Interesujące. Ostatnio regularnie nachodzi mnie ochota, aby napisać felieton, ale nie mam wówczas pojęcia o czym. Otwieram wówczas Worda, piszę dwa akapity o wszystkim i o niczym po czym usuwam wszystko za pomocą trzech klawiszy. A Loon potem się pieni, że mało piszę i że powinienem dawać z siebie więcej. Ech… w zasadzie już teraz mam ochotę skasować powyższe, ale właśnie napiłem się inspirującej kawy Tchibo. A tak w ogóle to poniższy tekst jest ujściem dla mych mąk twórczych i jak sami zauważycie jest zlepkiem jednoakapitówek.

1. KAWA

W zasadzie to jest 5 rano 1 września. 3 godziny temu stwierdziłem, że nie ma sensu się kłaść spać kiedy o 6 pobudka. Godzinę temu zorientowałem się, że popełniłem straszny błąd. Dlatego zaparzyłem sobie kawę tak mocną, że bałem się ją wypić. Ziarna wypływały na wierzch sprawiając wrażenie, że piję wodę z piachem. Aż musiałem zapijać colą. Po raz pierwszy w życiu jednak przekonałem się, że kawa naprawdę działa. Wcześniej mierząc się na nieprzespaną noc robiłem sobie o poranku tradycyjną z dwóch łyżeczek, po której wypiciu spałem do południa. Tymczasem kawa z czterech dała mi niezłego kopa. Mam w sobie tyle energii, że mógłbym założyć własny zin! Własny zin, hehe…

2. POPCORN

Zaraz potem postanowiłem sobie zrobić również śniadanie. A ponieważ nie byłem w nastroju na tak dziwaczne kulinarne eksperymenty jak jajecznica albo chleb z serem postanowiłem zrobić sobie coś innego. Zjedzenie popcornu na śniadanie jest niezapomnianym przeżyciem. A poza tym jest to śniadanie szybkie, smaczne i sycące. Problem w tym, że proces przygotowania zwykle budzi większość domowników w tym chomika. Jednakże poczułem się później syty i pełen energii w obliczu dzisiejszego dnia.

3. TRAUMA

Wiecie o tym, że oglądanie w sieci traumatycznych zdjęć naprawdę poprawia samopoczucie? Nie chodzi o to, że można zwymiotować popcorn wymieszany z kawą i colą po czym człowiek przestaje się czuć jakby zjadł mydło z TESCO. Jako człowiek mający ciało ze sprawnymi kończynami nie nękanym przez dziwaczne choróbska, których nazw nie potrafię nawet wymówić, po obejrzeniu kilku zdjęć przerażająco zdeformowanych noworodków, ludzi z rękami powykręcanymi jak strucle pijanych piekarzy czy dziwacznymi bąblami wielkości pięści na całym ciele przestałem się smucić z powodu zupy jarzynowej na obiad. Zacząłem myśleć "Bóg mnie kocha i dziękuję mu za to, że cieszę się normalnym ciałem". Jako samozwańczy psycholog polecam pooglądać sobie takie zdjęcia ludziom, którym wydaje się, że mają problemy. Tak 2 razy w miesiącu.

4. JAKIEŚ WYBORY

Ostatnio Loon coś wrzeszczy, że niedługo jakieś wybory i że musimy iść głosować. Kurczę, tylko ja praktycznie zapomniałem, że istnieje coś takiego jak telewizor, a na portale typu Onet nie zaglądam odkąd wywaliłem je jako stronę startową. W związku z powyższym o polityce nic nie wiem i chyba nie pójdę głosować. Ale od czasów ostatnich wyborów pamiętam, że w Polsce wybór nie leży pomiędzy tymi, co będą robić dobrze, a tymi co źle. Głoś należy oddać na tych, którzy narobią mniejszego szamba niż reszta. Niestety i to nie jest proste kiedy jedni do kociołka obietnic bez pokrycia dosypią przyprawy zwanej na przykład "podwyżka renty", aby wszyscy renciści szturmem wyruszyli oddawać głosy.

Swoją drogą muszę też przyznać, że ludzie, którzy piszą o politykach tak mądre rzeczy jak "ten jest liberałem" albo "ten ma lewicowe poglądy" budzą we mnie podziw. Mam wrażenie, że to bardzo mądrzy ludzie skoro posługują się tak mądrymi słowami, których znaczenia tylko się domyślam. To tak jakby nosili amulety, które dodają im do inteligencji +50%. I jacy są wytrzymali skoro są w stanie oglądać obrady sejmu, kiedy na kanale obok emitowana jest "Moda na sukces". I w moich słowach nie ma naprawdę ani krzty ironii! Ja nie jestem w stanie siedzieć przed telewizorem i oglądać tych smutnych ludzi, z których połowa wygląda jakby sparaliżowało im połowę twarzy, aby wiedzieć co chcą zmienić w Polsce i co ja z tego będę miał.

5. DROGA KARIERY I ZASADY MORALNE

Dzisiaj miałem wprowadzenie do lekcji nazywanej podstawy przedsiębiorczości. Ciekawych rzeczy się dowiedziałem na tej lekcji. Nauczycielka, na oko zdrowo po 50-tce najpierw powiedziała nam dlaczego depresja jest dzisiaj chorobą cywilizacyjną. Otóż, niektórzy z nas młodych ubierają się w markowe ciuchy, posiadają najnowszy model komórki i mają ładny duży dom, a biedniejsi z nich zastanawiają się wówczas "dlaczego on to ma, a ja nie?" po czym popadają w depresję i każdego ranka budzą się bez chęci do życia. Zaraz potem powiedziała, że powinniśmy zastanowić się czy chcemy mieć dużo, szybko i nielegalnie czy prowadzić sobie spokojny, przeciętny żywot. Dziwne, ale moim zdaniem brakuje mi tu istotnej opcji - mianowicie dużo, ale z powoli, z trudem i honorem. W obliczu tej kwestii zapytała nas też czy zasady moralne są kwestią obiektywną czy subiektywną. Powiedziała też, ze jacyś mądrzy panowie z Katowic w jakichś testach zadali identyczne pytanie, a prawidłowym okazał się punkt c, który mówił, że zasady moralne są kwestią zarówno obiektywną jak i subiektywną.

Szczerze mówiąc nie mam pojęcia w jaki sposób zasady moralne mogą być obiektywne jak i subiektywne. Enyłej, moja nowa nauczycielka przed poznaniem tych mądrych testów dałaby sobie głowę uciąć, że to kwestia obiektywna. Ja jestem odmiennego zdania. Weźcie moralistę i zaprowadźcie go w miejsce, gdzie nie przebierający w środkach bandyci czują się bezkarnie. Zobaczymy, jak długo będzie w stanie moralizować i trzymać się wcześniej wygłaszanych zasad. A jeśli wytrzyma to ukłonię się mu do samej ziemi, ale ten ukłon to już chyba nad szpitalnym łóżkiem albo co gorsza nad grobem.

6. SZKOŁA, SZKOŁA...

2 tygodnie szkoły już za mną. Nauczyciele korzystają z rezerw energii zgromadzonych przez całe 2 miesiące wakacji, aby gnębić swoich uczniów na wszystkie możliwe sposoby. Ale najpopularniejszy z nich polega na zastraszaniu zbliżającą się maturą i powtarzaniu, że w tym roku dadzą nam niezły wycisk, abyśmy do tej matury odpowiednio się przygotowali. Swoją drogą to liceum ogólnokształcące jest chyba najbardziej bzdurnym rodzajem szkoły. Szkoła ta nie ma nas przygotować do niczego w sumie tylko do matury. Nauczyciele mają z góry ustalony program, którego muszą się ściśle trzymać ponieważ jest on przygotowany pod kątem matury właśnie. W tej szkole nie nauczymy się więc rzeczy, które będą przydatne w przyszłym życiu, ale rzeczy, które będą na maturze. No, ale nie ma co narzekać, bo to przecież śliczne zobrazowane w nazwie jest. Ogólnokształcące. A więc kształci ogólnie.