Znana linia zabiera samoloty z cmentarzyska na pustyni. Będą jak znalazł, bo pasażerowie szaleją

Po czym poznać, że zapaść lotnictwa wywołana pandemią dobiega końca? Jedna z najlepszych linii lotniczych na świecie, Air New Zealand, zabiera maszyny z samolotowego cmentarzyska na pustyni Mojave. Przewoźnik zaparkował je tam niemal dwa lata temu.

Na szczęście to nie ten sam przypadek, co latające trumny, którymi wożą dzisiaj pasażerów rosyjskie linie lotnicze. Samoloty Boeing 777 należące do Air New Zealand ostatnie 700 dni spędziły wprawdzie na pustyni w Kalifornie, ale przez cały ten czas czuwał nad nimi sztab serwisantów.

Nasza flota 777 potrzebowała ciepłego, suchego miejsca do zaparkowania i podjęliśmy trudną decyzję, że pustynia będzie do tego idealna. Są przechowywane długoterminowo od około dwóch lat i nadal są w dobrej formie – zapewnia Alex Marren, dyrektor operacyjny Air New Zealand.

Air New Zealand zbiera posiłki

Linia oszacowała, że ​​przywrócenie samolotów do stanu, w który będą one mogły wzbić się w powietrze zajmie od sześciu do ośmiu tygodni. Na dowód przewoźnik wrzucił na swój fanpage zdjęcie. Na pierwszy rzut oka boeingi rzeczywiście wyglądają na dobrze zakonserwowane:

źr: Facebook/Air New Zealand

Alex Marren wytłumaczył też pokrótce, jak wygląda przywracanie boeingów do służby. Po wyczyszczeniu całego samolotu serwisanci zabrali się za zdejmowanie osłon z kół, okien, czujników i skrzydeł, by następnie zająć się pracami serwisowo-konserwacyjnymi. W zakresie ich obowiązków znajdowało się też serwisowanie kół podwozia, sprawdzenie tapicerki i systemu rozrywki pokładowej.

Bizblog.pl poleca

Pierwsza z maszyn ma być gotowa do lotu już pod koniec sierpnia. Model 777-300 to największy największy samolot szerokokadłubowy we flocie nowozelandzkiej linii. Może on pomieścić 342 pasażerów i 154 metry sześcienne ładunku.

Lotnicze cmentarzysko ożyło

Położone na północ od Los Angeles cmentarzysko samolotów na pustyni w Mojave jest w ten sposób świadkiem prawdziwego zmartwychwstania. Przed pandemią na lotniczym parkingu zaparkowanych było na stałe kilkaset samolotów, ale po ataku koronawirusa ich liczba znacząco się zwiększyła. Analitycy firmy Cirium szacowali w pewnym momencie, że na całym świecie uziemionych zostało aż 17 tys. samolotów.

Określanie kalifornijskiego parkingu mianem cmentarzyska jest jednak nieco mylące. W rzeczywistości poza samolotami, które zostały wysłane na emeryturę na terenie obiektu znajduje się wiele maszyn, które są tam tylko chwilowo.

Mojave jest bowiem cenione przez linie lotnicze we względu na klimat. Roczna suma opadów wynosi około 150 mm, a średnia temperatura nie przekracza zwykle 40 stopni Celsjusza. A to idealne warunki do tymczasowego zakonserwowania samolotu.