Epokowa zmiana w L4. Chorobowe dostaniesz na telefon, ale ZUS zabierze ci zasiłek bez kontroli

Sensację wzbudził przedstawiony w środę przez minister rodziny Marlenę Maląg pomysł, by Polacy mogli wziąć zwolnienie lekarskie na telefon. Uważam, że to fajne rozwiązanie. I ZUS prawdopodobnie też jest tego zdania. Szkoda tylko, że aby popchnąć w Polsce telemedycynę do przodu, trzeba było epidemii koronawirusa. No ale lepiej później niż wcale…

Minister rodziny Marlena Maląg poinformowała w Polsat News, że gotowe już jest rozporządzenie, które wprowadzi zmiany w L4 i umożliwi otrzymanie zwolnienia lekarskiego po telefonicznej konsultacji z lekarzem. Nowe przepisy ujrzą światło dzienne zaraz po tym, jak prezydent podpisze ustawę ws. szczegółowych rozwiązań związanych z koronawirusem.

– Z inicjatywy ministra zdrowia zastanawialiśmy się, w jaki sposób usprawnić, aby osoby, które czują się źle, mają gorączkę, niekoniecznie musiały iść do przychodni, ale poprzez telefoniczną wizytę mogły uzyskać zwolnienie

– ujawniła szefowa resortu pracy, dodając, że gdy tylko prezydent popisze specustawę dotyczącą koronawirusa, rozporządzenie zostanie ogłoszone.

– Wydaliśmy również interpretację, zarówno ministerstwo zdrowia, ZUS i ministerstwo rodziny, aby umożliwić w ten sposób wydanie zwolnienia lekarskiego, jeśli będzie taka konieczność

– zapowiedziała minister rodziny Marlena Maląg.

Na pytanie, czy nie obawia się, że możliwość wzięcia L4 na telefon nie będzie nadużywane przez Polaków, przyznała, że jest takie ryzyko, ale bezpieczeństwo Polaków jest w tym wypadku najważniejsze.

Bizblog.pl poleca

Zwolnienia telefoniczne? Zapraszamy do kontroli

Lekarze mogą wystawiać zwolnienia elektroniczne już od 2016 r., ale dopiero od grudnia ubiegłego roku druki ZUS ZLA całkiem wyszły z użycia (nie licząc sytuacji nadzwyczajnych, takich jak na przykład awaria sprzętu komputerowego albo internetu).

Efekt jest taki, że informację o tym, że Kowalski poszedł na chorobowe Zakład Ubezpieczeń Społecznych i pracodawca dostają w chwili jego wystawienia.

Teraz wystarczy adnotacja medyka, że takie L4 zostało wystawione na podstawie wywiadu telefonicznego, a ZUS będzie wiedział, że takiego delikwenta należy wciąć pod lupę w pierwszej kolejności.

Jeśli komuś chodzi po głowie pomysł na kilka dni wolnego przed Wielkanocą, to bym na jego miejscu nie ryzykował. Raz, że ZUS z symulantami, nawet potencjalnymi, się nie patyczkuje, o czym w Bizblog.pl piszemy od kilku miesięcy, a dwa można napytać sobie biedy też u pracodawcy. Naprawdę warto?

Jak ci się nie będzie chciało iść do pracy (albo będziesz się bał), to możesz urządzić sobie w domu home office, bo takie możliwości daje między innymi specustawa koronawirusowa.

Złote żniwa dla ZUS-u?

Tak sobie też myślę, że zaraz po tym, jak ZUS wraz resortem rodziny i zdrowia wydawał ową interpretację, o której wspomniała pani minister Maląg, w Zakładzie ogłoszono stan podwyższonej gotowości. Zwłaszcza że w ubiegłym roku weszły przepisy, które umożliwiają wezwanie pacjenta na kontrolę telefonicznie lub e-mailem.

Sprawa jest banalnie prosta. Namiary na chorego Zakład otrzymuje od pracodawcy (nie dość na tym, przy wypisywaniu zwolnienia lekarz musi zapytać o adres, pod którym będzie przebywał chory).

Aby wezwanie telefoniczne nabrało mocy, chory musi wyrazić zgodę na nagranie rozmowy. Bez tego nie może zostać wezwany na kontrolę. (Za odmowę nagrania nie ma żadnej kary). Wezwanie mejlowe jest ważne pod warunkiem, że chory potwierdził, że otrzymał i przeczytał wiadomość o wszczętej kontroli. Jeśli tego nie zrobi, e-mail uważa się za niedostarczony. W takiej sytuacji ZUS może wysłać pracownika, który przekaże wezwanie na badania lub wykorzystać w tym celu pracodawcę, wysyłając pracownika działu kadr.

Wciąż chodzi ci po głowie pomysł na kilkudniową bumelkę i wykorzystanie w tym celu koronawirusowej histerii?

A wiesz, że ZUS czasami wstrzymuje wypłatę zasiłku bez kontroli u chorego? Wtedy zwykle nie dzwoni, tylko po prostu udaje się do pracodawcy, sprawdza dokumenty, a potem wysyła decyzję poleconym. Podejrzewam, że L4 wystawione na telefon może w tym wypadku stać się wystarczającym argumentem do zastosowania takiej uproszczonej procedury, szczególnie gdy dotyczy ubezpieczonego, który zbyt często – zdaniem ZUS – choruje.

Bo w ZUS zieje wielka dziura

Zaostrzone kontrole zwolnień lekarskich i zasiłków to efekt braku środków w kasie Zakładu, a konkretnie w Funduszu Chorobowym. Dwanaście lat temu jako jedyny w portfolio ZUS-u wykazywał nadwyżkę. Potem zacząło się coś psuć. Z badań Instytutu Badań Strukturalnych wynika, że różnica między wpłatami a wypłacanymi zasiłkami w 2011 r. wynosiła już -58 mln zł, a w 2016 – 1,6 mld zł. Dzisiaj zieje w nim ogromna dziura, szacowana na 8,2 mld zł i jedną trzecią wartości całego funduszu.

Powód? Nieustanny wzrost liczby zasiłków (chorobowego o 2,5 proc., macierzyńskiego o 1,3 proc.) oraz ich wartości (odpowiednio o 5,6 proc. i 3,7 proc.). A że prognozy ekonomistów ZUS-u nie przewidywały epidemii koronawirusa, to należy się spodziewać, że po pierwsze wyliczenia okażą się i tak za niskie, a po drugie kontroli w takim wypadku prawdopodobnie będzie więcej.

W ubiegłym roku po przeprowadzonych kontrolach ZUS wykrył blisko 20 tys. nieprawidłowości cofnął lub obniżył świadczenia na ok. 208 mln zł.