Aktywiści klimatyczni zdobyli Himalaje naiwności. Chcą by rząd uczył dzieci o zmianach klimatu

Komitet Naukowy Koalicji Klimatycznej napisał list do szefów resortu edukacji i nauki i resortu klimatu i środowiska. Wzywają w nim do poszerzenia podstawy programowej w szkołach, tak żeby polscy uczniowie mogli od nowego roku szkolnego uczyć się o zmianach klimatu. Inicjatywa tyle mądra, co naiwna.

Prof. dr hab. Piotr Skubała z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach przekonuje, że kryzys klimatyczny już nadszedł i przyspiesza. Uważa, że tylko potraktowanie przez szkoły edukacji klimatycznej jako najpilniejszego zadania daje szansę, że wychowamy pokolenie młodych ludzi, którzy zatroszczą się we właściwy sposób o miejsce, w którym żyjemy. 

Obowiązuje czerwony alarm dla Ziemi, a polska szkoła tego nie dostrzega 

– twierdzi naukowiec.

Wtórują mu w tym też inni, wchodzący w skład Komitetu Naukowego Koalicji Klimatycznej, który napisał w tej sprawie list do dwóch ministerstw: edukacji i nauki oraz klimatu i środowiska. Eksperci przekonują w nim, że tylko dzięki odpowiedniej wiedzy o następujących zmianach klimatu, młodzi ludzie będą świadomymi obywatelami dokonującymi mądrych i odpowiedzialnych wyborów. Stawką w grze jest życie, które znamy i stabilna przyszłość ludzkości. By projekt ten miał szansę się powieść, potrzebujemy dobrze wyedukowanych w tym zakresie obywateli – nie ma cienia wątpliwości prof. dr hab. Ewa Bińczyk z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. 

Koalicja Klimatyczna ma rację, tylko co z tego?

Trudno się w tej sprawie kłócić z naukowcami. Nie sposób też nie zgodzić z argumentem, że obecnie treści dotyczące środowiska przyrodniczego i jego ochrony są rozproszone w podstawie programowej szkół podstawowych w ramach: techniki, geografii, biologii i chemii a w podstawie szkół ponadpodstawowych zawarte są w biologii, geografii, chemii, etyce, języku obcym nowożytnym oraz podstawach przedsiębiorczości. I dobrze byłoby to wszystko ujednolicić i usystematyzować. 

Bizblog.pl poleca

Według ONZ edukacja klimatyczna jest jednym z kluczowych elementów globalnej odpowiedzi na zmianę klimatu 

– argumentuje dodatkowo prof. dr hab. inż. Waldemar Wardencki z Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Elblągu.

Dla mnie to oczywista oczywistość. Dowodów na postępujące zmiany klimatu nie brakuje, a z tygodnia na tydzień dochodzą kolejne nowe. I rzeczywiście: waga edukacji w tym zakresie jest nie do przecenienia. Tylko czy na serio ktoś wierzy, że taka inicjatywa Koalicji Klimatycznej coś zmieni? Patrząc jak ten rząd nie od dzisiaj traktuje środowisko – szczerze wątpię.

Nie jestem pewien, czy wszyscy w rządzie wierzą w zmiany klimatu

Skoro w gabinecie premiera Mateusza Morawieckiego, ale i w całej Zjednoczonej Prawicy, są tak odmienne opinie na temat szczepionek, to bardzo możliwe, że podobnie jest ze zmianami klimatu. Wiadomo też ponad wszelką wątpliwość, że owszem minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek lubi zmieniać podstawę programową, ale tylko jak robi to sam. Na podpowiedzi zaś, zwłaszcza nie ze swojego obozu politycznego, zazwyczaj reaguje nerwowo. Wprowadzenie do nauki nowego przedmiotu historia i teraźniejszość traktuje jak własną misję.

Młodzież była nieświadoma przez dwie i pół dekady, jakie były procesy historyczne, które doprowadziły nas do wolnego państwa i co się działo w tym wolnym państwie po 1989 roku 

– przekonuje Czarnek.

Już w sprawie szczepionek szef resortu edukacji i nauki taki zdecydowany nie jest. Od początku nie podoba mu się forsowany przez Ministerstwo Zdrowia pomysł obowiązkowego szczepienia nauczycieli od marca. Nie zajął też zdecydowanego stanowiska w sprawie powtarzającej niebezpieczne bzdury kurator małopolskiej. Ale nawoływań Koalicji Klimatycznej posłucha od razu, tak?

Ten rząd traktuje środowisko po macoszemu

Problemem nie jest jednak taka czy inna polityka względem klimatu resortu edukacji i nauki, ale całego rządu. Przykładów na to, że ekipa premiera Morawieckiego traktuje klimat i środowisko po macoszemu – wcale nie brakuje. To pokazuje chociażby spór z Czechami o kopalnię Turów. Nasi południowi sąsiedzi od lat zwracali nam uwagę, że ich zdaniem polska odkrywka wypłukuje im wody gruntowe, ale nasz rząd traktował te argumenty jako grę polityczną przed wyborami w Czechach, które zorganizowano w październiku 2021 r. 

A co z ekogroszkiem? W ciągu kilku miesięcy raz Ministerstwo Klimatu i Środowiska zgodziło się z naukowcami, że nazwa „ekogroszek” myli konsumentów, a to paliwo jak najbardziej brudzi powietrze. A drugi raz resort pod presją górniczego niezadowolenia nabiera wody w usta i z deklaracji o nowych normach jakości powietrza na razie nic nie zostaje. Podobnie było z programem „Czyste Powietrze”. Od początku Bank Światowy i Komisja Europejska powtarzały, że cel, czyli wymianę 3 mln kotłów w ciągu 10 lat, uda się osiągnąć tylko po włączeniu w dystrybucję środków też gmin i banków komercyjnych. Polskiemu rządowi zajęło to dwa lata. 

Teraz już nikt w rządzie nie udaje i powtarzany jest przekaz, że cała polityka klimatyczna UE nadaje się tylko do kosza. Nagle wicepremier i szef aktywów państwowych Jacek Sasin wylicza, że każdy Polak za unijny program „Fit for 55” zapłaci nawet 64 tys. zł do 2030 r. Ale o tym, że wcześniej na nowy cel klimatyczny UE redukujący do 2030 r. emisje CO2 nie o 40 a o 55 proc. zgodził się sam premier Mateusz Morawiecki – nie wspomina ani słowa. Solidarna Polska idzie nawet krok dalej: główny koalicjant PiS w Zjednoczonej Prawicy właśnie przyjął uchwałę nawołującą Polskę do wyjścia z mechanizmów unijnej polityki klimatycznej. 

Widać więc jak na dłoni, że obecny rząd i środowisko i zmiany klimatu traktuje jak broń polityczną. O ile jest taka potrzeba – to po nią doraźnie sięga, ale na co dzień nie jest ona w użyciu. Dlatego słusznej skądinąd inicjatywie Koalicji Klimatycznej niestety nie wróżę powodzenia.