1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Cobra: Oddział Specjalny - Pościg

Bywają takie gry, które najzwyczajniej w świecie irytują. Nie powodują zgrzytania zębów, nie umieszczają w głowie gracza myśli samobójczych - po prostu irytują. Cobra: Oddział Specjalny - Pościg - jakiż potwór może się kryć pod taką nazwą? W ogóle, kto wymyśla takie nazwy do gier? Odpowiedź: Cenega. W oryginale, produkt zwie się dumnie - Alarm for Cobra 11: Crash Time . Dlaczego rozwodzę się nad tak błahą sprawą, jaką jest tytuł gry? Ano dlatego, że sama rozgrywka prezentuje dokładnie taki sam poziom, jak nazwa - budżetowy.

Czym w ogóle jest Cobra? Pierwotnie, był to serial telewizyjny, popularny w latach 90. Opowiadał o brawurowych policjantach, nie cofających się przed łamaniem przepisów ruchu drogowego (niemieckiego) w celu dobrania się do tyłków przestępcom. Cobra: Oddział Specjalny - Pościg to już druga próba przeniesienia owego "dzieła" na ekrany komputerów. Czy udana? Zdecydowanie twórcom udało się osiągnąć wysoki poziom… kiczu. Kicz doskonały? Kicz totalny? W każdym razie - słowo "kicz" podsumowuje opisywany produkt wręcz idealnie!

Niby to Niemcy, a stan dróg jakoś dziwnie znajomy…

Wcielamy się w postać rekruta niemieckiej policji, który, po krótkim wprowadzeniu, od razu przechodzi do ścigania morderców. Fabuły jako takiej gra nie posiada, co najwyżej krótkie historie powiązane z pojedynczymi sprawami. Kampania Cobry składa się bowiem z ośmiu rozdziałów, nazywanych tutaj sprawami, każda sprawa to 6-10 misji. By było śmieszniej, auto-save dokonuje się pomiędzy owymi rozdziałami, a niektóre z nich to kwestia nawet 1h jazdy! Czasem gra zapisuje się pomiędzy niektórymi misjami, ale nie zostajemy poinformowani, kiedy (instrukcja w tej kwestii milczy). Po prostu pięknie, gdy odchodziłem od komputera, musiałem chować grę do paska.

Twórcy lokacji musieli być w niezłym bagnie, jak to robili…

Misje nie wyglądają zbytnio obiecująco, jednak są dosyć zróżnicowane. Czasem przyjdzie nam kogoś śledzić, nieraz gonić, ew. dotrzeć szybko na miejsce przestępstwa itp. Interesująca jest natomiast jedyna możliwa metoda na zatrzymanie podejrzanego w pościgu - wystarczy skurczybyka dogonić, przewrócić na dach, ew. grzmotnąć w niego tak mocno, by się rozleciał, a następnie postać przy nim 5 sekund. Poezja. Całości dopełniają wstawki wprowadzające nas w misję - aktorstwo ludzi dubbingujących sięgnęło wręcz poziomu zapowiadania pogody, gratulujemy! Jak już przy tym jesteśmy - na chodnikach nigdy nie jest nam dane ujrzeć przechodniów. Ach ta niemiecka burżuazja, wszędzie samochodem! Wracając do pościgów - by je urozmaicić, wyposażeni zostaliśmy w syrenę oraz klakson. Do teraz nie bardzo rozumiem, po co mi one. Gdy trąbię, mało kto na ulicy coś sobie z tego robi. Gdy włączam syrenę, również efektu nie widać. By było śmieszniej, w podpowiedziach wyczytać możemy takie kwiatki: "To nie jest misja policyjna, więc nie wolno Ci korzystać z sygnału". Ta, przejechałem całą misję z alarmem, nikt się tym zbytnio nie przejął. Ale ta zawartość naszych wózków i tak wysiada przy możliwości włączenia… kierunkowskazów! Jazda po mieście polega na ścinaniu zakrętów, rozwalaniu co się nawinie pod koła, włącznie z uczestnikami ruchu, a tutaj możemy sobie świecić kierunkowymi? Po co? Tajemnica twórców, nie nam to wiedzieć. Zastanawia mnie też, dlaczego, jako policjant śledzący podejrzanego, mamy prawo dowolnie niszczyć cywilne pojazdy. Można je rozłupać na milion sposobów, przy okazji jechać po lewej stronie jezdni z prędkością 200km/h - nikt się tym nie przejmie…

Kto pierwszy na posterunku, ten zgarnia wszystkie pączki!

Poza wyścigami, dostępne są też tryby "Pojedynczy wyścig" oraz "Podzielony ekran". Pierwszy polega na zwyczajnym ściganiu się po trasach odblokowanych już w kampanii. Także samochody, którymi możemy się poruszać, to te, którymi już jeździliśmy w "Sprawach". Nie ma w tym trybie niczego, czego byśmy już nie widzieli, więc się nad nim rozwodzić nie będę. Za to ciekawy, bo pełen absurdów i baboli, jest tryb "Podzielony ekran". Jak sama nazwa wskazuje, monitor zostaje przedzielony na dwie części, dołączamy pada i ścigamy się z kumplem! Co w tym interesującego? A na przykład to, że gdy jedna osoba wciśnie przycisk ponownego postawienia na drodze, postawieni zostają obaj gracze! Wypas, no nie? Na dokładkę, często osoba "stawiająca" pojawia się na jezdni szybciej! Wspaniale umila to czas spędzony przy grze, atmosfera przy grze wieloosobowej jeszcze nigdy nie była tak sympatyczna!

Umiejętny Zorro sprawi, że i mechaniczny koń wierzga

Jeśli chodzi o model jazdy, to oczywiste, czego możemy się tu spodziewać. Nie jest to gra z serii sygnowanej Colinem McRae, zresztą nawet nie próbuje nią być. Jeździ się na wskroś zręcznościowo, fizyka oszałamia, a dźwięki wydobywające się spod maski jak żywo przypominają… kosiarkę? Ciekawy przykład pieczołowitego przestrzegania praw wspomnianej fizyki: rozpędziłem się do 190km/h, co w tej grze trwa jakieś 5 sekund i przywaliłem w drewniany płotek w ogródku. Płotek jak stał, tak stał, za to samochód zajął się ogniem, a na ekranie pojawił się napis "Misja Skończona". Czy to wymaga dodatkowego komentarza? Poza tym, tak dumnie opisane na pudełku akrobacje ("Niczym z filmów!") ograniczają się do tego, że od czasu do czasu wyskoczymy sobie z jakiejś górki. Sytuację ratują trochę modele pojazdów, którym daleko do tych z polskiej serii "Rejserów", pomimo swojej nijakości wykonane został przyzwoicie. Nie można tego niestety powiedzieć o otoczeniu, ale o tym w akapicie poświęconym grafice.

Akapit poświęcony grafice

Kwestia oprawy w Cobra: Oddział Specjalny - Pościg jest o tyle interesująca, że nie wiadomo, jak ją ugryźć. Niby nie jest to nic szpetnego, a rozmycie w ruchu wygląda czasem w miarę ładnie… jednak zatrzymując pojazd możemy się po prostu o tą kanciastość pokaleczyć. Niektóre drzewa to zwyczajnie dwa modele 2D zestawione ze sobą pod kątem - takie kwiatki w 2008 roku?! By było dziwaczniej, są też rośliny wykonane w pełnym 3D, czemu jednak nie wszystkie? Tekstury na budynkach porażają, jeśli uzyskamy odpowiednią prędkość, wydają się bardzo ładnie rozmyte. Ich problem polega na tym, iż pozostają rozmyte nawet gdy się zatrzymamy. Nie zrozumcie mnie źle, nie jest tragicznie, shakery 2.0 momentami dają o sobie ładnie znać, jednak niezbyt często. Oprawa audio może nie woła o pomstę do nieba, lecz balansuje na krawędzi. Jeśli chodzi o muzykę, to bywa, że usłyszymy jakiś fajny rockowy riff, jednak za chwilę zostaje zastąpiony niemiecką wersją disco-polo (disco-germano?). Wspominałem już o dźwiękach kosiarki, więc tę kwestię tutaj przemilczę, co za dużo, to niezdrowo.

Zaawansowana roślinność aż zachęca do kamery

Dobra, skoro tak tą nieszczęsną Cobrę zjechałem po całej linii, czemu ocena 4? Bo ta gra ostatecznie nie jest tragiczna. Wystawienie niższej oceny byłoby dla niej niesprawiedliwe. A gdzie możemy znaleźć zalety omawianego produktu? Przede wszystkim, trasy zostały zaprojektowane całkiem ładnie, jak na ogólną jakość gry. Poza tym, samo ściganie przestępców i szeroko pojęty klimat policyjnej roboty dają trochę radochy. Niemniej, nie jest to tytuł, na który warto wydać 79zł (!), albowiem taka jest cena sugerowana tego potworka - ktoś chyba upadł na głowę, gdy ją ustalał. Gdy już Cobra trafi do jakiejś gazetki, można ją będzie zastosować jako miły przerywnik pomiędzy większymi produkcjami, teraz trzymajcie się od niej z daleka - za tą cenę można kupić mnóstwo lepszych gier!