Lekarze alarmują. Zmiany klimatu mogą być niebezpieczne dla zdrowia i życia

Zmiany klimatyczne jako stan zagrożenia dla ludzi zakwalifikowało najpierw Amerykańskie Stowarzyszenie Medyczne i Amerykańskie Kolegium Lekarskie, potem Brytyjskie Stowarzyszenie Medyczne, a teraz do tego grona dołączyło Australijskie Stowarzyszenie Medyczne.

Już cztery lata temu Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) uznała, że zmiany klimatyczne są największym zagrożeniem dla zdrowia w XXI wieku. Jej przedstawiciele przekonywali, że nie ma co do tego cienia wątpliwości, a dowody są przytłaczające. Jednak lekarzom na całym świecie trochę czasu zajęło przede wszystkim zidentyfikowanie i zrozumienie tego problemu. 

Bizblog.pl poleca:

Zaczęło się w czerwcu tego roku. Amerykańscy lekarze mieli dosyć udawania i oficjalnie uznali zmiany klimatyczne, jako zagrożenie dla ludzkiego zdrowia. Miesiąc później na podobny gest zdobywają się członkowie Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego. Ci dodatkowo zobowiązali się do podjęcia kampanii na rzecz neutralności węglowej do 2030 r.

Teraz Australijskie Stowarzyszenie Medyczne stwierdziło, że istnieją „jasne dowody naukowe wskazujące na poważne skutki dla naszych pacjentów i społeczności teraz i w przyszłości” i też uznało zmiany klimatyczne za czynnik w znacznym stopniu determinujący ludzką kondycję i zdrowie.

Naciski na rząd w sprawie zmiany polityki

Lekarze z krainy kangurów na samej deklaracji nie zamierzają poprzestać. Australijskie Stowarzyszenie Medyczne wzywa rząd do promowania aktywnego przejścia z paliw kopalnych na energię odnawialną; przyjęcia celów łagodzących w ramach australijskiego budżetu węglowego; promowania korzyści zdrowotnych wynikających ze zmiany klimatu oraz opracowania krajowej strategii na rzecz zdrowia i zmian klimatu.

W innym przypadku, jak przekonują lekarze z Australii, trzeba będzie zmierzyć się ze wzrostem śmiertelności i zachorowalności na skutek stresu cieplnego. Do tego coraz więcej osób będzie cierpieć na choroby psychiczne. Pesymistyczne wizje uzupełnia brak bezpieczeństwa żywnościowego wynikający ze spadku produkcji rolnej.

Niby przeciwko węglowi, ale nie do końca

To nie pierwsze nawoływania w Australii do baczniejszej uwagi w sprawie zmian klimatycznych i odchodzenia od węgla. W lipcu australijski gigant ubezpieczeniowy Suncorp poszedł tropem swojego konkurenta – QBE i ogłosił, że nie będzie ani finansował, ani ubezpieczał nowych inwestycji węglowych. Kilka miesięcy wcześniej sąd w Nowej Południowej Walii zakazał budowy kopalni Rocky Hill. Argumentem był wkład węglowej kopalni w zmiany klimatyczne.

Australia też, zgodnie z Porozumieniami Paryskim, zobowiązała się do ograniczenia emisji dwutlenku węgla o 26 proc. do 2030 r. Tymczasem, przynajmniej na razie, jakoś specjalnie odejścia od węgla po australijsku nie widać. Krajowe emisje wzrosły o 3,1 mln ton w ciągu roku do 538,9 mln ton, co oznacza wzrost o 0,6 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Tony Bartone, szef Australijskiego Stowarzyszenia Medycznego, uważa, że za taki stan rzeczy odpowiadają wszystkie partie polityczne obecne w tamtejszym parlamencie.