1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Call of Duty 3

To było do przewidzenia. Spektakularny sukces części pierwszej. Utrzymanie wysokiego poziomu w części drugiej, podbicie serc konsolowców kolejną odsłoną... zapowiedź trzeciej części najlepszego wojennego shootera ostatnich lat była tylko kwestią czasu. No i się doczekaliśmy.

O projekcie było głośno już od dawna. Nie wiedzieliśmy nic, oprócz tego, że gra powstaje, będzie wyposażona w przełomową grafikę, a akcja będzie osadzona w głównej mierze na ziemiach starego kontynentu. Na tym nasze informacje się kończyły i tak pozostało przez dłuższy czas. Lecz w końcu samo ActiVision odsłoniło rąbka tajemnicy, pokazując całej rzeszy fanów pierwszy trailer...potem było już z górki.

Call of Duty 3

Jak każda zapowiedź i ta będzie opierała się na informacjach prasowych, jak i zapewnieniach twórców, którzy serce by dali sobie wydrzeć na dowód, że ich słowa są prawdziwe. A na końcu jak zwykle bywa różnie. Na szczęście team odpowiedzialny za Call of Duty 3 to profesjonaliści w pełnym sensie tego słowa, dlatego zdecydowanie nie mamy wątpliwej przyjemności z czczymi przechwałkami. ActiVision wie co robi, dobrze zna prawa rynku i skutecznie umie podsycać zainteresowanie swoimi produktami. Chłopcy chwalą się, oj chwalą, ale robią to... bo mogą. A jest się czym pochwalić. Call of Duty to projekt, który dokonał czegoś, co wydawało się zgoła niemożliwe. Zepchnął z tronu Medal of Honor, czyli dotychczasowo najlepszą serię shooterów o drugowojennej tematyce. Jako, że CoD okazał się kurą znoszącą złote jaja, firma postanowiła produkować kolejne to odsłony na wszelkie możliwe płatformy, aż poprzez kontynuacje i kilka dodatków doczekaliśmy się w końcu informacji na temat części trzeciej.

Nowości już teraz jest dosyć wiele, a grze daleko jeszcze do stanu ukończenia. Jedną z najważniejszych, o ile nie najważniejszą z nowinek jest walka w zwarciu, czyli dumnie zapowiadana przez programistów "CLOSE-QUARTERS COMBAT". Kiedy staniemy oko w oko z przeciwnikiem, dostaniemy do dyspozycji znacznie bardziej rozwinięte metody walki niż standardowe uderzenie kolbą. Parowanie kolby przeciwnika, wyrywanie mu broni, przewracanie, ogłuszanie... czego dusza zapragnie. Miły dodatek, ale jak dla mnie, nie aż tak potrzebny. Nie wiem, czemu twórcy akurat tym się tak chwalą, bo w końcu czasy Drugiej Wojny Światowej to nie czasy walk na miecze. Tutaj bardziej liczy się celne oko niż silna ręka. No cóż, pożyjemy zobaczymy. Może być ciekawie. Byle by nie było to dodane na siłę, bo naprawdę nie chcę dożyć sytuacji, w której będę zmuszony, grając w CoDa, toczyć co drugą walkę w zwarciu.

Kolejną nowością jest możliwość częściowego zniszczenia otoczenia, w którym, w przeciwieństwie do poprzedniczek, nie znajdziemy już kryjówki. Najprawdopodobniej duża część mapy będzie całkowicie zniszczalna, włączając w to ściany, płotki, domy czy zapory. Ma to zmusić nas do bycia w ciągłym ruchu, do odczucia większej adrenaliny oraz stanu bezradności. Pożyjemy, zobaczymy. Mi tam niezniszczalne budynki w poprzednich częściach zupełnie nie przeszkadzały, ale obecnie spotykamy się z modą na innowacje, a więc zmieniać, ile się da!

Następnym novum ma być możliwość własnego wyboru wykonania misji. Dróg ma być kilka, wszystkie właściwe, wszystkie odpowiednie. To od nas będzie zależało, czy na przykład przedostaniemy się kanalizacją na tyły wroga, czy też może wybierzemy frontalny atak z naszymi kamratami. Wiele już nasłuchaliśmy się o takich wyborach dróg, także pozostańmy na razie sceptyczni. Ile to razy w szumnie zapowiadanych grach takie momenty były, ale odczuwalnie dodane na siłę. A wszystko smakuje lepiej w niedosycie, niż nadmiarze. Opcja wyboru ścieżek, choć ewidentnie ciekawa, nie musi być obowiązkowa, aby Call of Duty 3 okazała się grą wybitną. A po cichu liczę, że taką właśnie się stanie.

Jedziemy dalej. Kolejnym urozmaiceniem, które weźmiemy pod lupę będzie możliwość użytkowania wszelakich naziemnych pojazdów odpowiadających tematycznie realiom Drugiej Wojny. Wiem, wiem co chcecie teraz powiedzieć. "To już było". Ano było, ale jeszcze nigdy nie na taką skalę. Pojazdy mają być nie tylko bohaterami misji przerywnikowych, stanowiąc jedyne urozmaicenie. W części trzeciej uświadczymy ich ciągłej obecności i to tylko od nas będzie zależeć, czy dany kawałek pokonamy na piechotę, czy zakuci w tytanowy pancerz. Odpowiedź zdaje się być raczej oczywista, ale jeżeli weźmiemy pod uwagę dość licznie rozmieszczonych przeciwników z bronią pancerną, wybór nie jest już tak prosty.

W przypadku drużyny nie mamy co liczyć na żadne novum. Towarzysze broni jak zwykle będą, ale nic ponadto. Sami nic nie zrobią, bez ciebie są niczym. Coś tam sobie postrzelają, gdzieś tam sobie postoją, podłubią w nosie i na tym ich rola będzie się kończyć. Czyli jednym słowem standard. Czy to dobrze, czy źle? Cóż, sam nie jestem pewien, ale skoro coś jest bardzo dobre.. po co to zmieniać? W końcu co to za przyjemność, kiedy komputer będzie odwalał za ciebie brudną robotę. Póki akcje w Call of Duty nie przechodzą w a`la Rambo , to jest naprawdę dobrze.

Przy produkcji tej kategorii nie wypada nie przybliżyć nieco trybu gry dla wielu osób, a ten nie będzie się znacznie wyróżniał... jednym słowem będzie bardzo dobrze. Większe znaczenie moją odegrać pojazdy, ale jak wyjdzie w praniu, to my dopiero zobaczymy. Na mapę przypadać będzie maksymalnie 24 graczy, czyli na chłopski rozum tak w sam raz. Broń... standardowo. Nic rewolucyjnego, odpicowany wygląd, bardziej realistyczne oddanie alternatywnego trybu celowania, polegającego na używaniu przyrządów celowniczych. Strzelać ma się ciężej, za to obrażenia mają być większe... czyżby ActiVision urealniał rozgrywkę?

Czas powiedzieć nieco o grafice, szkoda tylko, że nie ma za bardzo o czym. Na dzień dzisiejszy niewiele o niej wiemy, prócz tego, że prezentuje się okazale. Mimo wszystko nie musiałem zbierać szczęki z podłogi, co jak dla mnie jest nieco negatywnym znakiem. Ponownie silnik Quake 3 na dopingu? To już przestaje być śmieszne...

O samej osi fabularnej nie mamy zbytnio pojęcia. Jak zwykle pokierujemy siłami aliantów, zmagającymi się z armią III Rzeszy. Wszystko dziać będzie się w zrujnowanej wojną Europie.

Więcej faktów wycisnąć się na dzień dzisiejszy nie da, toteż na tym chciałbym zakończyć ów wywód. CoD 3 będzie co najmniej bardzo dobry, to można stwierdzić już teraz, chociażby patrząc na listę osób, która tworzy ten projekt. Ale czy będzie genialny? Czy gruntowny lifting wystarczy, aby ponownie rozgrzać serca fanów do czerwoności? Czy i tym razem poczujemy pot, krew i łzy? Wiele pytań, odpowiedzi znikome. Ale one przyjdą z czasem. A dokładniej, to z jesienią.