1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Biały Wilk w lodówce

Sobota wieczorem. Niczego się niespodziewający Jan Kowalski ogląda TV w swoim ulubionym, połatanym fotelu. Dzisiejsza ramówka, zupełnie jak wczorajsza, zdominowana została przez jakiegoś siwego dziada z dwoma kijami na plecach. Na jaki kanał pan Jan nie zaglądnie, wszędzie natknie się na tego dziada! Zmęczony sytuacją, wyrusza na przeprawę w kierunku lodówki, w celu zdobycia piwa. Jakże wielkie było jego zdziwienie, gdy otworzył białe drzwiczki. W środku siedział siwy kolo z TV! Ten sam, co to reklamował opony w przerwie meczu! Z początku siwy dziadyga wyglądał na równie zdziwionego, co nasz bohater, lecz zaraz się opamiętał i rzekł:
-No co… tu mnie przecież jeszcze nie było!

Ten wstęp, jakkolwiek dziwny by nie był, oddaje cały sens mojego tekstu. Na początek należy się wyjaśnienie: ja nie mam nic do marketingu, nie przeszkadza mi upychanie reklam gdzie popadnie. Od tego są specjaliści, nie mnie się na ten temat wypowiadać. Jednak postaram się opisać wam, jak na mnie, zwykłego konsumenta, kampania reklamowa Wiedźmina wpłynęła. Jak bardzo straciłem sentyment do postaci siwego rębajły…

Milszy akcent kampanii…

Zacznijmy od przepychu. Kurczę, pamiętam jeszcze czasy, gdy cieszyłem się każdą reklamą gry, jaką ujrzałem. Zawsze krzyczałem do osób obecnych: "Zobacz, Wiedźmin!". Przyklejanie Geralta do każdej gazety, ściany czy reklamy w TV zabrało mi tę radochę. Jedyną sensowną reakcją na zobaczenie tej pooranej bliznami twarzy jest przewrócenie strony/zmiana kanału. Marketingowcy z CDP pozbawili mnie sympatii do IMO najciekawszej postaci w historii literatury. Gratulacje. Że co, że się nie znam na reklamie? Ja rozumiem, może i taki przepych jest skuteczny, może i zwiększa zyski producenta, ale graczy interesujących się projektem od dawna to po prostu odrzuca. Ja takim graczem jestem, mnie odrzuciło.

Wybieram opcję nr 3: Shani. Mniam!

W numerze Playbacku, który zawierał recenzję Wiedźmina, podczas wybierania okładki redakcja od razu odłożyła na bok wszelkie projekty z Geraltem. Przyczyna jest chyba oczywista, nie ja jeden mam dość wciąż tych samych artów na okładkach polskich pism. Swoją drogą, jestem prawie pewny, że kampania promująca grę namieszała również w głowach wielu recenzentom. Zgadzam się, Wiedźmin jest grą bardzo dobrą, ale żeby od razu tyle tytułów Gry Roku? Call of Duty 4 to co, pies? A BioShock? No tak, ale będąc pod taką presją, nasz wspaniały naród nie potrafi myśleć inaczej. Tylko Wiedźmin. Najlepsze RPG, najlepsza gra roku, najlepsza fabuła, itd. Ja rozumiem, że na większość z tych tytułów Wiesiek zasłużył, ale pomyślmy jak reklama wpłynęła na nasze opinie.

Obawiam się, że wielu recenzentów będących pod presją kampanii reklamowej, wiedziało co wystawi Wiedźminowi zanim w ogóle dotknęło gry. Bo jakże nie wystawić 9/10 produktowi, o którym na miesiąc przed premierą się wszędzie mówi? I do tego polskiemu! Jak świat stary, promocja tak oddziaływała na nasze umysły, ale tutaj przeszło to ludzkie pojęcie. Przeglądam ostatnio Czołowe Polskie Pismo Dla Graczy (a co będę reklamę konkurencji robił!), patrzę - konkurs. No fajnie, co do wygrania? Koszulki, kubki i inne gadżety. Z jakim logo? No oczywiście Białym Wilkiem! Czym prędzej uciekam stronę dalej. Wchodzę do chociażby Empiku - to samo. Gdzie się nie spojrzę, "uśmiecha" się do mnie Geralt… Ile można, gdzie istnieją granice?

Kandydat wierzący i praktykujący

Jaśniejszym punktem kampanii reklamowej Wiedźmina była… kampania wyborcza Geralta. Taki promyk światła spomiędzy chmur, poprawiający na chwilę humor. Bo czy to nie zabawne, zobaczyć na bilbordzie tekst: "Geralt, kandydat spoza układu!"? Zabawne, a jakże. Tyle że sam Geralt nie budzi już takiej sympatii w moich oczach. Przez cały ten wiedźmiński szał, spadł w mojej klasyfikacji do poziomu bohaterów niezbyt chętnie oglądanych. Książkowy twór Sapkowskiego to postać niemal idealna (pod względem konstrukcji), nie sposób mieć jej dosyć. A jednak, stało się. Co najgorsze, w tej zawierusze zaginęła jakby sama gra. Gdy widzę Wiedźmina, nie myślę o produkcie CDP, no chyba że można nim nazwać koszulki czy też kubki z Geraltem…

Jedyna skuteczna forma walki z korupcją

Zdaję sobie sprawę, że wielu czytelników się ze mną nie zgodzi. Przedstawiony tutaj punkt widzenia jest dosyć radykalny, trudny do przyjęcia. Ale naprawdę, polecam to rozważyć. Wiedźmin, jako gra, mi już po prostu zbrzydł. Przeszedłem go, a jakże, i to z niekłamaną przyjemnością. Ale teraz, samo patrzenie na czarne pudełko z białym wilkiem po środku mnie odrzuca. Dlatego stoi schowane głęboko w szafce...