadzące do kanałów) przyjdzie skorzystać z usług Czarnego Rynku (z ang. "Black Market"), gdzie możemy dokonać za znalezione ruble zakupu lepszej broni krótkiej, a także ulepszyć jej cechy za pomocą zebranych w grze bonusów (np. zmniejszenie rozrzutu, zwiększenie obrażeń, czy przebicie pocisków przez przeciwników). Należy rozważnie rozdać bonusy do broni, gdyż miejsc w każdej są tylko dwa i w dodatku nie możemy ich już wyjmować po zamocowaniu. Na Czarnym Rynku zakupimy również granaty i broń długą (choć z tych usług osobiście nie korzystałem).

Na początku artykułu wspomniałem o podobieństwie Dark Sector do Gears of War. System korzystania z osłon jest tutaj niemalże identyczny, Hayden potrafi skryć się za większością przeszkód (mniejszych czy większych) i prowadzić skuteczny ostrzał. Strzelaniny prezentują się efektownie - szczególnie, jeśli uda się nam wycelować pocisk w głowę przeciwnika (nikt nie mówił, że to gra od 12 lat). Wrogowie zazwyczaj przeważają siłą, dlatego bezpieczniej jest chować się i wychylać oddając pojedyncze serie. AI daje radę, dobrze korzysta z osłon, jakie daje otoczenie, rzuca granaty odłamkowe i gazowe, te ostatnie odwracają wszystkie kolory na ekranie, jeden z fajniejszych i bajeranckich efektów graficznych przedstawiających zatrucie w grach komputerowych w ogóle.

Glaive - ostrze, które towarzyszy nam od niemalże samego początku aż do napisów końcowych. Nieodłączny element walki i prostych zagadek logicznych, w większości przypadków stanowi klucz do pokonania bossów stających na naszej drodze. Rzut ostrzem mocno rani przeciwnika, szybko podbiegając do niego możemy wykonać t.zw. "finisher" co w praktyce jest ładną animacją przedstawiającą efektowne i brutalne pozbawienie nieszczęśnika żywota z małą pomocą Glaive.

Are you talkin' to me?

Wraz z postępami w Dark Sector Haydan otrzymuje wszelakie zdolności ściśle związane z ostrzem. M.in. będzie potrafił silniej cisnąć Glaivem (mała minigierka, w której musimy puścić przycisk, gdy celownik zaświeci się na żółto), kontrolować jego torem lotu, co pozwoli na dekapitację dwóch, może nawet trzech wrogów na raz. Przydatną i nieraz niezbędną umiejętnością ostrza jest absorbowanie ognia, elektryczności oraz lodu - i chyba każdy z Was wie co się dzieje po styczności z każdym z nich. ;) Następnie bohater zyska chwilową niewidzialność (co przydaje się w zakradnięciu do przeciwnika i zrobienia mu szybkiego finishera) oraz tarczę, która chroni przed wrogim ostrzałem.

W grze pojawiają się również momenty, w których zasiądziemy za sterami mecha… przyznam, że to miłe urozmaicenie rozgrywki i pewien ciekawy skok w bok, aczkolwiek nie daje tyle frajdy co strzelaniny na ulicach miasta.

Z momentów, które najbardziej zapadają w pamięci mógłbym bez wahania wspomnieć jeden z nich - walka z kolosem (ogromny mutant pojawiający się w kilku momentach gry) w kościele. Genialnie pracująca kamera i wartka akcja podczas pojedynku z bestią powala i wciąga niczym nowoczesny odkurzacz. Całkiem podobnie jest z każdą walką z bossami, a tych na swojej drodze kilka napotkamy. Podczas pojedynku musimy znaleźć klucz do sukcesu (podpalenie, bądź zamrożenia niemilca) i w odpowiednim momencie zbliżyć się do bossa, robiąc na nim efektownego finishera (kilka razy).

Rozpalasz mnie!

Audio

Zawiodłem się trochę na oprawie audio. Podczas walk praktycznie nie ma muzyki, która mogłaby dodać szczyptę pikanterii. Zdziwił mnie też brak muzyki podczas walk z bossami, które niemalże w każdej grze przesycone są pompatycznymi utworami. Podobać się mogą szumiące krzyki umierających przeciwników, dające odczuć brutalność i dojrzałość Dark Sector. Dialogi między ludźmi pojawiają się stosunkowo rzadko, jednakże nie można się do nich przyczepić, brzmią naturalnie. W rolę Haydana Tenno wcielił się Michael Rosenbaum znany przede wszystkim z serialu Smallville.

Dark Sector

Multi

W trybie multiplayer pojawiają się tylko dwa tryby: Infection oraz Epidemic. Infection to tryb, w którym jeden z losowych graczy wciela się w Haydana Tenno z Glaivem i posiadającym wszystkie zdolności (od potężnego rzutu po niewidzialność), reszta graczy startuje jako zwyczajni żołnierze mając za zadanie go przezwyciężyć. Tryb Epidemic to team match, w którym z każdej drużyn pojawia się jeden Hayden Tenno - jeśli któryś z nich zginie, przeciwna drużyna wygrywa. Niestety nie miałem okazji przetestować multi, gdyż nie jestem posiadaczem Xbox LIVE w wersji GOLD.

Dark Sector

Dark Sector to gra, która daje ogrom wrażeń i która wzbudza zainteresowanie wciągającą i unikalną (Glaive!) rozgrywką. Co najważniejsze - strzelanie i siekanie wrogów w tej grze nigdy się nie nudzi - co było dla Digital Extremes poważnym wyzwaniem. Ładna oprawa graficzna połączona z brakiem muzyki (a jeśli nawet się pojawiała, to ewidentnie za cicho) oraz niewciągająca fabuła (na jakieś 10 godzin) i świetna rozgrywka czynią Dark Sector produktem nierównym i wyjątkowo trudnym do oceny. Z sympatii wystawiam grze 8, ale jeśli jesteś wymagającym graczem, który oczekuje czegoś więcej niż fajnej sieczki, obniż końcową ocenę do 7+.