1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

Akacja - korzenie wszelkiego zła

Motyw dziecka w kinematografii jest bardzo często wykorzystywany w horrorach. W końcu stereotyp czystości, dobra i niewinności zostaje obalony i dość często staje się symbolem kontaktu szatana ze zwykłymi ludźmi. Filmy grozy takie jak "Omen", "Egzorcysta" czy "Dziecko Rosemary" przeszły do historii i są umieszczane w wielu światowych rankingach jako najlepsze horrory wszechczasów. Filmowcy z Azji postać dziecka wykorzystują również w wielu podobnych produkcjach ("The Ring"). Koreański twórca Ki-Hyung Park (reżyser "Whispering Corridors") nakręcił jednak film, który oddala się od schematów azjatyckiej szkoły horroru i stawia na pierwszy plan wizerunek małego chłopca.

"Akacja - korzenie wszelkiego zła" opowiada historię młodego małżeństwa niezdolnego do posiadania własnych dzieci. Pewnego dnia adoptują sześcioletniego Jin-sunga i pomimo narastających problemów wychowawczych oraz negatywnego podejścia matki kobiety, dom jest wypełniony rodzinnym ciepłem, którego para szukała od dawna. Parę miesięcy później, kobieta niespodziewanie zachodzi w ciążę. Gdy dziecko się już przyszło na świat, mały Jin-sung stara się zwracać na siebie uwagę poprzez desperackie czyny, aż w końcu pewnego dnia znika bez śladu. W trakcie intensywnych poszukiwań, w domu zaczynają się dziać coraz to dziwniejsze rzeczy, a w ogródku nieoczekiwanie odżywa, dawno już uschłe drzewo akacji.

Akacja

Dzieło Parka nie można zaklasyfikować do gatunku horroru. Reklamowany jako kino grozy i wydany w Polsce w drugiej serii "Horrory Świata" może być wielkim zawodem dla szukających mocnych wrażeń. Film jest raczej stonowanym dramatem psychologicznym z elementami horroru. Tempo akcji jest powolne i serwuje nam pojedyncze elementy akcji dosyć równomiernie w śladowych ilościach. Dlatego napis na pudełku, cytujący wypowiedź jednego krytyk z eFilm Critic może być mylący. Autor sugeruje, że "Akacja" jest horrorem w stylistyce "Innych" Amenábara i "Zemsty po latach" Medaka. Zgodzę się z tym stwierdzeniem jedynie w kwestii scenariusza, gdyż łączy niecodzienne sprawy rodzinne oraz tajemnicę związaną z dzieckiem.

Akacja

Filmy Medaka i Amenábara posiadały jednak intensywny klimat gotycki, który w sposób naturalny wywoływał uczucie niepokoju. Styl "Korean Gothic" nie wypada tu pozytywnie. Utrzymując naturalność teraźniejszości, schemat koreańskiej posiadłości nie potęguje odpowiednio napięcia.

Całość jest wyidealizowana, a czasami przypomina miejsce zamieszkania "yuppie". W dodatku, pogoda wpływa sprzyjająco na konwencję dramatyczną. Nieczęsto akcja dzieje się w totalnej ciemności, a zamiast tego mamy albo szare niebo lub piękne słońce, na tle którego rozkwita piękna akacja Patrząc jednak z drugiej strony, autor nie wykorzystuje tanich chwytów, aby nastraszyć widza. Szkoda tylko, że jak już coś się pojawi, to nie pozostaje na długo.

Akacja

Park stara się straszyć widza w dość niekonwencjonalny sposób. Wykorzystuje środki poetyckiego strachu, ale błądzi i nie potrafi znaleźć swojego miejsca. Gdzieś tutaj krąży klimat "The Fall of the House of Usher" Poe'a (chociaż ze zbyt małą ilością szarości i depresji) oraz reszty cech, charakteryzujących twórczość amerykańskiego literata. Reżyser zmienia odrobinę jego koncepcję melancholii, ale wykorzystuje ideę tzw. "doubles" (przynajmniej w jednym wątku). Wprowadza również atmosferę totalnie nieatrakcyjnego koreańskiego gotyku. Co gorsza, nie wykorzystuje domu jako siły straszenia, ale tylko jego jedyny element - tajemnicze drzewo akacji. Do tego worka można wrzucić pojawiające się koszmary o iście freudowskich i lynchowskich aspiracjach, które początkowo bezsensowne, zyskują na znaczeniu w późniejszych minutach.

Akacja

Pomimo przewidywalnego, lecz świetne zrealizowanego zakończenia, "Akacja" zawiedzie prawdziwych fanów horroru. Park zbyt często neutralizuje napięcie, a pomaga mu w tym jeszcze miejsce akcji. Stonowane tempo oraz mnóstwo alegorycznych scen spowoduje, iż niektórzy mogą nie wytrwać do końca. Dobrze, że film zamiast krwi stara się kreować odpowiedni klimat do wywołania uczucia grozy u widza, ale koreański reżyser chyba nie wykorzystał do końca swoich możliwości. Obraz można potraktować w formie ciekawostki, gdyż niecodziennie widzimy takie podejście do azjatyckich horrorów. Szkoda tylko, że zabrakło mu werwy z "Zemsty po latach" bądź "Innych". Rozczarowanie.