1. SPIDER'S WEB
  2. rozrywka

9 Kompania: Roots of Terror

Każda historia ma swój początek. Nie przypuszczałem pewnego pięknego sobotniego popołudnia, że taszcząc do domu z wypożyczalni film F. Bondarczuka zatytułowany "9 Kompania" sięgnę po gatunek gier zupełnie mi obcy, a takim niewątpliwie są strategie czasu rzeczywistego. Fascynacja historią opowiedzianą w filmie przysłoniła zdrowy rozsądek i stało się. Następnego dnia, po domowym seansie filmowym, ciężkim galopem udałem się do zaprzyjaźnionego sklepu, gdzie dokonałem zakupu gry "9 Kompania: Korzenie Terroru" (w oryginale - 9 th Company: Roots of Terror"). No i się zaczęło…

Godzi się w tym miejscu wspomnieć o tle historycznym gry i filmu opartym na wydarzeniach wojny radziecko-afgańskiej, która trwała od 25 grudnia 1979 roku do 15 lutego 1989 roku. Zbrojna interwencja na kolejno ponawiane prośby komunistycznych władców Afganistanu, którzy we własnym kraju wprowadzili dziki terror niszcząc wszystko, jawiła się władcom Kremla, jako krótkotrwały wypad na lokalną wojenkę w sąsiedztwie. Czas pokazał jak bardzo się mylili. Dziesięcioletnia wojna, około 15.000 zabitych żołnierzy po stronie Armii Czerwonej, zbrodnie wojenne na niewyobrażalną skalę i bezprzykładne męstwo afgańskich bojowników z różnych plemion skupionych pod komendą dowódców polowych doprowadziło do wyprowadzenia wojsk radzieckich z Afganistanu. Zainteresowanych szczegółami tej wojny odsyłam do właściwych źródeł. Teraz znowu w Afganistanie leje się krew z powodu jatki rozpętanej początkowo przez USA, które sprytnie w całą awanturę wmanewrowały NATO. Ultranowocześnie wyposażone jednostki wojskowe krajów członkowskich i USA przegrywają z zaprawionymi w bojach i kiepsko wyposażonymi oddziałami Talibów oraz mudżahedinów. Nieśmiało przebijają się płynące z dowództwa wojsk interwencyjnych sugestie o "honorowym" wycofaniu się z Afganistanu w obliczu widma porażki, gdyż tej wojny nie da się po prostu wygrać.

Piekło po raz pierwszy…

Pamiętając wydarzenia związane z interwencją sowiecką i aktualny stan rzeczy nasuwa mi się smutna konstatacja. Otóż, mimo spuszczanego bezlitosnego manta w latach 1979-1989 "Imperium Zła", jakim był wówczas ZSRR nigdy nie zwrócił się z żądaniem udzielenia militarnej pomocy do władz pogardzanego dzisiaj PRL-u, mimo że Ludowe Wojsko Polskie było składową częścią wojsk Układu Warszawskiego! Teraz, w dwadzieścia lat po upadku ustroju socjalistycznego, demontażu tzw. Obozu Państw Socjalistycznych (byliśmy w nim jako PRL podobno najweselszym barakiem…) i wspomnianego powyżej paktu wojskowego nasi polscy żołnierze w ramach przynależności do innego paktu wojskowego giną na kamienistych szlakach "Afgana". W ramach włazidupstwa politycznego zwanego bardziej elegancko serwilizmem demokratycznej władzy Rzeczypospolitej, której aktualnego numeru nie pamiętam (była III, potem przez chwilę nawet IV…), urojonych profitów i wirtualnych zysków, które zamieszkują w przypustawych czerepach "Wadzy", władowaliśmy się w zbrojną awanturę po raz pierwszy w ponad tysiącletniej historii naszej państwowości stając się okupantem. Szkoda gadać i na tym poprzestanę przechodząc do "merituma" tego tekstu. No cóż, stary PIRX lubi czasem pozrzędzić…

Mi-24

Zasiadając do rozgrywki "9 Kompanii" zalecałbym wcześniejsze obejrzenie filmu, lecz nie jest to niezbędne i konieczne. Dziesiątka różnorodnych misji wchodzących w skład Kampanii pozwoli na dogłębne sprawdzenie zdolności dowódczych kandydata do tytułu "Bohatera ZSRR". Dowodzić nam przyjdzie tytułową 9 kompanią należącą do elitarnego Gwardyjskiego 345 Pułku Spadochronowo-Desantowego Armii Czerwonej. Ciekawostką jest to, że przebieg scenariuszy poszczególnych misji jest dość luźno powiązany z treścią filmu, a w nagrodę za zaliczoną misję obejrzymy fragmencik filmu, niestety pozbawiony głosu (sknerusy, co to komu przeszkadzało?!).

Strzelec wyborowy na stanowisko! Zlikwidować gniazdo oporu na wzgórzu!

Sama rozgrywka została wyposażona w szereg elementów czyniących ją ciekawszą. Po pierwsze niczym w klasycznych "rolplejach" przybywać będzie doświadczenia frontowego żołnierzom pod naszym światłym dowództwem. Istotne jest także chronienie specjalistów takich jak strzelcy wyborowi, saperzy czy też łącznościowcy. Szczególnie bez tych ostatnich wezwanie wsparcia lotniczego lub artyleryjskiego jest niemożliwe. Ja swoją wysoko kwalifikowaną ekipę chroniłem wożąc we wnętrzu transportera opancerzonego i kierując tylko do wykonywania niezbędnych zadań. Z tą koniecznością wiąże się inna i znacznie bardziej bolesna. Zapomnieć można o radosnym wysyłaniu w bój całych zasobów własnych w sprzęcie i żołnierzach. W "9 Kompanii" zabity żołnierz nie ma zdolności "zmartwychwstania" i jeżeli niefrasobliwie wygubicie swoich najlepszych specjalistów pasmo niekończących się porażek stanie się faktem. Wiem coś na ten temat, niestety. Każdą decyzję trzeba dokładnie ważyć, gdyż skutki są nieodwracalne.

Abdullah przy pracy…

Autorzy gry zadbali o wysoki realizm pola walki. Pięknie, niemal fotograficznie odwzorowane tereny Afganistanu, zmienność topografii i dobowy cykl zmiany czasu oraz efekty związane z walką bezpośrednią takie jak wybuchy, eksplozje, serie pocisków smugowych, dymy i niezwykła dbałość szczegółu w pojawiającym się sprzęcie bojowym, musi budzić szacunek. A jest co pooglądać. Pięknie w powietrzu prezentują się śmigłowce szturmowe Mi-24 "Hind", niemniej efektownie wielozadaniowe Su-25 "Frogfoot", a na ziemi czołgi T-62 i cała masa sprzętu opancerzonego z BMP-2. Osobną i równie pięknie oddaną wizualnie kategorią sprzętu jest broń strzelecka z nieśmiertelnym "kałaszem" na czele, czyli AK-47 i nowszą wersją AK-74, snajperskim Dragunowem znanym jako SWD, uniwersalny karabin maszynowy PK, że o granatnikach ppanc RPG 7 i RPG 18 nie wspomnę. Po prostu miodzio. Rzecz tylko w tym, aby rozsądnie i skutecznie zarządzać tym bogactwem oddanym do rąk naszych. Gwarantuję w tym miejscu - łatwo nie będzie! Przeciwnik zawiesi piekielnie wysoko poprzeczkę. Mudżahedini i duszmeni pojawiać się będą niczym duchy zaludniając okolice, które jeszcze chwilę wcześniej były smętnym pustkowiem. Co drugi bojownik w turbanie z reguły taszczy na własnych plecach granatnik, tak więc pracy dla strzelców wyborowych i osłony pojazdów opancerzonych będzie w bród. Strata transportu w warunkach pola walki jest poważnym zmniejszeniem szans na przeżycie podległych komandosów. O łatwych sukcesach można zapomnieć. Autorzy gry zadbali o SI naszych przeciwników na poziomie gwarantującym przedwczesne siwienie włosów. I na tym stwierdzeniu poprzestanę, by nie "palić" rozrywki tym z Was, którzy sięgną po "9 Kompanię".

Abdullah zwolniony z pracy…

Wielkim zaskoczeniem dla mnie jest fakt, iż omawiany tytuł mimo stosunkowo niskich i przyjaznych dla kieszeni wymagań sprzętowych oferuje bardzo ładną i dopracowaną grafikę. W czasie gry nie spotkałem się z błędami tak wkurzającymi, jak "tnący" się obraz, łamiące się lub przenikające się wzajemnie tekstury. Doliczywszy do tego wspomniane wcześniej realistyczne odwzorowanie terenu, broni, sprzętu, sylwetek ludzkich i warunków pola walki "9 Kompania" prezentuje się wielce zacnie, za co chwała Autorom gry. Aby nie było za dobrze, przy takiej "wypasionej" grafice nieco odstaje ścieżka dźwiękowa, ale wierzcie mi - w czasie walki o przetrwanie człowiek oprócz jazgotu broni maszynowej i eksplozji niewiele słyszy. Mogłoby być nieco lepiej, ale tu już ze mnie wyłazi nieco malkontent.

Dobrze skierowane wsparcie artyleryjskie wiele upraszcza

Sam interfejs gry na początku sprawia nieco kłopotów, ale po jego opanowaniu gra się sympatycznie. Nieźle jest od razu zakuć zasadę w pamięci, że dowodzeni przez nas żołnierze to nie Rambo i Szwarcenegery, wobec czego noszenie ekwipunku tonami nie wchodzi w grę. Dociążony maksymalnie sołdat nie pobiegnie stając się łakomym kąskiem dla zaturbanionego snajpera siedzącego w krzakach na zboczu góry. Z nielicznych mankamentów wymieniłbym jeszcze brak możliwości uczestniczenia w pojedynczych misjach i to, co najboleśniejsze - zupełne pominięcie przez Twórców gry trybu multiplayer. Wielka szkoda, niestety niewiele na tym najlepszym ze światów jest rzeczy doskonałych….

Nocny patrol rozpoznania

Czas na podsumowanie. Nigdy wcześniej nie grałem w rasowego RTS-a, a gry te do momentu pojawienia się w moim życiu w wyniku filmowej infekcji "9 Kompanii" omijałem szerokim łukiem. I pewnie tak będzie nadal, gdyż ta gra jest jedyną w swoim rodzaju. Klimatyczna rozgrywka zapewnia godziwą rozrywkę za stosunkowo sensowną cenę, za co chwała polskiemu Wydawcy - Techlandowi. Samo wydanie gry zostało ozdobione okładką przedstawiającą kadr z wielokrotnie wspominanego przez mnie filmu i nośnikiem gry z niemal spartańskim motywem rosyjskiej gwiazdy dopełnia całości. Miłośnikom taktycznych strategii czasu rzeczywistego z system sumieniem polecam "9 Kompanię", jako grę, która bezlitośnie "zasysa" i rzuca bezlitosne wyzwanie naszym dowódczym talentom. Co na koniec? Do zobaczenia w szeregach "9 Kompanii"!