Zwolnienie z ZUS za grudzień. Rząd zapomniał o zamrożonych firmach, przedsiębiorcy muszą płacić

Czyżby rząd w ostatnich tygodniach po cichu odmroził gospodarkę i pozwolił normalnie funkcjonować firmom z branż objętych zakazem działalności? Mówicie, że nie? Nawet rozszerzył zakazy? W takim razie dlaczego ci przedsiębiorcy muszą dzisiaj zapłacić składki ZUS w pełnej wysokości, choć zostali zwolnieni z opłacenia tych za listopad?

O tym, że 11 stycznia 2021 r. mija termin opłacenia składek ZUS przez przedsiębiorców opłacających składki tylko za siebie, wiadomo było, odkąd lata temu ustawowo ustalono ten termin na 10. dnień każdego miesiąca. Mimo to rząd został tym całkowicie zaskoczony.

Bizblog.pl poleca

Najnowsza ustawa covidowa, która rodziła się długo i w wielkich bólach, weszła w życie zbyt późno, by uprawnieni przedsiębiorcy skorzystali ze zwolnienia ze składek za listopad. Jak to bywa w państwie z dykty i sznurka, przedsiębiorcy musieli prosić ZUS o odroczenie płatności, podpisując odpowiednią umowę, albo zapłacić i potem prosić ZUS o zwrot pieniędzy.

Aby nie powtarzać wielotygodniowego cyrku z uchwalaniem nowelizacji ustawy covidowej, zapisano w niej możliwość przedłużenia narzędzi pomocy firmom (postojowe, zwolnienie ze składek) na kolejne miesiące samym rozporządzeniem. Wydawało się oczywiste, że zwolnienie ze składek za grudzień to tylko formalność, ale nic z tego.

Do 11 stycznia nie pojawiło się żadne rozporządzenie w sprawie przedłużenia zwolnienia ze składek za grudzień, co oznacza, że często komplet odcięci od przychodów przedsiębiorcy z branży gastronomicznej, hotelarskieh czy fitness muszą w poniedziałek zapłacić składki ZUS w pełnej wysokości albo wystąpić do ZUS-u o ponowne odroczenie płatności. To drugie jest jednak bardziej ryzykowne niż w grudniu, bo wtedy sam ZUS doradzał taki krok, a dziś kompletnie milczy.

Gdy we wtorek wysłałem zapytanie do rzecznika rządu, szefa KPRM i Ministerstwa Rozwoju, kiedy będzie rozporządzenie w sprawie przedłużenia, odpowiedział tylko resort Jarosława Gowina. Przedstawicielka ministerstwa w rozmowie telefonicznej poleciła mi zadać to pytanie Ministerstwu Rodziny, któremu formalnie podlega ZUS.

Niestety resort rodziny całkowicie zignorował moje pytanie. Co ciekawe, jakieś dwie godziny po moim zapytaniu ministerstwo opublikowało komunikat w sprawie możliwości zwolnienia ze składek ZUS za… listopad.

Na moje pytanie o przedłużenie zwolnienia ze składek zareagowało tylko Biuro Rzecznika MŚP. Urząd Adama Abramowicza (byłego posła PiS) bardzo zainteresował się sprawą i postanowił w piątek oficjalnie zapytać oba ministerstwa, co ze zwolnieniem z ze składek za grudzień.

Jak w poniedziałek poinformował mnie rzecznik prasowy Biura Rzecznika MŚP, żadnej informacji zwrotnej nie otrzymało. To marne pocieszenie, że rząd ignoruje nie tylko mnie, ale także urząd, który sam ustanowił w poprzedniej kadencji.