1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Crysis: Warhead

Grając w Crysisa zawsze ogarniała mnie pewna przerażająca myśl - jeżeli teraz jaram się, że łamię drzewa, strzelając do nich z pistoletu, wysadzam blaszane chatki wrzucając do nich granaty, a buźka jakiegoś martwego Koreańca wygląda z bliska fajniej niż moja, to... Co mnie zachwyci przy kontynuacji hitu ze stajni CryTeku? A będzie coś takiego, zobaczycie - już za czasów pierwszego Far Cry'a pojawiło się swoiste grono cwaniaczków z gatunku "Już więcej się z tego wycisnąć nie da!", a tu proszę... Dlatego też z wypiekami na twarzy przyjąłem wiadomość o powolnym wspinaniu się na tron nowego mistrza. Crysis: Warhead, bo o nim mowa, może nie będzie żadnym milowym krokiem technicznym, nie będzie również pełnoprawnym sequelem, ale jedno jest pewne - przedstawi nowy wymiar efektownej destrukcji.

To znaczy? Będzie znacznie intensywniejszy i bardziej dynamiczny od "jedynki" (albo raczej "podstawki") - to raz. Pamiętacie jeden z leveli w Crysisie o nazwie Assault? Świszczące nad głową pociski, szturmowce od czasu do czasu rozbijające się na jakiejś skale, masa eksplozji i krzyków, posterunki z utrzymującymi pozycje wojakami - po prostu wojna. Warhead ma być taki już od pierwszych minut. Jednakże, mimo iż brzmi to wszystko bardzo podobnie do nowego CoDa, to jednak skojarzenia z liniowym shooterem od Infinity Ward mają być umiarkowane. Twórcy wciąż stawiają na rozwlekłe tereny i niewiarygodną swobodę działań (nano-kombinezon rzecz jasna się załapał). Chociaż już niekoniecznie w stylu stealth, do czego w pewnym sensie zachęcał oryginał. Zabezpieczyć - to złe określenie. Znaleźć, zabić, rozwalić - to już brzmi konkretniej.

Crysis: Warhead

A skąd ten nagły obrót spraw? Twórcy uderzyli w same fundamenty, zmieniając postać głównego bohatera; z walecznego Nomada na nieco stukniętego Psychola. Fajna ksywa, tak nawiasem mówiąc. Dla tych, co nie pamiętają, Psychol był jednym z towarzyszy Nomada - ten łysy koleś, któremu wyraźnie nie odpowiadał priorytet operacji, jakim było pozostanie w ukryciu. Ma chłop temperament i jest niewiarygodnie wręcz twardy - idzie przez pole bitwy jak huragan, zostawiając po sobie gruzy, a przyjmując na klatę znacznie więcej pocisków niż jego kumpel z poprzedniej części. Wydarzenia, w których przyjdzie nam wziąć udział, rozgrywać się będą równolegle do akcji z pierwszego Crysisa - podczas gdy Nomad buszował gdzieś na tyłach wroga, Psychol, jak się okazuje, całkiem sprawnie przerzedzał kolejne oddziały Koreańczyków. A pamiętacie, gdy pod koniec gry pojawił się na okręcie ze złapanym przez siebie lodowym ufokiem? Jak tego chłopak dokonał? Dowiemy się już wkrótce. A możemy spodziewać się mocnego zakończenia, bo wzięto sobie za punkt honoru wynagrodzenie graczom tej niesamowicie porywającej opowieści z pierwszej części...

Crysis: Warhead

Oprócz tego, to nic szczególnego się w grze nie zmieni. Jak mówiłem, to nie Crysis 2, to nie jest jedna z części zapowiadanej trylogii. Jedynie takie popłuczyny po oryginale, poprawienie go o wszelakie sugestie ze strony graczy. Coś jak taki super-mocny i rozbudowany (gra ma być porównywalnej długości co Crysis) mission-pack bez żadnych konkretnych nowinek. Chociaż, może trochę... Wiemy na pewno o nowych pojazdach - z lekka (a nawet nieco bardziej) podrasowanym jeepie, bo wyposażonym w solidny pancerz i parę rodzajów działek oraz poduszkowcu, którym przejedziemy się po zlodowaciałej części dżungli.

A dokładniej, poślizgamy się po zamarzniętym jeziorku, z którego co rusz wyskakuje jakaś poczwara. Spis dostępnych pukawek też ma trochę napęcznieć. Wcześniej mogliśmy dzierżyć w dwóch łapkach naraz tylko zwykłe pistolety - teraz, gdy tylko zechcemy, chwycimy za dwa uziki, podwajając tym samym siłę destrukcji.

Crysis: Warhead

Samą przyjemność z dziurawienia główek skośnookich ma zwiększyć także dość znacznie poprawione AI. Również - co dla twórców jest zresztą sprawą pilniejszą - u kosmitów. Pomóc mają w tym nowe twarze w CryTeku, a konkretniej ludzie pracujący dotąd przy grach... strategicznych. Dość dziwny wybór, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mają dłubać przy nie byle jakim FPS-ie... Według zapewnień nie mamy się jednak czego obawiać - ich doświadczenie bardzo pomaga przy kreowaniu pola bitwy i pisaniu zachowań dla poszczególnych jednostek.

Jeżeli chodzi o grafikę, to nie ma tu mowy o szoku na miarę oryginału. Jak mówiłem - na większe zmiany poczekamy do prawowitej kontynuacji. Tutaj znajdziemy parę drobnych nowinek w kwestii oświetlenia, bla, bla, bla, wszystko i bez tego wyglądałoby obłędnie. Przejdźmy do najśmieszniejszej sprawy. Ponoć, powtarzam, ponoć, Warhead będzie hulał na dużo lepiej zoptymalizowanej wersji CryEngine 2, co jednocześnie znaczy, że... Nie będzie wymagał tak kosztownego sprzętu jak pierwszy Crysis! Mhm, akurat. Inną dobrą informacją jest, iż wszystkie nowe efekty graficzne wcale nie mają dołączyć do wersji napędzanej przez DX10 - zasilą one PeCety wyposażone w XP-eki i "przestarzały" Direct 9!

Crysis: Warhead

Kończąc - Warhead w żadnym wypadku nie jest pełną kontynuacją obsypanego nagrodami oryginału. Ma za zadanie jedynie załatać pewne dziury w produkcji sprzed roku; lepiej opowiedzieć historię, wrzucić nieco więcej dynamizmu, obowiązkowo podbić rozdziałki poszczególnych tekstur... Taki swoisty prolog przed tym, co czeka nas w prawdziwej "dwójce". Ale ja tam mam również swoją własną teorię, związaną poniekąd ze strachem dotyczącym premiery Far Cry'a 2. Taki okrzyk ze strony CryTeku, że to oni tutaj rządzą, a Ubisoft ze swoją sawanną może się - brzydko mówiąc - dymać.