Wydawać by się mogło, że niektórzy twórcy gier zapomnieli o słowie, jakim jest "innowacyjność". I tak też jest, bowiem rzadko kiedy dane jest nam uświadczyć powiewu świeżości w nowych produkcjach, niezależnie od tego jaki gatunek reprezentują. Zdarzają się wyjątki i do takich można zaliczyć omawiany tytuł. I to od "samego" Electronic Arts...

Dlaczego wydaje się to dziwne? A dlatego, że produkcje firmy raczej nie można zaliczyć do jakichś odkrywczych. Bazowanie na popularnych sequelach i wypracowanych od lat markach. Mniej więcej co rok jesteśmy karmieni kolejną odsłoną danych produkcji - ot, taki NFS, FIFA itd. Wiadomym faktem jest to, że takie zjawisko jest łatwe do zaobserwowania wśród innych rynkowych potentatów, którzy również oryginalnością się nie popisują. Owszem powstają wyjątkowe produkcje, stanowią mimo to niszę wśród mnogości dostępnych pozycji. Oczekując niezwykłych tytułów, które przełamują w znaczący sposób nakreślone przez lata schematy, nie spodziewałem się takiego właśnie posunięcia ze strony EA. Koniec z pojedynczym bohaterem (sam tytuł o tym świadczy), który po raz "enty" ma za zadanie uratować świat przed niechybną zagładą, terrorystami, bojówkami moherów etc. Szablonowość? Raczej jej nie uświadczymy.

Grafika... Czego chcieć więcej?

"Armia Dwóch"? Cóż, tytuł, że tak powiem, do błyskotliwych raczej się nie zalicza, jednak doskonale obrazuje rozgrywkę, jaką przyjdzie nam toczyć. A tu warto zaznajomić się ze słowem "kooperacja", bowiem na niej skupią się nasze działania. Bohaterowie, jakimi przyjdzie nam pokierować, to Tyson i Elliot - dwaj najemnicy pracujący na "zlecenie". Chłopcy od brudnej roboty - na posyłki - wyruszają tam, gdzie wojsko zawodzi podejmując misje od różnorakich PMC (Private Military Corporation). Do ciekawszych zadań można zaliczyć m.in. likwidację niekomfortowych oponentów, zatopienie transportowca, odbicie zakładników itd. Oczywiście cały czas kierujemy jedną wybraną postacią, drugą natomiast pokieruje "sztuczna inteligencja" (według twórców jeden z wielu mocnych stron tytułu). Przejście kolejnych zadań wydaje się niemożliwe bez wsparcia nieodłącznego kompana, i tak też jest w istocie, gdyż wsparcie przybiera różne formy. Od osłaniania "tyłów", asekuracji podczas "zjazdu" na lince (motyw a'la Splinter Cell) aż po masę nieszablonowych patentów, a napomknąć warto, że takich tutaj wiele. Oprócz wiadomych smaczków, takich jak ostrzał w "zasięgu" 360 stopni, wykorzystanie osłon terenu etc. zawarto "coś" w postaci mini-gier - ot, towarzysz broni jest w stanie "umierającym", my natomiast kręcąc gałką analogową dokonujemy masażu serca, a przy okazji wciskając odpowiedni przycisk odciągamy go od "tunelu światła". Kolejny przykład - tryb snajperski - całą akcję widzimy praktycznie w trzech "oknach" - pierwsze dwa ukazują nasz cel i odpowiednio drugiego bohatera, natomiast ostatni (trzeci) widok ukazuje całą akcję z boku. Ciekawe, nieprawdaż?

Jak już wspominałem, "sztuczna inteligencja" drugiego bohatera będzie wysoko uposażona - nie jest to bezmyślny bot, który wybiega na pierwszy ogień, a na dodatek nie potrafiący korzystać z dobrodziejstw terenu (unikając strzałów). Przede wszystkim nacisk położono na interakcję - wydawanie komend kompanowi, a te z kolei będziemy "wydawać" głosowo (poprzez headset), nakazując wykonanie odpowiednich ruchów. Druga sprawa - "pamiętliwość" drugiego bohatera - jeżeli zawiedziemy w danej akcji, a konkretnie w danym momencie (osłanianie zakładników, tudzież towarzysza itp.) ten przy następnej misji, niezbyt przychylnie zareaguje na podobną decyzję (która zresztą ostatnio przyniosła straty), a co za tym idzie, to my będziemy musieli wykonać karkołomną akcję, od której wcześniej się wstrzymywaliśmy.

Screen z cyklu "przybyłem, zobaczyłem..."

Grafika. Na screenach wszystko wygląda miodnie, i takie też winno być, wszak "nowa generacja" do czegoś zobowiązuje. Rewelacyjne wykonanie zarówno animacji postaci jak i otoczenia (co wydaje się oczywiste). Te zaś poszczycić się może pełną "zniszczalnością" i utylitarnością (wspomniane osłony podczas ostrzałów). A przede wszystkim realistycznym odwzorowaniem najdrobniejszych szczegółów - miejmy nadzieję, że prezentowane screeny nie mają ani krzty przekłamania. Ba! Oby były "tylko" przedsmakiem!

Nie można zapomnieć o trybie multiplayer, gdyż ten prezentuje się równie smakowicie. Niezależnie od tego, czy przyjdzie nam grać z kolegą siedzącym obok czy na drugim końcu świata, jego ingerencja (wejście do gry) jest niczym nieograniczona. Sprowadza się do tego, że niezależnie od momentu w jakim się znajdujemy w grze, ten w każdej chwili może dołączyć do rozgrywki służąc swoją pomocą. Nie będę wymieniał trybów rozgrywek online, gdyż są one analogiczne do odpowiedników swojego gatunku (deathmatch itp.). Interesującą opcją jest możliwość "kustomizacji" (tuningowania) broni (której to dokonujemy za zarobione fundusze za wykonanie danych misji [hmm, smakuje Hitmanem :D - mCrvn]). Sam arsenał może nam posłużyć w grze, jak również w handlu wymiennym z innymi graczami.

Jeden z kolejnych celów eksterminacji

Tytuł niewątpliwie zasługujący na miano przełomowego, jeżeli chodzi o urozmaicenia i nowe patenty, które wnosi do nieco oblepionego już przez schematyczność gatunku TPP. Nie pozostaje nic innego, jak wierzyć zapewnieniom twórców i mieć nadzieję, że obietnice jakie złożyli w postaci screenów i apetycznych zapowiedzi, zostaną zrealizowane w finalnym produkcie. Murowany hit? Nie w 100%, ale możliwości, aspiracje ku tej randze i zaplecze, jaką pozycja ma, dają takowe wyobrażenie.