5000 zł zasiłku macierzyńskiego z ZUS? „Jak możesz, oszustko, wyłudzać pieniądze od państwa, niewdzięcznico jedna!”

ZUS rozumuje w ten sposób: kobiety zakładają fikcyjną działalność gospodarczą i wyłudzają od państwa kasę z tytułu zasiłku macierzyńskiego. Wstrzymuje wtedy wypłatę części świadczeń i żąda zwrotów idących w dziesiątki tysięcy złotych. Efekt? Coraz więcej matek, które pozostają bez środków do życia.

Ze względu na ochronę danych osobowych imiona kobiet, do których już zapukał ZUS zostały zmienione

Przykład nr 1: Jadwiga prowadzi działalność gospodarczą od 2005 r. W 2012 r. rodzi dziecko. Niestety, zaczyna cierpieć na depresję. Pobiera zasiłek chorobowy. Potem też macierzyński. Po siedmiu latach w kwietniu 2019 r. ZUS wszczyna wobec Jadwigi postępowanie sprawdzające, czy kiedy opiekowała się narodzonym dzieckiem, jej działalność gospodarcza nie zaczęła być fikcyjna i tym samym, czy Jadwiga nie wyłudziła zbyt wysokiego świadczenia. Żeby udowodnić, że tak nie było, ubezpieczyciel wzywa ją do dostarczenia w ciągu dwóch tygodni:

„Księgi przychodów i rozchodów, umowy najmu lokalu, faktury zakupu materiałów i towarów, raportów fiskalnych, faktur sprzedaży, faktur i rachunków kosztowych, wyciągów bankowych, rozliczeń z Urzędem Skarbowym”.

Po przejrzeniu wszystkich papierów ZUS stwierdził, że Jadwiga pobierała za wysoki zasiłek macierzyński, „co jest niezgodne z zasadami współżycia społecznego”. Od maja ubezpieczyciel wstrzymał wypłatę innych świadczeń i zażądał zwrotu 170 tys. zł. 

Przykład nr 2: Ewa i Kamila prowadzą wspólną działalność gospodarczą. W 2015 r. obie zachodzą w ciąże. Pobierają obie zasiłek macierzyński. Już wtedy ZUS weryfikuje, czy to nie oszustki, a ten cały biznes to żaden pic na wodę fotomontaż. Ubezpieczyciel stwierdza jednak, że wszystko jest w porządku. Ale kto ZUS-owi zabroni uchylić własną decyzję? Teraz Zakład twierdzi, że nie mogły jednak pobierać tak wysokich świadczeń, bo „to niezgodne z zasadami współżycia społecznego”. Panie mają zwrócić ok. 100 tys zł.

Bizblog.pl poleca:

Przykład nr 3: Jola jest inżynierem, prowadzi działalność gospodarczą. Od czterech miesięcy pobiera zasiłek macierzyński w wysokości ok. 3 tys. zł. Ale za następny miesiąc dostanie tylko ok. 1300 zł. ZUS sprawdził, jak kształtowały się przychody Pani Joli w zaawansowanej ciąży i stwierdził, że:

„Motywem deklarowania przez Panią wysokich podstaw wymiaru i opłacania składek w niekoniecznej i ekonomicznie nieuzasadnionej wysokości w odniesieniu do uzyskiwanych przychodów i dochodów jest uzyskiwanie wysokich świadczeń”.

Zakład wezwał Jolę do zwrotu nienależnie – zdaniem ZUS – wypłaconych świadczeń. Po otrzymaniu decyzji Jola z malutkim dzieckiem na rękach idzie do lustra, patrzy sobie prosto w oczy i mówi:

Jak mogłaś, oszustko jedna, wyłudzać pieniądze od państwa?! I to takie bajońskie sumy, niewdzięcznico jedna!

ZUS nie przejął się orzeczeniem Sądu Najwyższego

Takich przykładów jest znacznie więcej. Tysiące, dziesiątki tysięcy. Są przypadki, kiedy kobiety po takiej, a nie innej decyzji ZUS zostają bez środków do życia. Wiele matek nie chce o tym mówić. Nawet w rodzinie.

– Bo to fajnie być oskarżonym o oszustwo? – pyta Barbara. – Czym się tu chwalić? Do tego jeszcze trzeba sobie uzmysłowić z kim toczony jest bój. Ci, którzy z ZUS-em zadarli wiedzą doskonale, że tutaj nie ma miejsca na pieszczoty i delikatność. To walka na noże. Bardzo ostre.

Z systemem trudno wygrać. Przekonała się o tym kobieta z Jeleniej Góry, która z ZUS-em walkę o zasiłek macierzyński wygrała, a dzień później dostała informację o wszczęciu kolejnej kontroli.

Nie ma znaczenia, że sądy są po stronie matek. Sprawa przecież nie jest nowa i trafiła już do Sądu Najwyższego, który w 2010 r., wydał następujące orzeczenie:

Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie jest uprawniony do kwestionowania kwoty zadeklarowanej przez osobę prowadzącą pozarolniczą działalność jako podstawy wymiaru składek na ubezpieczenia społeczne, jeżeli mieści się ona w granicach określonych ustawą z dnia 13 października 1998 r. o systemie ubezpieczeń społecznych.

ZUS: kto opiekował się dzieckiem podczas Pani pracy?

Katarzyna Nabożna-Motała jest adwokatem. Prowadzi między sprawy sądowe, w których matki walczą z ZUS-em. Matka dwójki dzieci, na działalności gospodarczej i również po przejściach z ubezpieczycielem. Kiedyś zażądał od niej zaświadczeń ze żłobka, że tam nie ma jej dziecka. Usłyszała też od urzędników słynne pytanie, o który opowiadają sobie matki prowadzące działalność gospodarczą

Kto opiekował się Pani dzieckiem podczas Pani pracy?

Teraz woli dmuchać już na zimne i nie brać żadnych świadczeń. Choruje za swoje, ale głowa za to spokojna. 

Ustawodawca dopuszcza podwyższenie składek. Mówi o tym też jasno uchwała w składzie siedmiu sędziów Sądu Najwyższego, która nie straciła na swojej aktualności – tłumaczy w rozmowie z Bizblog.pl. – ZUS zaś sugeruje wielu kobietom, że są oszustkami i wyłudzają pieniądze z budżetu państwa powołując się na wyroki Sądu Najwyższego w składzie trzech sędziów, które dotyczą działalności fikcyjnych, a nie wszystkich firm. Postępowania prowadzone przeciwko matkom dotyczą też okresów, które już były wcześniej sprawdzane przez ZUS i mimo to po paru latach wydawane są decyzje, w których ZUS obniża wysokość wypłaconych zasiłków i żąda zwrotu pobranych już świadczeń. To wyjątkowo niesprawiedliwe i krzywdzące – uważa mecenas Katarzyna Nabożna-Motała. 

Społeczny ruch matek kontra ZUS

Na Facebooku powstała zamknięta grupa: „Ruch Społeczny Kobiety na Działalności Gospodarczej kontra ZUS”, w której nękane przez ZUS kobiety wspierają się i wymieniają doświadczeniem. Mają też komu i gdzie się zwierzyć.

Cześć. Po drugim macierzyńskim poszłam na L4. A później na zasiłek rehabilitacyjny. Składałam również wniosek o rentę, ale nie dostałam. Z racji planowanej operacji (kręgosłup) i odmowy renty zamknęłam firmę. ZUS chce zwrotu za L4 i rehabilitacyjny, ponieważ nie pracowałam na macierzyńskim – relacjonuje jedna z pań.

Też jestem po kontroli na temat pracy na macierzyńskim, wybroniłam się, przynosząc całą ryzę dokumentów, o które prosili m.in. skąd zdobywam klientów, jak się ogłaszam, czy mam fanpage na Fb, dokumenty finansowe etc. Postępowanie zostało umorzone – informuje inna.

Nie tylko wmawiają fikcyjność. Robią kontrolę 5 lat wstecz mimo corocznego wertowania dokumentów. I byle pierdoła kończy się w sądzie. Zatrudniając kobietę, możesz być pewnym, że jak zajdzie w ciążę, to spędzisz kilka dni w ZUS-ie, składając zeznania. Oczywiście całe twoje drzewo genealogiczne będzie dokładnie sprawdzone – wskazuje kolejna z pań.

I co z tego, że żona rodzi? Ja tu decyzję wydaję!

Katarzyna Nabożna-Motała nie jest optymistką. Obserwuje jak tylko może wszystkie takie doniesienia z całej Polski.

Tak naprawdę nic z tym nie możemy zrobić. Walimy głową w mur. My przecież nie sprzeciwiamy się kontrolom. Tylko te muszą mieć jakieś cywilizowane i prawne formy. Tymczasem postępowania trwają przez wiele miesięcy i kobiety pozostają bez środków do życia. Zdarzył się nawet telefon na porodówkę, gdzie urzędniczka poinformowała męża rodzącej kobiety, że ktoś musi jej przynieść dodatkowe dokumenty do prowadzonej przez nią kontroli i koniecznie musi otrzymać je dzisiaj, bo wydaje właśnie decyzje. Nie miało znaczenia, że mężczyzna poinformował urzędniczkę, że jego żona właśnie rodzi  – opowiada mecenas. 

Matki proszą prezydenta o pomoc

Walczące z ZUS kobiety zdają sobie sprawę, że są matki, które wyłudzają zasiłki, ale ich zdaniem to promil spraw i nie uprawnia Zakładu do traktowania wszystkich starających się o zasiłek jak oszustek. Tymczasem – przekonują – akcja ubezpieczyciela prowadzona jest na szeroką skalę. Jakby to była zaplanowana akcja wymierzona przeciwko matkom prowadzącym działalność gospodarczą.

Po stronie matek staje niekiedy Biuro Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców, tak jak w przypadku sprawy w Głogowie, ale zdaniem samych zainteresowanych dzieje się to stanowczo za rzadko.

Nękane przez ubezpieczyciela matki postanowiły więc napisać list do Prezydenta RP.

Zwracamy się z prośbą o pomoc w sprawie związanej z nadużyciami Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, który w ostatnim czasie prowadzi szerokie spektrum pozbawionych podstawy prawnej i często nieetycznych działań nakierowanych na odebranie kobietom prowadzącym działalność gospodarczą przysługującego im prawa do świadczeń z ubezpieczenia społecznego. Działania te mają na celu pozbawienie nas środków do życia podczas choroby i macierzyństwa poprzez odebranie na przyszłość lub nakazanie zwrotu przysługujących nam zgodnie z obowiązującym prawem, prawidłowo przyznanych i wypłaconych przez ZUS (nawet wiele lat temu) zasiłków, co odbywa się z naruszeniem podstawowych gwarancji konstytucyjnych – czytamy na początku listu kierowanego na ręce Andrzeja Dudy.

Część uważa, że to nie ma sensu, Przecież wcześniej pukały już do drzwi szefowej Ministerstwa Polityki Społecznej i Rodziny. Bez skutku.

A co jak i apel do głowy państwa pozostanie bez odpowiedzi? Kobietom zostanie jeszcze Trybunał Sprawiedliwości UE. I pewnie część z nich z takiej możliwości skorzysta. Tylko te sądowe spory mogą trwać latami, a pieniądze na życie z dzieckiem potrzebne są tu i teraz.

Każdy, kto chce może wesprzeć kobiety, podpisując petycję TAK – DLA KONTROLI, NIE – DLA NADUŻYĆ ZUS! w sprawie „zmian w prawie mających na celu zapewnienie kobietom prowadzącym działalność gospodarczą pewności sytuacji prawnej wobec działań ZUS”.

Co na to ZUS?

Najwyższy miesięczny zasiłek macierzyński wypłacany jest przez ZUS w Warszawie i wynosi 78,5 tys. zł miesięcznie, natomiast tacierzyński w Poznaniu, wynosi prawie 33 tys. zł. W obu wypadkach świadczenia pobierają osoby, które pracowały na umowę o pracę – podał w czerwcu TVN24Bis, powołując się na dane uzyskane w Zakładzie.

W przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą zasiłek macierzyński jest ustalany na podstawie zadeklarowanej podstawy ubezpieczenia z dwunastu miesięcy poprzedzających poród. Nie może to być jednak więcej niż 11 912,50 zł miesięcznie i 142 950 zł rocznie (2,5-krotność prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia).

Tak jak w przypadku osób pracujących na umowę o pracę świadczenie może być wypłacane w dwóch wariantach. W pierwszym wynosi ono 100 proc. podstawy wymiaru (maksymalnie wspomniane 11 912,50 zł brutto) przez pół roku od porodu i 60 proc. (maks. 7147,50 zł) przez kolejne pół roku. W drugim świadczenie wypłacane świadczenia to 80 proc. (maks. 9530 zł brutto) podstawy wymiaru przez cały okres odpowiadający urlopowi macierzyńskiemu i rodzicielskiemu.

Największe problemy mają matki, których zasiłek jest znacząco wyższy niż średnie świadczenie (w 2018 r. – 2,4 tys., zł), o co nietrudno w przypadku prowadzenie dochodowej działalności. Jak wynika z rozmów, które przeprowadził Bizblog.pl, w przypadku pobierających miesięcznie około 5 tys. zł brutto, kontrola z ZUS jest pewna.

Przedstawiciele ubezpieczyciela zarzekają się, że nigdy procedury sprawdzające nie są ukierunkowane na konkretną grupę społeczną.

Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie ukierunkowuje swoich kontroli na żadną grupę zawodową, społeczną czy płeć. Najlepiej świadczą o tym dane z prowadzonych kontroli. Naszą ustawową rolą jest dbałość o prawidłowość wypłat  z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w tym Funduszu Chorobowego. Nasz system automatycznie reaguje na informacje zarówno o krótkich okresach ubezpieczenia i następujących po nich długich okresach zasiłkowych, jak i nagle drastycznie zmieniających się podstawach, od których odprowadzane są składki. Nikogo o nic ad hoc nie oskarżamy, ale weryfikujemy czy przypadkiem nie doszło do fikcyjnego zawyżenia podstawy do odprowadzania składek, jak i fikcyjnego założenia działalności gospodarczej. Wszelkie pytania, które zadajemy podczas kontroli nie biorą się znikąd, ale płyną z naszego doświadczenia w kontakcie z osobami, które próbowały nagiąć prawo i wyłudzić świadczenia. Spotkaliśmy się już z najróżniejszymi sposobami na wyłudzenie świadczeń i najróżniejszymi uzasadnieniami postępowań łamiących prawo. Podkreślam, że nasze działania są ukierunkowane na zapobieganie fraudom, a do kontroli nie typujemy w oparciu o subiektywne kryteria. Na fundusze, z których wypłacamy świadczenia składamy się my wszyscy, którzy jesteśmy ubezpieczeni – informuje serwis Bizblog.pl Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ZUS.

W 2018 r. ubezpieczyciel wykrył 687 przypadków zakładania fikcyjnej działalności gospodarczej w celu wypłaty wyższych świadczeń. W tej grupie znalazło się 227 kobiet w ciąży. W ubiegłym roku zapadło blisko 800 orzeczeń sądowych utrzymujących decyzję ZUS, z czego kobiet w ciąży prowadzących działalność dotyczyło 50 orzeczeń.