Zmiany 500+. Strach pomyśleć, co będzie się działo, gdy ZUS przejmie obsługę flagowego programu PiS

300+ wywala się na cyfrowej rewolucji i przeprowadzce do ZUS, która miała przynieść oszczędności. Wnioski w ramach programu „Dobry Start” od 1 lipca po raz pierwszy można składać wyłącznie elektronicznie. Wnioski przez internet nie przechodzą, ludzie błagają o pomoc pracowników gmin, którzy powinni odsyłać ich z kwitkiem. Do ZUS daleko, w urzędach chaos, nie ma żadnych kącików pomocy i na dodatek wściekli pracownicy szykują się do strajku. A to dopiero początek. (Fot. Shutterstock/Krzysztof Furmaga).

Rząd postanowił zaoszczędzić na obsłudze 500+ i przekazać zarządzanie programem ZUS-owi. Zanim jednak Zakład przejmie zarządzanie sztandarowym programem PiS-u, może potrenować na 300+. Podobnie jak w przypadku Rodzina 500 Plus Ministerstwo Rodziny wymyśliło, że zaoszczędzi na „Dobrym Starcie”, wycofując jego obsługę z gmin i przekazując ZUS-owi. Sęk w tym, że te testy – delikatnie mówiąc – nie wypadają dobrze.

Do tej pory gminom trzeba było płacić za obsługę wniosków z budżetu centralnego, te zatrudniały specjalnie więcej pracowników, żeby się z tym wyrobić. A przecież jakby im zabrać teraz tę robotę, to i płacić im nie będzie trzeba. A ZUS? Zrobi to za darmo? Może i nie za darmo, ale dużo taniej, bo nie będzie obsługiwał interesantów, tylko wszystko pójdzie online, więc będzie taniej. Tylko online! I to jest kluczowe.

Bizblog.pl poleca

Galopująca cyfryzacja podstawia nogi

No i może w dużym mieście to w porządku – cyfryzacja jest na wyższym poziomie. Ale wyobraźcie sobie małe miasteczka i wsie. Z dnia na dzień ktoś tym ludziom, którzy często nie radzili sobie nawet z papierowymi wnioskami, każe przesiąść się na cyfrową formę, założyć profil zaufany i radzić sobie samemu.

Jak to działa? Otóż bardzo średnio. Wnioski o 300+ można składać od 1 lipca m.in. za pośrednictwem bankowości internetowej. Jaki jest efekt, szczegółowo pisała o tym niedawno „Rzeczpospolita”. Choć banki przygotowały się na ten moment, zamieszczały w internecie listę potencjalnych pytań wraz z odpowiedziami, konsultanci są dostępni na infoliniach i czatach, pojawiły się nawet filmy instruktażowe na YouTube, to ludzie i tak sobie nie radzą.

Ciągle wywalało mi, po wpisaniu, że syn chodzi do szkoły podstawowej. Ale w końcu udało się, bo ktoś doradził, by zaznaczyć, że syn nie chodzi do przedszkola

– opowiada „Rz” mama ośmiolatka. 

A więc czasem trzeba nakłamać.

Chciałam złożyć przez aplikację wniosek o 300+ , ale nie mogę nic zaznaczyć, jaki jest mój stan cywilny”

– mówi inna mama.

To dlatego, że takie dane trzeba najpierw uzupełnić w bankowości internetowej. Ale żeby to wiedzieć, trzeba się najpierw doktoryzować. 

A ludzie nie wiedzą jak, nie mają czasu, czują się zagubieni. I co robią? Biegną po pomoc do pracowników gmin, u których dotychczas składali wnioski i korzystali z ich pomocy. A tam wygląda to tak:

Długa wycieczka i błaganie o litość

Wpada do gminy zdyszana pani i mówi, że chce złożyć wniosek o 300+. Wszystko fajnie, ale w gminie już nikt się tym zajmować nie powinien, więc miły pan informuje ją, że musi w tym celu pojechać do ZUS. A że to mała miejscowość, najbliższy oddział ZUS jest 20 km dalej.

Do jakiego ZUS-u? przecież tutaj składałam papiery?!

– rzuca wzburzona matka trójki dzieciaków.

Jakoś rewolucja w 300+ musiała jej umknąć. Ale miły pan tłumaczy, że w ZUS pomogą, ponoć ma być kawka, herbatka, stolik do wypełnienia wniosku, a nawet pracownik, co w razie potrzeby pomoże. No miło. Co prawda 20 km to niemało, ale wsiadła w autobus i pojechała.

Dochodzi 16.00, pracownik gminy zwija się do domu, aż tu wpada owa mama z awanturą5, że wraca właśnie z ZUS, żadnego stoliczka tam nie ma, żadnej pomocy, a kawki i herbatki to już na pewno. Tylko tłum ludzi, chaos i nic nie załatwiła.

No to się człowiek zlitował, trochę go serce ruszyło, trochę w sumie był przestraszony (widzieliście kiedyś wściekłą matkę trójki dzieci?), został i pomógł wypełnić jej te papiery jak dawniej, a ta następnego dnia wsiadła znów w ten autobus, co jedzie 20 km, żeby zawieźć je do ZUS. Tak właśnie wygląda ta cyfryzacja na prowincji.

ZUS ma swoje problemy, zaraz wściekłość wyleje się na ulice

I nie chodzi o to, żebyśmy do końca świata zostali w erze papierowej. Ale warto pomyśleć o tym, że w okresie przejściowym ludzie będą potrzebowali pomocy z elektronicznymi wnioskami, z założeniem profilu zaufanego. Ktoś to powinien robić. A zaraz nie będzie miał kto, bo ten miły pan w gminie po pierwsze robić tego nie powinien, a po drugie, zaraz może go tam nie być.

Gminy kilka lat temu zatrudniły w sumie prawie 12 tys. osób do obsługi programu 500+ i 300+. Zaraz może się okazać, że 500+ pójdzie w ślady programu „Dobry Start” i też zostanie przeniesione do ZUS. A wtedy ci pracownicy gmin będą niepotrzebni i wielu z nich wyleci z pracy.

Kto pomoże wtedy ludziom z wnioskami? Pracownicy ZUS? Zapomnijcie! W ZUS już jest srogi dym o to, że pracownikom wciąż dorzuca się nowe zadania, pensje nie rosną, a pracują po godzinach i już nie wyrabiają. Dopiero co pisałam, że grożą wyjściem na ulicę. Myślicie, że w tej sytuacji z uśmiechem na ustach będą pomagać kolejnym klientom, co to sobie z profilem zaufanym czy bankowością internetową nie radzą? Wątpię. No i ludzie zostaną pozostawieni sami sobie.

Rewolucja w 500+ od 2022 r.

A teraz wyobraźcie sobie, że 300+ to dopiero początek, bo to samo ma czekać 500+. Na początku lipca na stronach Rządowego Centrum Legislacji opublikowano projekt nowelizacji ustawy, który zakłada, że obsługą i wypłatą świadczeń 500+ od 1 stycznia 2022 r. zajmie się ZUS. Wypłat będą już tylko na konto, nie gotówką. I oczywiście wnioski też tylko elektronicznie.

W ocenie skutków regulacji do projektu rządzący uzasadniają, że w tym roku i tak przecież już 84 proc. wniosków byłą złożona elektronicznie. A pozostałe 16 proc. ludzi? A kogo to obchodzi.