1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Bogini z labradoru

Zawsze uwielbiałem kryminały. A kiedy kryminał jest osadzony w pierwszej połowie XX wieku i pojawiają się w nim autentyczne postaci historyczne i zdarzenia, które wtedy trzęsły posadami całego świata, to pewne jest, że taki tytuł ma u mnie mocne fory. Po Ogrodzie Bestii Deavera (100% miodu w 9 numerze Playbacku) sięgam po praktycznie każdą taką lekturę. Nie inaczej było z najnowszą książką Konrada T. Lewandowskiego, której po prostu nie mogłem odpuścić. A więc, nie czekając długo, zameldowałem się do naczelnego, a potem z niecierpliwością czekałem na przesyłkę, która nie chciała dojść.

Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i dziś jestem już po lekturze, trzeba przyznać, wspaniałej książki. Co tu dużo mówić - Bogini z labradoru spełniła wszystkie moje oczekiwania i z całą pewnością stanowi kawał dobrej prozy dla każdego fana powieści kryminalnych. Jest to już druga pozycja spod pióra Lewandowskiego, po Magnetyzerze, opowiadająca historię błyskotliwego komisarza, a później nadkomisarza Jerzego Drwęckiego. Na stronicach tej powieści znajdziemy także Piłsudskiego, Witolda Gombrowicza czy Franciszka Fiszera. Ale na tym plejada osobistości się nie kończy, bowiem w czasie całej ciekawej przygody poznamy ich więcej.

Warszawa, wczesna jesień 1928 roku. Stolica przygotowuje się do uroczystych obchodów 10. rocznicy odzyskania niepodległości. Tymczasem marszałkiem Piłsudskim zaczyna interesować się tajemnicza sekta okultystów-patriotów. Ochrona podejrzewa przygotowania do zamachu, ale jest bezsilna wobec ogromnych zakulisowych wpływów elitarnej organizacji. O wyjaśnienie sprawy proszony jest "człowiek spoza układu", świeżo awansowany nadkomisarz Jerzy Drwęcki, który dopiero wrócił z podróży poślubnej do Włoch i Austrii. Drwęcki spotyka starych towarzyszy broni ze Lwowa, ale dawna lojalność wystawiona zostaje na ciężką próbę. Do tego warszawską policję wodzi za nos ekscentryczny angielski detektyw sir Reginald Pulteney, który nie wiadomo po co przybył do Polski. Zaczynają ginąć ludzie. Sytuacja staje się tragikomiczna, zwłaszcza gdy w sprawę zostaje wplątany młody, dobrze zapowiadający się prawnik i pisarz Witold Gombrowicz. Klucz do zagadki znajduje się w kawiarni Ziemiańska, tylko jak skłonić do współpracy z policją Franciszka Fiszera?

Bogini z labradoru

Historia, choć z początku wydawać by się mogło, że nie ma sensu, odkrywa przed nami kolejne tajemnice i sprawia, iż wszystko nabiera barw. Na przestrzeni kart książki powieść ewoluuje z prostego opowiadania o wojakach broniących Lwowa, do wielkiego spisku ogarniającego międzywojenną Warszawę. Choć niektóre rzeczy wydawałyby się absurdalne, to z biegiem czasu coraz bardziej w nie wierzymy. I nie wiem, czy jest do zasługa pisarza, który swoją drogą stworzył niesamowity klimat, czy może zasługa mojej łatwowierności. W każdym razie - już dawno tak dobrze się nie bawiłem, dosłownie połykając kolejne rozdziały.

Lewandowski pokazał też, że zna się jak nikt inny na historii Warszawy z tamtych lat. Stworzył naprawdę autentyczny obraz miasta wraz z całą otoczką. Warszawa tętni życiem, a inna mentalność ludzi, ich zachowania czy nawet mowa są niezwykłe, jak na dzisiejsze czasy, dokładnie oddane. Dzięki temu nie ma najmniejszego problemu, aby przenieść się myślami w świat opisany w książce i stanąć obok bohaterów, którzy, swoją drogą, są zabójczo autentyczni. Aż chce się z nimi utożsamiać. Na dodatek to wszystko okraszone jest lwowską gwarą i piosenkami wywodzącymi się z tej kultury, które powinien znać praktycznie każdy nieco starszy człowiek. Wspomnienia same cisną przed oczy. Nie ma to jak przypomnieć sobie stare przeboje, jeszcze z winylowych płyt.

Więcej przekonywać nie trzeba. Każdy fan kryminałów powinien mieć tę perełkę na stanie, bowiem to jeden z najlepszych, jeśli nie najlepszy, kryminał polskiej literatury. Niestety takich tytułów brak u nas, więc tym bardziej cieszy działalność kogoś takiego jak Konrad T. Lewandowski. Gorąco polecam, zwłaszcza, że cena za tę pozycję nie jest wygórowana. Naprawdę warto dać 20 zł za tak dobrą prozę!