Historia Dark Sector jest długa i zawiła podobnie jak w przypadku S.T.A.L.K.E.R'a. Tak samo jak gra ukraińskiego studia tworzona już jest dobrych parę lat i co gorsza, końca prac nad nią nadal nie widać.

Dark Sector

Wszystko zaczęło się w 2000 roku, kiedy to twórcy postanowili stworzyć MMOFPS, czyli grę niekonwencjonalną i bardzo niepewną. Szanse na jej powodzenie były minimalne i jak się później okazało, gracz woleli zwykłe FPS-y, umożliwiające grę po sieci, takie jak Counter Strike. Wtedy zrozumiano, że nie ma sensu dalej ciągnąć tego projektu i wszystkie prace zostały zarzucone. Punkt zwroty miał miejsce w 2004 roku kiedy ogłoszono o rozpoczęciu prac nad konsolami nowej generacji. Studio trzymające pieczę nad Dark Sector wzięło się w garść i od podstaw zaczęło tworzyć nową grę przeznaczoną dla konsol i komputerów. Zmieniły się założenia, zmieniło się wykonanie i wszystko zmierza w jak najlepszym kierunku.

Dark Sector z założenia ma być grą bardzo podobną do serii Metal Gear Solid, Splinter Cell czy Hitman. Wartka akcja połączona z elementami skradania i cichego wykonywania zadań to przepis na sukces, który przynosi pozytywne efekty niemal zawsze - niemal, bo znalazło się parę tytułów, które potrafiły być kompletnie do bani a teoretycznie spełniały wszystkie te warunki. Dla przykładu gra Stolen. Ten bubel nie miał szans na zdobycie serc graczy z powodu płytkiej fabuły i koszmarnych błędów. Twórcy Dark Sector postanowili nie powielać błędów swojej konkurencji - na nasze szczęście uczą się na cudzych błędach - i dzięki temu scenariusz gry, mimo bardzo widocznych podobieństw do innych tytułów, zdaje się być czymś niespotykanym i zupełnie nowatorskim.

Dark Sector

Akcja gry toczyć się będzie gdzieś w przyszłości. Wśród starych zamkniętych przez państwo fabryk, opuszczonych domów i blokowisk prowadzone są badania nad biotechnologiczną bronią. Innymi słowy, wojsko wytwarza armię potworów, maszkar i plugastwa do walki. Świat popada w panikę i wtedy wkracza Hayden Tanno. Agent zostaje wyposażony w super zbroję - skojarzyło mi się to z Project Snowblind czy B.O.S. - dysponującą nieokiełznanymi możliwościami. Pozwala ona naszemu bohaterowi na trzy różne sposoby przechodzenia kolejnych etapów.

Dark Sector

Pierwszym z nich jest charakter bojowy. Wtedy zbroja przyjmie rolę pancerza, chroniącego ciało, a my z dwoma giwerami w dłoniach lub też jedną większą rzucimy się w samo centrum zawieruchy. Drugi sposób tyczy się walki wręcz, w którym będziemy dysponować bronią przypominającą duże japońskie shurikeny. Ta broń, to nie tylko trzy ostrza w kształcie owalu, ale również niesamowicie zabójcza machina. Jej możliwości poznamy dopiero w trakcie gry. Moc jaką dysponuje, połączona z determinacją i wolą bohatera pozwoli zdziałać cuda. Ostatnia możliwość to oczywiście skradanie. Zbroja zachowa się jak kameleon, przybierając kolor idealnie pasujący do otoczenia. Większość gry minie nam właśnie w ciemnych i ponurych korytarzach, budynkach czy kanałach. Mimo że gra przeznaczona jest przede wszystkim na unikanie walki lub zabijanie z ukrycia, można ją przejść na wiele innych sposobów. Wszystko zależeć będzie od upodobań graczy.

Pan Sheldon - jeden z twórców - oznajmił, że grafika ma stanowić nie lada gratkę dla oczu. Grę tworzy studio odpowiedzialne za Pariah czy sequel tej gry. Rodzi to pewne obawy, bo w końcu oba te tytuły miały świetlaną przyszłość, a skończyły dość kiepsko. W obu jednak grafika była na najwyższym poziomie. Tym razem graficy mają do dyspozycji najnowszą wersję silnika Unreal co pozwala łudzić się na całą masę graficznych bajerów. Warto więc zacząć myśleć o nowym sprzęcie, bo pewne na sto procent jest to, że ta gra będzie wymagała nie lada machiny aby pograć.

Dark Sector

Niestety nie ma więcej informacji na temat tej gry. Szukałem we wszystkich możliwych źródłach, nawet miałem zamiar pisać do Pana Sheldona, ale jak na złość nigdzie nie znalazłem osobistego maila. Pewne jest, że do tej gry jeszcze wrócę i możecie oczekiwać dłuższego artykułu, bardziej obfitego w informacje.